Złoty cielec

Lud wpadł w panikę. Mojżesz nie zszedł z góry o zapowiedzianej przez siebie porze.
Czyta się kilka minut
Paweł Śpiewak / Fot. Grażyna Makara
Paweł Śpiewak / Fot. Grażyna Makara

Zresztą ludziom pomyliły się dni godziny. Czuli ogromną stratę. Byli jak w żałobie. Ten, który ich przywiódł na pustynię, zaginął. A do tego pośród niespokojnego ludu krążył Szatan. Jest o tym przekonany Raszi. Ciemność nocy zamienił w zamieszanie, które ogarnęło ziemię. Sprowadził mgłę i chmury, tak że trudno było odróżnić dzień od nocy. A na niebie pokazały się znaki, coś, co przypominało mary, na których spoczywać miał martwy prorok. Zebranych ogarnęła zbiorowa halucynacja. Nastał chaos. Izraelici mieli w sobie dojmujące poczucie osierocenia. Być może podwójnego. Zabrakło przewodnika. Zabrakło Tego, kto ich w ogniu i chmurze prowadził przez pustynię. Psychoanalityk pewnie mógłby w tej sytuacji powiedzieć o regresji zbiorowej do stadium infantylnego. Działo się tak, jakby matka na niespodziewanie długo znikła z oczu niemowlaka. Czasem odczuwamy taki stan strasznego zaniepokojenia, gdy czekamy na kogoś ukochanego. On/ona się nie zjawia i zaczynamy sobie wyobrażać rzeczy najgorsze. Zbliżamy się czasem wręcz do obłędu. Nic w tym szale wyobraźni nie może nas zatrzymać.

Oto znikł lider Izraelitów, niemal ich bożyszcze. Gdy Bóg mówi do Mojżesza: „Idź zstąp, bo się popsował lud twój, któryś wywiódł z Egiptu” (Wj 32, 7), słyszymy zarazem dystans i niechęć Boga do Hebrajczyków, ale i wyrzut wobec samego Mojżesza. Zepsucie ludu nie polega tylko na tym, że zapanował nad nimi chaos. Polega na tym, że prorok pozwolił się traktować niczym bożek. Stał się fetyszem dla wędrowców. Innymi słowy, idolatria powróciła do ludu, zanim stworzyli złotego cielca. Jakiś rodzaj psychopatologicznej relacji wkroczył do tej wspólnoty. Wszak to w chwili objawienia Mojżesz był tym, który stał między nimi i Panem. On się nie bał blasku. On rozumiał głos Najwyższego. Potrafił tłumaczyć na język zrozumiały dla ludu. Był pośrednikiem i najbliższym uczniem. Na nim spoczywał olbrzymi ciężar. Nie dziwota, że lud mógł mieć go za półboga.

Potrzebowali jakiegoś widocznego znaku – substytutu matki, ojca, jak dziecko, które pod głową trzyma ciepłą szmatkę, znak bezpieczeństwa, dawną pieluszkę, którą owijała je matka. Bóg mówi do nich, że jest ludem twardego karku. Czyż nie oznacza to, że te setki tysięcy dopiero co wyzwolonych niewolników pozostały wierne swoim dawnym przyzwyczajeniom? Nie zapomniały ich. Okazało się, że Pan oczekiwał od nich za dużo. Że za bardzo się spieszył z uszlachetnianiem ich dusz. Chciał, by byli wierni tylko Jemu, by nie byli wierni swej przeszłości.

We wszystkich midraszach krążących wokół słów Boga „byliście uparci” powtarza się ten sam motyw: jak można tyle oczekiwać od kogoś, kto wychował się w zamtuzie, kto całe życie chuliganił, kto folgował wszystkim swoim zmysłom? Nie da się w kilka miesięcy dokonać w sobie tak głębokiej zmiany. To piękne, że Bóg tyle od nas oczekuje, ale okazuje się, że bywa zbyt gwałtowny, zaborczy. Wręcz idzie na skróty. Nie rozumie działania idolatrii: po to, by wyrzucić z siebie jedną, niekiedy musimy popaść w inną.

Potrzeba czasu na to, by uczyć się na błędach i głębokim rozpoznaniu siebie. Dojrzewanie do swoich zobowiązań zajęło Żydom kilkaset lat. Dopiero na wygnaniu w Persji – jak się uważa – pojęli sens Tory. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 44/2015