Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Wydanie specjalne "Polska Żydowska"

Wina domniemana

Wina domniemana

03.04.2007
Czyta się kilka minut
W artykule Piotra Mucharskiego ("TP" nr 12/07) przeczytałem zdanie, które tylko z pozoru jest prawdziwe: "Jeśli chcemy, by Polska była państwem prawa, powinniśmy respektować prawo". Rzecz dotyczy najnowszej ustawy lustracyjnej. Możemy ją krytykować, protestować przeciwko niej - twierdzi autor - ale powinniśmy się jej poddać, dopóki Trybunał Konstytucyjny nie orzeknie inaczej.
N

Nie tędy droga. Równie dobrze można budować szacunek do szkoły, każąc uczniom wykonywać polecenia złych i głupich nauczycieli, czekając, aż zmieni się grono pedagogiczne. Ręczę, że skutek będzie odwrotny do zamierzonego. Analogicznie - obywatel, który dobrowolnie podda się upokarzającej go procedurze prawnej, prędzej zostanie anarchistą niż zwolennikiem państwa prawa. Nie można stosować się do prawa, które gwałci podstawową normę cywilizowanego świata - zasadę domniemania niewinności. Każdy obywatel, niezależnie od wykonywanego zawodu, jest niewinny z definicji i nie musi tego pisemnie potwierdzać. Nie może być tak, że rolnik już jest niewinny, a profesor ewentualnie będzie niewinny, kiedy złoży stosowne oświadczenie.

Źle się stanie, jeżeli osoby objęte obowiązkiem składania deklaracji niewinności zastosują się do ustawy lustracyjnej. Dla naszych posłów, autorów tej fuszerki, sygnał będzie jasny: "Gadali, gadali, a jak przyszło co do czego, każdy podpisał. Można iść za ciosem". Przy obecnym składzie Sejmu wszystko jest do pomyślenia. A może by tak zmusić obywateli RP narodowości niemieckiej do składania deklaracji, że nigdy nie działali na szkodę Polski? Przecież Niemcy wiele złego zrobili nam w przeszłości, podobnie jak komunistyczni kapusie. A gdyby tak mieszkańcy Pruszkowa złożyli deklaracje, że nigdy nie należeli do mafii? Trzeba jakoś oczyścić kraj z przestępczości zorganizowanej. A może kazać Romom pisać oświadczenia, że nigdy nikogo nie ocyganili? A Żydzi? Wiadomo - powinni podpisywać deklaracje, że nigdy nie używali krwi niemowląt chrześcijańskich do produkcji macy.

Ustawa lustracyjna to tylko czubek góry lodowej. Zasada domniemanej winy jest wręcz regułą w stosunku polskiego państwa do swojego obywatela. Trucizna tkwi nie w zasadniczych aktach prawnych tworzących demokratyczne instytucje RP, ale w gąszczu drobnych przepisów, z którymi obywatel musi borykać się na co dzień. Wystarczy pomyłka w rocznym zeznaniu podatkowym, by spokojnego zjadacza chleba postawić w jednym szeregu z mordercami i gwałcicielami, jako "przestępcę". Nieustannie jesteśmy zmuszani do udowadniania, kim jesteśmy lub nie. Stając przed urzędnikiem w swojej ludzkiej postaci, muszę przedstawić papier, że nie jestem wielbłądem dwugarbnym, bo inaczej mi nie uwierzy. Ustawa lustracyjna napisana z coraz powszechniejszą w Polsce arogancją urzędniczo-prawniczą to dobry pretekst, by przestać respektować złe prawo. Z biurokratycznej despocji może nas już tylko uwolnić akcja obywatelskiego nieposłuszeństwa.

Nim zastosujemy się do przepisów jakiegokolwiek prawa, trzeba je poddać ocenie moralnej i oglądowi zdrowego rozsądku. To nie są normy absolutne, do których można się stosować bezkrytycznie. Nie należy, nawet nie wolno, w imię pięknej idei państwa prawa godzić się na upokarzanie siebie i krzywdzenie ludzi. Nie wolno, w imię pięknej idei, uczestniczyć w zbiorowym szaleństwie. Obsesja lustracyjna jest bowiem rodzajem zbiorowego szaleństwa umiejętnie podsycanego przez polityków dla doraźnych celów. Demokracja bez szacunku dla praw człowieka może stać się - w zgodzie z prawem - brutalną dyktaturą większości nad mniejszością.

Najpierw dobre prawo, potem posłuszeństwo obywatelskie. Nie odwrotnie. Tak widzę drogę do państwa prawa.

MAREK GROCHOLSKI (Zakopane)

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]