Reklama

Ładowanie...

Wyrok na Franciszka

Wyrok na Franciszka

27.11.2015
Czyta się kilka minut
Dla części publicystów polskiej prawicy, podczas pontyfikatu Franciszka Kościół zamienił się w "tonącą łódź" i "statek pijany". Ostatnio dali temu wyraz w "Rzeczpospolitej".
Papież Franciszek. Fot: AP/FOTOLINK
N

Na okładce weekendowego wydania „Rzeczpospolitej” (21-22 listopada) redakcja umieściła zdjęcie papieża i opatrzyła je hasłem: „Dokąd zmierzasz, Franciszku?” Jednak lektura tekstów składających się na temat numeru nie stanowi odzwierciedlenia tego pytania. Wszystkie cztery artykuły poświęcone obecnemu pontyfikatowi są wobec niego krytyczne. Autorzy o nic nie pytają. Wydają natomiast na kard. Bergoglio wyrok.

Pewnym preludium do tej antypapieskiej tyrady jest materiał Tomasza Krzyżaka, najbardziej wyważony w tym zestawie. Autor pisze o tym, że istnieje pewien „kłopot z Franciszkiem” i że jest on coraz poważniejszy. Kłopot jak kłopot, wszak każdy kolejny biskup Rzymu jest dla jakiejś grupy niewygodny. Ale tu chodzi o coś poważniejszego. „Mimo że oficjalnie żaden z naszych hierarchów niczego papieżowi nie zarzuca, to jednak można odnieść wrażenie, że jego wciąż jeszcze krótki pontyfikat polskiemu Kościołowi trochę szkodzi” – pisze dziennikarz „Rzeczpospolitej”. Tu dotykamy kwestii najważniejszej. Takie postawienie sprawy sugeruje, iż w cichym sporze pomiędzy polskim Kościołem a obecnym gospodarzem Watykanu winnym zamieszania jest ten drugi. Potwierdza tu się także to, czego nikt nazbyt głośno nie wypowiada: nastawienie znacznej części naszego duchowieństwa wobec następcy św. Piotra jest mocno krytyczne. „O Franciszku mówi się, że prowadzona przez niego łódź za mocno przechyla się na lewą burtę i za moment nabierze wody, a następnie zatonie” – tłumaczy Krzyżak.

Okładka magazynu Plus Minus
Okładka magazynu Plus Minus, dodatku do Rzeczpospolitej, 21 listopada 2015 r.

Bezpardonowy atak na Jana Pawła II

Kolejny autor „Plusa Minusa” wytacza najcięższe działa. W artykule o znamiennym tytule „Antypapieże XXI wieku” Sławomir Cenckiewicz powołuje się na krytykowaną na świecie książkę „Czy to naprawdę Franciszek” autorstwa Antonio Socci’ego i opatruje jej tezy swoim komentarzem. Mamy tu więc twierdzenia (z którymi publicysta wyraźnie się zgadza) o obecnym papieżu „który opisany został jako groźny heretyk, uzurpator na Tronie Piotrowym i przewodnik spisku wilków w samym sercu Kościoła”. Polski historyk pisze o „fałszerstwie dokonanym na konklawe”, o tym, że „papież wątpliwy uznawany jest za nie-papieża”, a legalnym papieżem jest właściwie nadal kard. Joseph Ratzinger, który powinien powrócić, bo przecież „z jakiegoś powodu Pan Bóg utrzymuje Benedykta XVI w niezłym zdrowiu i kondycji”.

To, że teza Socci’ego – jakoby na ostatnim konklawe dokonano nieważnego wyboru – nie jest zasadna, wykazywano już wielokrotnie. Warto tu choćby wspomnieć precyzyjną analizę problemu dokonaną na naszym lokalnym gruncie przez ks. Przemysława Śliwińskiego, rzecznika prasowego archidiecezji warszawskiej, opublikowaną na stronach portalu Stacja7.pl.

Cenckiewicz idzie jednak dalej niż Socci. Włoski dziennikarz ostrze swej krytyki kieruje wyraźnie przeciwko Franciszkowi. Natomiast polski autor dokonuje zmasowanego ataku na cały Kościół posoborowy, który opisuje jako „tonącą łódź” i „statek pijany”. Tytułowymi „antypapieżami’ są tu także Benedykt XVI (choć ten jest mocno oszczędzany) jak i Jan Paweł II. Szczególnie mocno dostaje się temu drugiemu. Szukając przyczyn obecnego stanu rzeczy, publicysta „Rzeczpospolitej” pisze tak: „Z jakich źródeł czerpie swoje pomysły grupa Franciszka i kardynała Waltera Kaspera? Który z papieży obdarzył ludzi wygłaszających poglądy tak nieroztropne lub wręcz heretyckie godnością biskupów i kardynałów? Każdy wie. Ich kariery nie byłyby możliwe, gdyby nie Jan Paweł II”.

Tak szalonej i oderwanej od rzeczywistości tezy podważającej autorytet Karola Wojtyły nikt dawno w polskiej publicystyce nie postawił. O ironio tu płynie ona nie z kręgów lewicowych lub liberalnych, ale prawicowych i ukazuje się na łamach konserwatywnego dziennika. Cenckiewicz oskarża wręcz Jana Pawła II o herezje oraz obarcza go odpowiedzialnością za rzekome występki wspomnianych hierarchów. „Każdy przecież wie, że kariery ich wszystkich nie byłyby możliwe, gdyby nie polski papież. Również tak piętnowane szaleństwa ekumeniczne, liturgiczne ekscesy i herezje opatrywane kościelnym imprimatur przybrały często w ostatnich kilkudziesięciu latach formę oficjalną” – czytamy w artykule. Jakież to herezje ma na myśli? Oczywiście chodzi tu o reformę liturgiczną Soboru Watykańskiego II oraz późniejsze działania na rzecz pojednania chrześcijan, w które wszyscy kolejni papieże tak bardzo się zaangażowali. Podkreślmy tu, że jest to w czystej postaci stanowisko lefebrystów. Na koniec zaś – co typowe dla tej negatywnie przez Watykan ocenianej wspólnoty – Cenckiewicz zachęca do nieposłuszeństwa papieżowi.

