Reklama

Wydanie specjalne TP "Smak wolności"

Zawsze ktoś chleb przyniesie

Zawsze ktoś chleb przyniesie

04.04.2016
Czyta się kilka minut
Katarzyna i Sebastian Kubisowie: Państwo z góry zakłada, że jak masz dużo dzieci i małe dochody, to możesz je oszukać.
Katarzyna i Sebastian Kubisowie z dziećmi: Emilią, Franciszkiem, Stanisławem, Marianną, Wiktorią, Krystyną, Magdaleną, Antonim, Jerzym, Janem i Łucją (na zdjęciu brakuje Zuzanny) Fot. Tomasz Wiech dla „TP”
K

Katarzyna i Sebastian Kubisowie z Krakowa. Ona ma 44 lata i jest tłumaczem z języka włoskiego. On ma 46 lat i habilitację z astrofizyki. Są małżeństwem z 24-letnim stażem i rodzicami: Zuzi, Emilii, Franka, Staszka, Marianny, Wiktorii, Krysi, Magdy, Antka, Jurka, Janka i Łucji.

MAŁGORZATA WACH: Czy 500 złotych może być motywacją do tego, żeby powiększyć rodzinę? 

KATARZYNA KUBIS: To jest raczej jakaś forma pomocy dla rodzin, które już mają więcej niż jedno dziecko. Czy może być motywacją do tego, żeby mieć kolejne dziecko? Nie wydaje mi się. Motywacja finansowa jest w tym przypadku za słaba. W każdym razie nas by to nie zmotywowało.

Nasze życie nie zależy wyłącznie od pieniędzy. Zresztą na ile można wycenić wartość dziecka? Ktoś zrobił takie wyliczenia? Jaka kwota pozwala je przyjąć na świat? 500 zł? 1000? 2000?...

14665

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

niemniej sam nie umiałbym, a na pewno nie chciałbym cały czas, przez całe życie, jedynie brać. Dla mnie byłoby to upokarzające.

"Cały czas brać" - to w opisanym przypadku nadużycie Opisani rodzice całe życie ciezko pracowali A wiecej dzieci to w dzisiejszej sytuacji - niz demograficzny emerytury bezrobotni nauczyciele - to całkiem porzadany stan.. A tak na prawde to wszyscy całe zycie bierzemy - jak sie głebiej zastanowic Osobiscie nie zdecydowalabym sie chyba na tyle dzieci I te rodziny wielodzietne ktore znam b czesto borykaja sie z problemem alkoholowym etc. Ale nie mozna generalizowac A historia przedstawiona w tym artykule jest piękna Szczesliwa rodzina i prawdziwa wiara która oni żyją Niesamowite to prawie cud w naszych czasach A bycie w sytuacji gdy trzeba poprosic kogos o pomoc to bardzo dobra lekcja pokory

Nie jest to model dla wszystkich. Gdyby wszyscy mieli po 12 dzieci, skąd wzięlibyśmy tylu profesorów z willami? ;)

Jeśli dzieci pójdą w ślady rodziców - potrzebujemy 12 kolejnych profesorów. Ale to czego mi autentycznie brakuje to wypowiedzi dzieci - jak one się czują i czy euforia rodziców im też się udziela. Przypomniała mi się podobna rodzina w USA - matka zachwycona mogłaby rodzić do 20-tki ale najstarsze córki od razu mówiły, że tak licznej rodziny własnej nie chcą mieć. Cieszę się jednak że pińcetka pomoże fajnym ludziom.

Bardzo słuszna uwaga, jeśli chodzi o podzielanie przez dzieci euforii rodziców:))) Tych państwa spotkał prawdziwy cud nie tyle pod postacia owego profesora, który wyprowadził się do kawalerki, ile faktu, ze nie mają takiej córki, jaka ja byłam. Ja już dawno ucieklabym z domu i przystała do hippisów, anarchistów, czy po prostu zamieszkałabym pod mostem, co byłoby dla mnie lepsze niż zycie w takim stadzie opętanym jedna idea. A na marginesie: czy podczas pobytu rodziny we Włoszech ta gromada dzieci chodziła do jakiejś szkoły? No i od habilitacji "pana domu" (jak wiadomo, mężczyźni zawsze znajdą możliwość i czas na zajmowanie się swoja pasją) jest dla mnie bardziej interesujące, co porabiają najstarsze dzieci: jakie maja wykształcenie, co ich interesuje, czym się zajmują etc. Wartość rodziny mierzy się nie szczęściem malującym się na obliczach mało wymagajacych od zycia rodziców, ale tym, co osiągnęli w dziele edukacji i wychowania dzieci.

