Reklama

Wyklęty lud ziemi

Wyklęty lud ziemi

25.01.2016
Czyta się kilka minut
Jakiś czas temu odwiedziło nas dwóch młodych norweskich dziennikarzy.
Andrzej Stasiuk / Fot. Grażyna Makara
Andrzej Stasiuk
B

Byli wysocy, barczyści i długowłosi. Jak należało się spodziewać, wyglądali na Wikingów. Jechali z północy na południe i za zadanie mieli opisać nasz kraj. Spędzili u nas dwa dni. Drugiego dnia przy śniadaniu jeden z nich powiedział: „Przez tydzień w Polsce dzieje się tyle, ile u nas przez rok”. Zapewne przez kurtuazję nie zapytał: „Jak możecie z tym żyć?”.

Otóż możemy. Sam się temu czasem dziwię, ale możemy. Ponieważ nie potrafimy usiedzieć na miejscu. Ponieważ nasze miejsce nas nie zadowala. Wciśnięci od wieków między dwie potęgi, rosyjską i niemiecką, byliśmy zbyt słabi, by zachować suwerenność, a zarazem zbyt silni, by ją ostatecznie utracić. Żyjąc w niewygodnej teraźniejszości, zawsze wspominaliśmy, jacy byliśmy kiedyś. Na przykład w XVI i XVII wieku, gdy stworzyliśmy coś na wzór lądowego imperium kolonialnego od Bałtyku po Morze Czarne. Albo też, gdy odebrano nam już...

5554

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

no to pozwolę sobie być pierwszym: Weźmy tę Szwajcarię - na pierwszy rzut oka kraj bogaty, zaawansowany technologicznie, otwarty na świat i wystawiający gwardię w Watykanie. Na drugi rzut oka chłopski. Z małymi miastami, z dialektem, który ciężko zrozumieć tym, którzy posługują się literacką czy oficjalną Niemczyzną, kraj skupiony na swojej lokalności i ostatnio z prawicowo - populistycznym rządem. Szkopuł więc chyba w tym, że w Szwajcarii chłopi czują się dokładnie takimi samymi obywatelami, jak mieszkańcy Berna czy Lugano. I dlatego dumnie noszą swoje Trachten, kiedy wybierają się do miast. W Polsce zaś chłopi jak do tej pory obywatelami pewnie się nie poczuli (sprwy publiczne to była sprawa szlachty). Choć zaczął przecież Kościuszko ze swoim Uniwersałem Połanieckim i wojskiem chłopskim. Albo Witos coś tam napisał ... Także zakładam, że "w Polsce coś się zmieni" wówczas, kiedy aktywista miejski nie będzie miał już problemów ze swoim wiejskim pochodzeniem, a mieszkaniec wsi będzie przyznawał sobie te same prawa i obowiązki, co mieszkaniec miasta. Bo przecież "świat zachodni" to w sumie wieś. Od Helsinek po LA. Ale i miasto. A miastem czyni świadomość, nie geografia (od lokatio - miejsce, nadanie praw ...). ps: książki Pana Andrzeja lubię też w końcu dlatego, że sam spędzałem dzieciństwo na podlaskiej wsi. I pamiętam bociany i gapienie się w chmury i pierwszego "radomskiego". Ale też pamiętam moment, kiedy przychodził "Tygodnik Siedlecki". Który był wyrywany sobie wzajemnie z rąk. Cokolwiek działo się w POM-ie czy chodziło i kanalizację. Wszyscy byli bardzo zainteresowani tym co się wokół nich dzieje i jak mogą coś zmienić. No to widać można :)

... wypada na to, że odzyskać suwerenność o jedno. Dogadać się co do kształtu państwa drugie: https://pl.wikipedia.org/wiki/Szwajcarska_wojna_domowa

Nie wybierze stado baranów orła na przewodnika.

Ku pokrzepieniu serc pragnęłabym, aby zamienić role w tym porzekadle :)

Panie Andrzeju, dziękuję! Jak zwykle zgadzam się z prawie, a może wręcz każdym Pana zdaniem. Nie mogę się pogodzić z sytuacją, w której człowiek, który powinien udać się z wizytą do psychologa lub psychoanalityka, marnuje życie milionom ludzi, niszczy nasz kraj i niweczy nasze wspólne zdobycze ostatnich lat!

Hmmm ... może to dobry pomysł na początek właśnie się tym pogodzić ... Osoby cierpiące na narcystyczne zaburzenie osobowości czerpią swoją energię praktycznie jedynie z uwagi, jaką poświęcają im inni. I lepsza jest tu dla nich jakakolwiek uwaga, niż żadna, bo wówczas dostają pole do manipulacji emocjami. Bez niej natomiast tracą grunt pod nogami. To trudne, szczególnie wówczas kiedy mają realny wpływ na sprawy publiczne. W każdym razie najlepiej w tym przypadku "robić Lindę": co ty kurczak wiesz o patriotyźmie. I - tak samo ważne - samemu odpowiedzieć sobie na parę pytań ...

Wpędziłeś mnie Pan w kłopot tym felietonem.Przecenia Pan prezesa J. Kaczyńskiego , bo to nie Jego genniusz wyniósł go do władzy-lecz nieudolnośc porzedniej ekipy.Polacy zmienili władzę, tak jak zmienia się buty, nie dlatego, że im się nie podobały , lecz dlatego , że wystawały z nich palce ipodeszwy były dziurawe.Podróżnik doskonale wie jakie to uczucie maszerować w przemoczonych butach przy ujemnej temperaturze.Nowe buty moze trochę uwierają, może niemodne ale całe.Ja bardzo się cieszę , że nie zmienili tych butów na czerwone/tak jak po kadencji AWSu/.Wrzucając w przeciętność wszystkich ludzi z PISu, krzywdzi Pan wielu bardzo mądrych i uczciwych.Wielka szkoda , że nie ma wśród nich Pani Jakubiak , Pana Kowala czy Pana Dorna. Tak na marginesie to chcialbym dodać, że na 100 procent te gniade konie to nie były perszerony. TP 49 29 11 2015. Serdecznie pozdrawiam !

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]