Reklama

Zaczynając od Ewy

Zaczynając od Ewy

26.03.2007
Czyta się kilka minut
Najbardziej zdumiewającym zjawiskiem jest od kilku dni zachowanie kolejnych dziennikarzy reagujących na informację, że Ewa Milewicz z "Gazety Wyborczej" nie zamierza składać żadnego oświadczenia zapewniającego o jej niewinności politycznej, ponieważ uważa to za żądanie upokarzające. Dla normalnie myślącego człowieka jej reakcja jest czymś oczywistym w swojej normalności właśnie - tymczasem oświadczenie to wywołało oburzenie i zgorszenie. "Postawiła się ponad prawem" - zaczęli ze zgrozą wołać jeden po drugim redaktorzy, publicyści, felietoniści z prawicowych mediów. A krzyk ten wspierają prawicowi politycy. Niepoddanie się obowiązkowi lustracji będzie oznaczało niewiarygodność dziennikarza - deklaruje symboliczny wręcz dla tradycji solidarnościowej poseł z Torunia. Nie ma znaczenia biografia Ewy ani fakt, że z góry akceptuje ona konsekwencje prawne swojej decyzji (zwolnienie z pracy? zakaz publikowania przez dziesięć lat? co jeszcze proponuje wchodząca w życie 15 marca ustawa, już zaskarżona do Trybunału Konstytucyjnego, więc być może niebawem w ogóle nieaktualna?). Dziennikarzom jakby nie wystarcza, że sami jeden przez drugiego składają deklarację, jak to się natychmiast zlustrują. Nie do zniesienia okazuje się fakt, że ktoś pojedynczy i na własny rachunek zachowa się inaczej. I nie wystarcza im także samo zgłoszenie dystansu do takiej postawy. Trzeba jeszcze sięgnąć po odpowiednie natężenie tonu dezaprobaty, po przymiotniki i epitety. Solidarność zawodowa, braterstwo broni z dawnych czasów ulatuje jak majak. Chyba, że złym snem jest właśnie to, na co patrzymy...
A

Ale pozwolę sobie zauważyć, że oburzeni koledzy-dziennikarze zatrzymują się w pół drogi. Nie wystarczy wywierać presję, aby nikt nie uchylił się od owej wymarzonej wspólnoty lustracyjnej. Rzecz trzeba najpierw domyśleć,

a potem doprowadzić do końca. Po deklaracjach (obejmujących, jak słychać, grubo ponad pół miliona osób urodzonych przed 1972 r.) nastąpi przecież etap weryfikacji oświadczeń, dokonywanej systematycznie przez IPN. Weryfikacja potwierdzi albo nie potwierdzi moralną czystość deklarujących. Dokona się zasadniczy podział społeczeństwa - trwały, jak mniemam, bo inaczej po cóż by było go podejmować? Ale kto będzie o tym wiedział? Chodzi przecież - tak twierdzi ustawa - o osoby z zawodów zaufania publicznego, więc i informacja o ich statusie moralnym winna być publiczna, ogólnie dostępna i trwała. Wiem, obiecuje się nam ipeenowskie listy winnych w...

2129

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]