Ukradną

To nie ma sensu – powiedziała, mijając mnie na klatce schodowej, kiedy podlewałem kwiaty.
Czyta się kilka minut

Odwróciłem się z kapiącą konewką: – Wiem, że fikusy dębolistne są kapryśne i często błyskawicznie tracą liście, ale te wydają się dzielne.

– Nie ma sensu trzymać tu kwiatów, bo ukradną – uzupełniła z półpiętra. Wychyliłem się przez poręcz: – Ale przecież już prawie rok tu stoją i nie ukradli.

– Rok? Pierwszy raz je widzę – odpowiedziała z niedowierzaniem i wyszła z klatki.

Kiedy zaczynaliśmy remont mieszkania w kamienicy, gdzie mieliśmy się przeprowadzić, byliśmy pełni obaw, że po trzech miesiącach burzenia ścian, skuwania płytek, wymiany drzwi, lakierowania podłóg, wymiany kaloryferów – żaden sąsiad nie będzie darzył nas sympatią. Postanowiliśmy się podlizać. Zauważyłem, że na dwóch piętrach z dziesięciu stoją kwiaty. Przy pierwszych zakupach materiałów malarskich kupiliśmy dwa spore fikusy i ustawiliśmy je symetrycznie na tle oszklonej ściany klatki schodowej. Stoją do dziś, gęste i zielone.

Skąd się to bierze? To przekonanie, że wszyscy kradną. I wszystko. Czy sąsiadka tak samo myśli o mnie? Wejrzałem surowo w swoje życie i musiałem przyznać jej rację. Przypomniałem sobie, że w czerwcu 1976 r. z odpustowego straganu ukradłem gumowego pająka. Wstydzę się, ale taka jest prawda. Nie podobał mi się, wcale go nie chciałem, a mimo to go wziąłem. Dlaczego? Bo chciałem należeć do bandy, a Wacek, nasz herszt, postawił warunek, że trzeba coś ukraść.

Przed Wielkanocą opublikowano dane na temat korupcji w Polsce i okazało się, że największa jest na Śląsku. Nie mogłem w to uwierzyć. Moi solidni, rzetelni ziomkowie najbardziej skorumpowanym narodem spośród wszystkich narodów polskich?! Jeśli nawet zepsuły ich kontakty z centralą, to przecież są poczciwi, „dupowaci” – jak nazywa nas Kutz, a więc cwaniactwa genetycznie pozbawieni. Przypomniałem sobie, że statystyka to nauka diabelska i ufać jej nie można.

Może więc z tą korupcją jest tak, jak z moim pająkiem. Winni jej wcale nie pragnęli pieniędzy ani kosztownych podarunków. Oni tylko chcieli należeć do bandy. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 16/2015