Waga słów

1 Sąd apelacyjny w Krakowie zadecydował, że Zbigniew Ziobro ma za wygłoszenie pamiętnej frazy "nikt już przez tego pana życia nie będzie pozbawiony" zapłacić doktorowi Mirosławowi G. 30 tysięcy zł zadośćuczynienia i przeprosić go w trzech największych telewizjach. Wedle wyliczenia samego Ziobry, któremu jako jedyny środek obrony pozostał już tylko wniosek o kasację wyroku do Sądu Najwyższego, przeprosiny będą kosztować od 200 do 500 tysięcy złotych.
Czyta się kilka minut

W rozmowie z Anną Marszałek ("Dziennik" z 12 grudnia) były minister sprawiedliwości skarży się, że zasądzenie wymienionej powyżej sumy oznacza "konfiskatę majątku i zabranie dorobku całego życia". I przekonuje, że "tak horrendalnie surowe orzecznictwo sądów może debatę publiczną i wolność słowa sparaliżować", bowiem "politycy, dziennikarze i inni ludzie będą się bali wyrażać własne zdanie".

Zbigniew Ziobro ma prawo nie zgadzać się z wyrokiem w swojej sprawie i mówić, że jego wina polegała na powiedzeniu "o zdanie za dużo". Nie powinien jednak twierdzić, iż to właśnie zdanie padło "w ferworze debaty i wystąpień", czyli przypadkowo, bo trudno tymi słowami określić dobrze przygotowaną wypowiedź dla mediów. Nie powinien też zapominać, że to zdanie, łamiące zasadę domniemania niewinności, było wypowiedziane przez bardzo wpływowego polityka rządzącej partii. I że mogło całkowicie zniszczyć karierę doktora G.

Nie wiem, czy były minister sprawiedliwości przewidywał wszystkie konsekwencje niegdyś wypowiedzianych słów. Nie wiem, czy wyrok jest adekwatny do zła (świadomie albo nieświadomie) wyrządzonego przez Zbigniewa Ziobrę. Dopuszczam myśl, że sąd powinien wziąć pod uwagę koszty telewizyjnych przeprosin. Jedno tylko wydaje mi się niewątpliwe: urzędujący minister (zwłaszcza tego resortu, którym Ziobro kierował) nie może nie mieć szczególnego poczucia odpowiedzialności za wypowiadane publicznie słowa.

Byłbym za tym, by Zbigniew Ziobro nie musiał płacić za telewizyjne przeprosiny kwoty równoznacznej z konfiskatą majątku. Rzecz jasna: zakładam, że ani jemu samemu, ani jego partyjnym kolegom nie zależy na obsadzeniu go w roli ofiary dzisiejszej władzy sądowniczej.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru TP 51-52/2008