Reklama

U zamkniętych drzwi

U zamkniętych drzwi

28.06.2021
Czyta się kilka minut
Pół wieku temu zmarł nagle w paryskim mieszkaniu James Douglas Morrison, Kuba Śmiercisyn, Król Jaszczur, performer, ucieleśnienie rocka. Po prostu Jim Morrison.
Jim Morrison, 1960 r. TOM COPI / MICHAEL OCHS ARCHIVES / GETTY IMAGES
G

Gdy wpisać w wyszukiwarkę jego nazwisko, pierwsze słowo, jakie się pojawia, to „poeta”. Wprawdzie potem otwiera się hasło z Wikipedii, w którym mowa głównie o skandalach i tajemniczej śmierci, ale „poeta” już na początku wydobywa artystę z opowieści o alkoholowych transach, estradowych ekscesach i szaleństwie samozatracenia. Oddziela go też od historii The Doors, zespołu muzycznego, który współtworzył, ale którego karierą nie był specjalnie zainteresowany, ku rozpaczy kolegów pragnących pracować nad warsztatem i nagrywać hity. Wiadomo: poeci tak już mają – idą za „natchnieniem” i nie pociąga ich ciężka, codzienna praca. Morrison miał kawał głosu, ale przecież na wielu koncertowych nagraniach słychać, jak fałszuje albo rozpaczliwie usiłuje nadrobić braki emisji. Marny z niego muzyk…

Ale poeta też problematyczny. Wprawdzie Włodzimierz Szturc właśnie poezji Morrisona poświęcił...

15359

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, trzymiesięczny lub roczny.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Piękny tekst. Dziękuję.

Bardzo dziękuję.

Aneks do biografii artysty. Morrison nie umarł w paryskim mieszkaniu, ale w paryskim lokalu muzycznym po przedawkowaniu heroiny. Co do talentów Morrisona. Głos Morrisona najlepiej scharakteryzował on sam - że jest interesujący. I nic raczej lepszego nie da się o nim powiedzieć. Przejmujący sposób używania głosu to inna sprawa. Wiadomo, że wydolność głosowa Jima z powodu postępującego alkoholizmu była coraz gorsza i chwilami nie dało się go po prostu słuchać. Jako filmowiec był beznadziejny, jako poeta literacki dyskusyjny. Ale nikt nie napisał i nie napisze lepszych lirycznie piosenek od niego, moim zdaniem. Rewelacyjne, inspirujące poetycko zakończenie tekstu, Panie Profesorze!

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]