Jak tylko przeczytałam pierwszy akapit, to od razu zrozumiałam, że są z neo. Ta ich "otwartość na życie", filmiki reklamowe z hiszpańską rodziną z 19 dzieci.. Błagam, nie dajmy się zwariować. Byłam w neo przez 8 lat, na początku jest OK, a potem.. to jest chore! Te dzieci (nie mówię o dzieciach z tej konkretnej rodziny, tylko ogólnie o dzieciach neonów) wcale nie są lepsze, niż zadbani katolicy - jedynacy lub dobrze wychowane dzieci ateistów z wartościami, a chłopaki z tych rodzin często po prostu są wyjątkowo chamscy. Tylko w neo słyszałam w czasie homilii teksty w stylu: "gówno prawda!", "uważasz, że rodzice twojego kolegi sa zajebiści, a twoi..", itd., i to nie była msza młodzieżowa, tylko Eucharystia dla całych wspólnot, - najbardziej chamscy księża (sorry, prezbiterzy), których spotkałam w życiu i najbardziej mizoginiczni, są własnie z neo. A ta dziesięcina, co płacą po 2 skrutynium- gdzie idzie? Chyba nie do kasy tej konkretnej wspólnoty. Czy "bracia" otrzymują pokwitowania, czy ktoś płaci z tego podatki? Itd, itp. I po co te dziewczyny z neo idą na studia?? Potem i tak kierowane są do siedzenia w domu, jeżeli mają rodziny (wystarczyłoby podstawówki.. przecież o niczym potem nie decydują, o wszystkim ma decydować pan i władca, czyli mąż, przynajmniej tak są uczone), ew. do zakonów lub na misje, jeżeli rodzin nie mają. I cała lista elementów sekciarskich.. ale szkoda czasu. Znikam.

Dobrze, że pojawił się ten wpis. Ta rodzina Kubisów wydaje mi się bardzo fajna i ta kobieta wygląda na mega szczęśliwą, więc tutaj bym się nie czepiała. Ja byłam związana z innym ruchem w kościele, z Odnową - tam mam inne przemyślenia co do kobiet. Powiedziałabym nawet, że to bardzo feminizująca wspólnota, ale też sekciarstwo się wkrada. Mimo to, te wszystkie ruchy są kościele potrzebne i dobrze, że są, najważniejsze bym mieć balans zwany zdrowym rozsądkiem. Proszę jeszcze coś więcej napisać na temat swoich przemyśleń nt. neo, zwłaszcza dotyczących roli kobiet. A może ktoś inny się wypowie? To bardzo ciekawe zagadnienie.

Fajna rodzinka, w sumie to wspaniale,że tacy rodzice mają tak liczne potomstwo,no i może w tym szaleństwie jest metoda...Trzeba mieć powołanie do stworzenia tak licznej rodziny, sama planowałam mieć ze trójkę, ale biologia wyeliminowała mnie na genetyczny śmietnik, na szczęście mój jedynak jest tak intensywnie absorbujący- że mi wystarcza... Z moich obserwacji, rodzice jedynaków są wciąż posądzani o egoizm i wygodnictwo i oczywiście są oczekiwania,że ja mam pomagać bardziej obdarzonym przez matkę naturę, pomagam, ale czasem mnie ta roszczeniowość męczy...Na szczęście jest 500 plus więc nadwyżki zabawek i ubranek mogę spokojnie oddawać do domu dziecka...

Te komentarze ranią. Ja nie mam odwagi być takim rodzicem i nie obwiniam ich za odwagę.

Pomimo, że wychowujemy mniej dzieci niż państwo Kubisiowie rozumiem wiele z tego 0 czym mówia. Mam podobne doświadczenia w mniejszej skali. Nie ma to związku z otwortością na życie, podejmowaniem decyzji i marzeniami o licznej rodzinie. Jednak zostaliśmy obdarzeni ponadprzeciętna ilością dzieci. Obrót rzeczami zabawkami w naszym bloku nie był związany z dochodami rodziców. To w dużej mierze reakcja rodziców powoduję jak rodzeństo przyjmuje kolejne dzieci. Tylko patrząc z boku widzi się problemy. Od środka po prostu się żyje tak jak wszyscy. Kursy negocjacji i pracy w zespole gratis od drugiego dziecka. Czuję związek z bohaterami tekstu, bo należę do pokolenia które nie prowadziło rozmów czy mieć dzieci. Nie poświęcaliśmy się dla dzieci, są po prostu elementem naszego zycia. Teraz już w wiekszości samodzielnago. Z mojego punktu widzenia posiadanie dzieci nie jest problemem. Problem jest gdy nie można mieć dzieci.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]