Zapomnijcie o antybiotykach

18 sierpnia 2016 r. do szpitala w Reno (Nevada, USA) przyjęto 70-letnią kobietę z ciężkim przypadkiem ogólnoustrojowego stanu zapalnego – potocznie: sepsą.
Czyta się kilka minut

Okazało się, że nieco wcześniej wróciła z Indii, gdzie nabawiła się poważnej infekcji bakteryjnej. Zmarła na początku września.
13 stycznia br. został opublikowany raport medyczny na temat tego przypadku (www.bit.do/bakteria). Szczep bakteryjny powoli uśmiercający nieszczęsną kobietę – należący do gatunku Klebsiella pneumoniae, czyli pospolitej pałeczki zapalenia płuc – próbowano unicestwić za pomocą 26 (!) różnych antybiotyków należących do wszystkich grup dopuszczonych do użytku na terenie Stanów Zjednoczonych. Nauce po prostu nie jest znane nic, co jest w stanie wybić tę bakterię.

Przypadek ten ilustruje dobitnie coś, co wiadomo w zasadzie od dawna: my, ludzie, stosujemy antybiotyki potwornie nieodpowiedzialnie. Antybiotyk to świetna idea, dopóki leczona nim osoba rzeczywiście pozbywa się infekcji. Jeśli natomiast dobrany jest źle, jeśli nie przyjmuje się pełnej dawki, jeśli łyka się go bez sensu (np. na infekcje wirusowe, na tzw. przeziębienie) – bakterie nie giną, tylko są... drażnione. Zmusza się je do przyspieszonej ewolucji i przekazuje dalej najsilniejsze mutanty.

Tymczasem tempo odkrywania nowych typów antybiotyków maleje. Z 18 największych firm farmaceutycznych 15 wycofało się z badań nad nowymi antybiotykami – są one kosztowne i mało lukratywne. Trzeźwe analizy finansowe wskazują, że znacznie bardziej opłaca się inwestować w badania nad lekami na schorzenia chroniczne. Choroby serca, otyłość i rak to zdecydowanie cele numer jeden – pacjenci kupują produkty farmaceutyczne latami, a nie raz na rok.

Rzecz w tym, że wspaniałe sukcesy medycyny nas rozleniwiły. Nie wierzymy w to, że nas, dumnych mieszkańców cywilizowanego świata, zabije głupia bakteria. Przecież załatwią ją antybiotyki. Otóż właśnie niekoniecznie. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 05/2017