Terlikowski obraża muzułmanów

W omawianym numerze ukazała się również rozmowa z samym Soccim, która powiela te same tezy, uwypuklone już przez poprzedniego autora. Materiał znów zatytułowany został w sposób negatywny („Franciszek wywołał zgorszenie”), a powtórzenie tych samych treści ma chyba jedynie na celu nadanie im większej wiarygodności. Tym bardziej, że tak naprawdę czytelnicy „Rzeczpospolitej” zetknęli się z tym przekazem po raz trzeci. Wcześniej na tych samych łamach Beata Zubowicz już recenzowała tę samą książkę i pytała w tym samym duchu: „Czy Franciszek na pewno jest papieżem?”

W rozmowie przeprowadzonej przez Piotra Kowalczuka kolejny raz czytamy więc o fałszerstwach podczas konklawe oraz – jakże by inaczej – o herezjach Franciszka. „Niemal wszystko, co zrobił przez 32 miesiące pontyfikatu to dzieło zniszczenia. Chodzi o cały szereg wypowiedzi, które praktycznie są herezjami i niszczą Kościół katolicki” – mówi włoski dziennikarz.

Wtóruje mu Tomasz Terlikowski, którego artykuł redakcja reklamuje fatalnym tytułem „Dialog, dialog über alles”. Wszyscy dobrze wiemy, że taka figura retoryczna polskiemu czytelnikowi od razu skojarzy się z hitleryzmem. Porównanie dialogu międzyreligijnego uprawianego przez Kościół katolicki po Soborze Watykańskim II do nazistowskiego reżimu? Makabryczny pomysł. Niewiele lepsza jest też treść wywodu prawicowego publicysty. W kilku zdaniach dokonuje on wiwisekcji islamu: „W efekcie islam jest wypaczoną przez naturalny rozum, a być może także przez jakieś duchowe siły zła, religią objawionego Boga skrojonego na potrzeby arabskich plemion sprzed półtora tysiąca lat i z wycięciem wszystkiego, czego ograniczone umysły nie były w stanie pojąć”. Wypaczoną? Siły zła? Ograniczone umysły? Na łamach jednego z najważniejszych polskich dzienników Terlikowski ordynarnie obraża miliony muzułmanów. Nie wspominając już o tym, że jest to stanowisko całkowicie sprzeczne z nauczaniem Kościoła katolickiego.

I to ostatnie chyba najbardziej boli redaktora naczelnego Telewizji Republika. Nie może się pogodzić z tym, że wszyscy ostatni papieże przyjmują postawę dialogiczną wobec innych religii i nawet zamachy terrorystyczne tego nie zmieniają. „Jak zatem dialogować i po co? Odpowiedź wydaje się prosta: po nic” – przekonuje autor, prezentując kolejny – który to już w tym numerze „Plusa Minusa” – antypapieski pogląd.

Numer antypapieski i antykatolicki

To że „Rzeczpospolita” zdecydowała się poruszyć temat recepcji nauczania Franciszka i innych papieży nie jest niczym nadzwyczajnym. Natomiast czymś niezrozumiałym omawianego tu wydania jest całkowicie jednowymiarowe potraktowanie problemu. Cztery materiały i wszystkie mniej lub bardziej krytyczne wobec Kościoła oraz papiestwa. Mało wiarygodne tezy Socci’ego zamiast skonfrontować z poglądem specjalisty o odmiennym spojrzeniu na te kwestie, tu wybija się dodatkowo powielając je w dwóch zbieżnych materiałach. Nikt tu nie komentuje ani nie odpowiada na oskarżenia o herezje kierowane, jak by nie było, nie wobec jakiegoś pojedynczego teologa czy publicysty, ale wobec kolejnych następców św. Piotra oraz całego Kościoła po Soborze Watykańskim II.

W ten sposób ważny polski dziennik o pięknej tradycji zamiast być miejscem debaty, stał się tubą propagandową antypapistów i lefebrystów. Grzechem gazety nie jest to, że kontrowersyjne poglądy prezentuje, ale to, że sposób ich prezentacji oznacza próbę wprowadzenia poglądów niekatolickich do głównego nurtu publicystyki katolickiej.

Nie mam żadnych wątpliwości, że mamy tu do czynienia z poważnym atakiem na aktualną i obowiązującą naukę katolicką właśnie. Cenckiewicz w ogóle tego nie kryje. Dla niego autorytetem w brzydkiej krytyce Jana Pawła II jest abp Marcel Lefebvre. Terlikowski podważa dokumenty magisterium poświęcone dialogowi międzyreligijnemu. Socci zaś oskarża Franciszka o herezje i niszczenie Kościoła. W tym kontekście umiarkowanie krytyczny artykuł Krzyżaka wygląda jak próba usprawiedliwienia i wyważenia trzech pozostałych materiałów. Niestety nieudana. Piszę to z przykrością: „Rzeczpospolita” w tym weekendowym wydaniu stała się gazetą antypapieską i antykatolicką.

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]