Zmarł ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski

Niezależny i nieprzekupny, mówił zawsze to, co myślał. Przez to narażał się wielu. Ale wielu też znajdowało w nim powiernika.
Czyta się kilka minut
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Kraków, grudzień 2020 r. // Fot. Jakub Porzycki / Agencja Wyborcza.pl
Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, Kraków, grudzień 2020 r. // Fot. Jakub Porzycki / Agencja Wyborcza.pl

Był człowiekiem gorącym: jeśli zaangażował się w jakąś sprawę, to nie odpuszczał, mimo piętrzących się przeciwności. Niezależny i nieprzekupny, mówił zawsze to, co myślał. Jako kleryk długo czekał na święcenia; nie odwiodły go od kapłaństwa ani służba wojskowa, ani problemy, jakie miał w seminarium. Pobity dwukrotnie przez SB, nie zerwał kontaktów z solidarnościową opozycją, przeciwnie – był kapelanem ruchu i świadkiem pacyfikacji Nowej Huty.

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski w latach 80. zaczął jako jeden z pierwszych w Polsce organizować osobne duszpasterstwo dla osób z niepełnosprawnością intelektualną. Związany z ruchem Wiara i Światło, organizował dla tych osób obozy letnie i zimowe, angażując wielu młodych wolontariuszy. U schyłku PRL-u współtworzył jedną z pierwszych fundacji działających na rzecz osób z niepełnosprawnością intelektualną – Fundację im. Brata Alberta, która dziś ma kilkadziesiąt placówek w całej Polsce.

Tę jego działalność doceniali nawet ci, którzy nie zgadzali się z jego poglądami. W 2006 r. usiłował rozpocząć proces oczyszczenia Kościoła katolickiego w Polsce. Wzywał przełożonych do zajęcia się sprawą współpracy niektórych duchownych z SB, a gdy natrafił na opór – sam podjął się tego dzieła. Z czasem stał się także powiernikiem i rzecznikiem osób, które były ofiarami przestępstw seksualnych dokonanych przez duchownych.

Był duszpasterzem Ormian i kapelanem środowisk kresowych. Wiele jego wypowiedzi wzbudzało kontrowersje, nikt jednak nie mógł zarzucić mu koniunkturalizmu: krytykował także tych, do których było mu politycznie blisko. Od wielu lat upominał się o godne upamiętnienie ofiar ludobójstwa na Wołyniu, a jednocześnie o pomoc dla Ukrainy i przybywających do Polski uchodźców wojennych. Chętnie współpracował z wszystkimi mediami, we wszystkich – niezależnie od linii, jaką reprezentowały – prezentując te same poglądy.

Połączyła nas wieloletnia przyjaźń, której fundamentem było uznanie godności i niepowtarzalnej wartości osób z niepełnosprawnością intelektualną. Dla wielu takich osób Tadeusz był znakiem, że nie są same, że jest ktoś, kto o nich pamięta i troszczy się o należne im prawa. Nie lubił, kiedy dorosłych podopiecznych traktowało się jak dzieci. Najlepiej na ziemi czuł się w Radwanowicach – wśród mieszkańców wybudowanego tam schroniska.

Przeżył 67 lat. Zmarł dziś rano (9 stycznia) po ciężkiej chorobie nowotworowej.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”