Z ziemi włoskiej do Polski

W ostatnim czasie wzrasta liczba postępowań prokuratury, mających ustalić źródła przecieków prasowych lub wprost skierowanych przeciw dziennikarzom. W ubiegły piątek w Sejmie Minister sprawiedliwości Grzegorz Kurczuk temu zaprzeczał, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że ma to związek z wykrywaniem przez dziennikarzy afer z udziałem ludzi Sojuszu Lewicy Demokratycznej.
Czyta się kilka minut

Wolne media to jeden z fundamentów demokracji. Wykrywają nieprawidłowości w postępowaniu polityków i często dopiero po publikacjach w środkach przekazu państwo staje po stronie prawa. Ale z prywatnymi mediami SLD ma kłopot: to dziedzina życia publicznego, której nie udało się tej partii zdominować. Tu - inaczej niż w mediach publicznych czy agendach rządowych - zasada podziału łupów nie działa.

Świadomość tej porażki stała za mataczeniem przy ustawie o mediach. Afera Rywina pokrzyżowała plany: anty-Agory na razie nie będzie. Ale niezależne media są i wizerunkowi SLD szkodzą. Trzeba coś z tym zrobić! Na przykład postraszyć sądami.

W głowach niektórych polityków SLD i ludzi z nim związanych wciąż rodzą się pomysły, by zwiększyć kontrolę nad państwem, podporządkować sobie środki przekazu i zmniejszyć ryzyko wyborczej porażki.

Zaniepokojonych, że ekipa Leszka Millera pozazdrościła przywódcom Ukrainy czy Białorusi, można jednak uspokoić. SLD z pewnością nie chce czerpać z tak siermiężnych wzorców. Idziemy przecież do Europy, więc raczej urzekł ich świat zachodnich garniturów, drogich krawatów i szerokich, błyszczących uśmiechów, które ze spokojem puszcza w kierunku kamer podległych sobie telewizji ot, taki Silvio Berlusconi na przykład.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 47/2003