Reklama

Zabójstwo Litwinienki: dowody wskazują na Rosję

Zabójstwo Litwinienki: dowody wskazują na Rosję

10.08.2015
Czyta się kilka minut
Nie ma człowieka – nie ma problemu”. To przypisywane Stalinowi powiedzenie (a zdaniem brytyjskiej policji podzielane przez Kreml i dziś) powracało podczas publicznych przesłuchań ws. śmierci Aleksandra Litwinienki
Marcin Żyła
K

Końcowy raport będzie ogłoszony jesienią, ale konkluzje śledczych są jasne już teraz: Litwinienkę zabiła Rosja. Ów były agent KGB w 2001 r. uszedł do Zjednoczonego Królestwa, gdzie uzyskał azyl polityczny i podjął współpracę z brytyjskim wywiadem. 1 listopada 2006 r., podczas spotkania z Dmitrijem Kowtunem i Andriejem Ługowojem, b. agentami rosyjskich służb, wypił zieloną herbatę, do której dodano radioaktywny izotop polonu-210.

Trzy tygodnie później zmarł. Kowtun i Ługowoj są dla Brytyjczyków głównymi podejrzanymi o zabójstwo, ale Rosja odmówiła ich ekstradycji (w swojej ojczyźnie są traktowani z honorami; Ługowoj jest deputowanym Dumy).

Na początku sierpnia Kowtun wycofał się z deklaracji złożenia zeznań przez łącze wideo. Jego absencja umożliwiła wystąpienie przed śledczymi reprezentantom brytyjskiej policji, która wcześniej nie chciała bezpośrednio wpływać na  śledztwo. Według Scotland Yardu dwaj b. rosyjscy agenci (których przedstawiciel policji nazwał „pospolitymi mordercami”) nie byliby w stanie zdobyć rzadkiego radioaktywnego izotopu bez pomocy swojego państwa.

Jak przypomniał w komentarzu dziennik „Financial Times”, Kreml miał wiele powodów, aby zabić Litwinienkę, który „demaskował prawdę o korupcji w FSB [następczyni KGB – red.] w czasach, gdy jej szefem był Putin. (…) W ostatnich miesiącach przed śmiercią próbował ujawnić rzekome powiązania między bliskim otoczeniem Putina a rosyjską mafią”.

W Zjednoczonym Królestwie tzw. dochodzenie publiczne (public inquiry), wbrew temu, na co wskazywałaby jego nazwa, nie jest w całości jawne – to dlatego podczas przesłuchań przedstawiciele brytyjskich służb mogli dzielić się ze śledczymi poufnymi informacjami. Ogłoszenie raportu ze śledztwa ws. Litwinienki prawdopodobnie tylko wzmocni twardą politykę, którą wobec Kremla od kilku lat prowadzą władze w Londynie. „Gdyby na wszczęcie śledztwa zdecydowano się wcześniej, Zachód, na długo przed kryzysem na Ukrainie, miałby szansę zobaczyć, jakim państwem jest Rosja pod rządami Putina”, pisze „Financial Times”. ©℗

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Marcin Żyła jest dziennikarzem, a od stycznia 2016 r. również zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”. Do zespołu pisma dołączył przed ośmioma laty. Od początku europejskiego...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]