W sieci listów

„Dużo rzeczy [w kraju] się utasowało i weszło na zupełnie nowe drogi, które tylko częściowo rozumiem. Jeżeli kiedyś tam wrócimy, zastaniemy mało z tego, cośmy zostawili”. Był rok 1941; autor tych słów nigdy już do Polski nie wrócił.
Czyta się kilka minut

Rzeczpospolita epistolarna” – tak nazwał Andrzej Stanisław Kowalczyk wspólnotę, jaką na emigracji zbudował wokół „Kultury” Jerzy Giedroyc, posługując się listem jako zasadniczym środkiem komunikacji, wymiany idei, pozyskiwania autorów i konstruowania dalekosiężnych planów. „Giedroyc, jak dyrygent wielkiej orkiestry – pisał Kowalczyk – rozważa możliwości poszczególnych muzyków i instrumentów, wypróbowuje nawet wirtuozów. Słucha chórów i solistów, znajduje czas dla wielkich i dla debiutantów”.

Obok tej wielkiej orkiestry istniały też mniejsze zespoły, żyli ludzie, którzy tworzyli własną sieć listowych powiązań, jedni w łączności z Redaktorem, inni pozostając z nim czasem w sporze. Jerzy Stempowski (1893–1969) należał do grona jego bliskich współpracowników i sam był znakomitym epistolografem. Wiedzieliśmy to już od roku 1974, kiedy ukazał się wybór jego listów do Krystyny Marek. Potem przyszły kolejne książki: korespondencja z Bolesławem Micińskim, oczywiście z Giedroyciem, trzy tomy korespondencji z Marią Dąbrowską, listy do różnych adresatów...

Tymon Terlecki (1905–2000), historyk literatury, teatrolog i krytyk, znał Stempowskiego od lat przedwojennych, kiedy obaj wykładali w Państwowym Instytucie Sztuki Teatralnej w Warszawie. Wybuch wojny zastał go we Francji; zgłosił się do Wojska Polskiego, redagował pismo „Polska Walcząca”, po klęsce Francji przeniesione do Londynu. Jesienią 1941 r. nawiązał kontakt ze Stempowskim, mieszkającym już wtedy w Szwajcarii. Zaczęła się wymiana listów między Londynem a Muri, później Bernem, niezbyt regularna, ale bogata i ciekawa, także ze względu na różnice pomiędzy jej uczestnikami, niesprowadzające się tylko do metryki i dystansu geograficznego. Z jednej strony samotnik Stempowski, człowiek ze ścisłego kręgu „Kultury”, z drugiej Terlecki, angażujący się w życie polityczne, kulturalne i naukowe emigracji londyńskiej, choć publikujący i u Giedroycia. Łączy ich zainteresowanie sytuacją w kraju, zwłaszcza losem kolegów z PIST-u, jak Leon Schiller i Bohdan Korzeniewski, ale także książkami ukazującymi się nad Wisłą. Inny punkt wspólny to... kłopoty zdrowotne. Jerzy Stempowski miał rozległą wiedzę medyczną i z prawdziwym znawstwem diagnozował zarówno siebie, jak i przyjaciół, proponując następnie stosowne kuracje. Diagnozy lekarskie sąsiadują więc w tej książce z diagnozami dotyczącymi losów naszej cywilizacji. ©℗


Tymon Terlecki, Jerzy Stempowski „Listy 1941–1966”. Opracowała, przypisami i posłowiem opatrzyła Nina Taylor-Terlecka. Biblioteka „Więzi”, Warszawa 2015, ss. 254

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 51-52/2015