Walka o ziemię

W Amazonii wrze: poszukiwacze złota zabili wodza indiańskiego plemienia, by eksplorować jego tereny. Tymczasem prezydent Brazylii otwarcie deklaruje, że chce intensywnie eksploatować puszczę amazońską.
Czyta się kilka minut
Protest przeciwko polityce prezydenta Bolsonaro, Brazylia, kwiecień 2019 r. / JOEDSON ALVES / PAP
Protest przeciwko polityce prezydenta Bolsonaro, Brazylia, kwiecień 2019 r. / JOEDSON ALVES / PAP

Wódz plemienia Wajãpi został zamordowany przez uzbrojonych poszukiwaczy złota w sobotę 22 lipca (data ma znaczenie). Napastnicy zajęli też indiańską wieś i liczą, że eksploatacja ziemi Indian zapewni im duże zyski.

Do napadu doszło na terenie rezerwatu indiańskiego w stanie Amapá, w północno-wschodniej Brazylii. W promieniu dziesiątków kilometrów nie ma tam nic prócz gęstego lasu. Jeden z Indian nagrał apel do władz federalnych o interwencję. Alarmował, że napastnicy zajmują domy, plądrują zapasy jedzenia i szykują się do przejęcia kolejnych wsi. Ale trzeba było tygodnia, zanim na miejsce dotarły policja federalna i wojsko.

Wiadomość wstrząsnęła Brazylią. Ziemie indiańskie są bowiem pod ochroną. Tereny Wajãpi wydzielono jako rezerwat w 1996 r., a prawo Indian do ich ziemi jest zapisane w konstytucji. Mimo to regularnie dochodzi do starć między rdzenną ludnością i przede wszystkim dużymi firmami – nie tylko w Amapá, lecz w wielu regionach. Np. rok temu Instytut Ochrony Środowiska informował o wycince lasu na terenie należącym do Indian Ituna Itata w stanie Pará.

Autostrada przez dżunglę

Senator z Amapá Randolfe Rodrigues jest wstrząśnięty ostatnimi wydarzeniami, a winą za napaści w regionie obarcza samego prezydenta kraju. Jair Bolsonaro otwarcie popiera bowiem firmy prowadzące kopalnie i pomysł, by ograniczyć indiańskie tereny.

Bolsonaro często wypowiada się przeciw rdzennej ludności Amazonii. Nic dziwnego. Te tereny to żyła złota, a prezydentowi zależy na szybkim rozwoju ekonomicznym. Podobnie jak jego głównemu elektoratowi: rolnikom, którzy wycinają las tropikalny pod hodowlę bydła i uprawę soi. Ale na przeszkodzie stoją im rezerwaty. Rolnicy – i wielcy farmerzy, i ci drobniejsi – skarżą się, że nieliczna grupa Indian „okupuje” nieproporcjonalnie duże terytorium. Np. w Amapá na 600 tys. hektarów mieszka 120 tys. autochtonów.

Jeszcze podczas kampanii prezydenckiej Bolsonaro postulował zniesienie rezerwatów. Teraz poszedł o krok dalej. Zaprosił zagraniczne firmy (szczególnie z USA) do eksploatowania zasobów puszczy amazońskiej. Ale żeby plan się udał, potrzeba infrastruktury. Niedawno prezydent oświadczył, że zajmie się remontem drogi krajowej BR-319 z Manaus do Porto Velho, która częściowo biegnie przez puszczę i indiańskie wioski. Oddana do użytku w 1976 r., w czasie rządów dyktatury wojskowej, droga miała być alternatywą dla transportu rzecznego – i stać się symbolem sukcesu ekonomicznego junty.

Autostrada funkcjonowała jednak tylko do lat 80., dziś jest praktycznie nieuczęszczana, a jedyny sprawny transport, jaki funkcjonuje w tym regionie, odbywa się drogą powietrzną. Rząd twierdzi, że remont odcinka BR-319 w Amazonii jest niezbędny i nie widzi innej drogi – w przenośni i dosłownie – do ekonomicznego rozwoju kraju.

Zielone złoto

Brazylia zajmuje niechlubne pierwsze miejsce na świecie pod względem wycinki lasu. Na czwartym miejscu plasuje się sąsiednia Kolumbia. Narodowy Instytut Badań nad Przestrzenią szacuje, że w czerwcu tego roku wycinka lasu była aż o 88 proc. większa w porównaniu z czerwcem roku ubiegłego. Instytut mówi o 920 km kwadratowych wylesionego terenu w tym roku (to powierzchnia trzy razy większa niż np. Kraków).

Nie trzeba być zapalonym ekologiem, by wiedzieć, że Amazonia odgrywa ważną rolę w globalnym ekosystemie. Roślinność, jaka tam (jeszcze) rośnie, jest unikatowa. Pod względem bioróżnorodności to najbogatszy region Ameryki Łacińskiej. Niestety Amazonia plasuje się w czołówce także pod względem zasobów złota.

Na niedawnej konferencji prasowej Bolsonaro odpierał ataki zagranicznych dziennikarzy, twierdząc, że Amazonia to sprawa Brazylii i jakakolwiek ingerencja z zewnątrz w tej kwestii to podważenie suwerenności kraju (o tym, że głównym beneficjentem kopalin występujących na tych terenach powinny być według niego USA, nie wspomniał). Bolsonaro argumentuje, że przemysł wydobywczy i rolniczy w Amazonii to szansa na tysiące miejsc pracy, a zyski z podatków odczują wszyscy.

Nie wiadomo tylko, czy chodziło mu o wszystkich Brazylijczyków, czy o wszystkich skorumpowanych polityków. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 32/2019