Zło

Może coś się zmieniło, ale w chwili, kiedy to piszę, trwa wciąż ponury spektakl na Krakowskim Przedmieściu. Grają w nim mniej lub bardziej świadomi aktorzy, autorzy scenariusza nanoszą swoje drobne zmiany i puenty.
Czyta się kilka minut

Kiedy Jarosław Kaczyński w samym apogeum kampanii wyborczej złagodniał jak baranek, mówił o konieczności współpracy i skończeniu wojny polsko-polskiej raz na zawsze, ludzie nie do końca mu uwierzyli, ale i nie wykluczali, ciesząc się, że będzie trochę spokoju. Natychmiastowość reakcji po przegranej i wylanie wielkiego kubła nienawiści sprawiły, że ludzie się rozłościli. Mieli dość. Sceną, na której się to rozgrywało, było dalej Krakowskie. Stał na nim krzyż, sponiewierany, ośmieszony, odarty z sacrum.

Najgorsze jest takie zło, które generuje nowe zło. Zwiększa wtedy jego zasięg i siłę rażenia.

Ten rok

Zaczął się od kilku dużych trzęsień ziemi. Potem szedł od wielkiej suszy do wielkiej powodzi, od porwania statku do terrorystycznego zamachu, od finansowego kryzysu do politycznego konfliktu. Szedł wolno, z wysiłkiem, tak jakby dźwigał podwójną liczbę dni i tygodni.

A u nas? Katastrofa smoleńska położyła się na kraju jakimś monstrualnym cieniem. Wessała w swój wir wszystko - rozmowy, myśli, działania. Jedynymi przerwami były trzy tragiczne powodzie - majowa, czerwcowa i dolnośląska.

Chcę zwrócić uwagę na jeden tylko wątek historii tych trudnych miesięcy: na postawę władz, rządu, samorządów i wszelkich służb, takich jak strażacy, ratownicy, wojsko, policja. Zasługują na podziw, wdzięczność, wyrazy najwyższego uznania. Jak szybko się o tym zapomniało, jak usilnie zaczęto to deprecjonować. To jeden z wielu ciemnych zaułków tego trudnego roku.

Piszę o nim, bo wymaga tego zwykła przyzwoitość.

Ciepło

W radio usłyszałam kilkanaście zdań o polskich strażakach, którzy wrócili z Rosji. Pojechali tam, żeby pomóc ugasić pożar, który makabrycznym wieńcem otoczył Moskwę. Jeżeli człowiek jest normalny, czuje zawsze takie miłe, dobre ciepełko, kiedy się dowiaduje, że ktoś zrobił coś dobrego. Jeżeli udzielanie i otrzymanie pomocy rozegrało się między przyjaciółmi - jest to rzecz raczej naturalna. Ale jeżeli dwaj ludzie, dwie grupy czy dwa państwa mają za sobą przeszłość trudną, bolesną i ciągle jątrzącą - to taka wymiana drobnej nawet pomocy może zmienić się u obserwatora w mocne, solidne ciepło.

Jeżeli - powtarzam - jest to człowiek normalny.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru TP 36/2010