Reklama

Turcja szykuje się do nowego ataku na Syrię

Turcja szykuje się do nowego ataku na Syrię

06.06.2022
Czyta się kilka minut
Decyzja o przeprowadzeniu operacji zapadła w czasie, gdy Szwecja i Finlandia starają się – po rosyjskiej inwazji na Ukrainę – o przyjęcie do NATO.
Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan w Ankarze, 6 czerwca 2022 r. Fot. ADEM ALTAN/AFP/East News
P

Prezydent Turcji Recep Tayyip Erdoğan zapowiedział kolejną operację zbrojną w Syrii – kraju, gdzie wojna trwa już od 2011 r. Jej celem mają być terytoria kontrolowane przez Kurdów z miastami Manbidż i Tall Rifat na czele. Tym samym Ankara chce powiększyć strefę buforową, która ma obejmować 30 km w głąb Syrii wzdłuż granicy.

Decyzja o przeprowadzeniu operacji zapadła w czasie, gdy Szwecja i Finlandia starają się – po rosyjskiej inwazji na Ukrainę – o przyjęcie do NATO. Turcja na razie blokuje wejście obu państw do Sojuszu, twierdząc, że wspierają Partię Pracujących Kurdystanu (PKK). Ankara uznaje tę organizację, z którą walczy od lat 80. XX w., za terrorystyczną, a to właśnie powiązana z nią grupa zbrojna Powszechne Jednostki Ochrony (YPG) dominuje w północno-wschodniej Syrii. Dla Erdoğana i jego otoczenia nowy atak na Syrię może być czynnikiem mobilizującym elektorat przed przyszłorocznymi wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi oraz odwracającym uwagę społeczeństwa od trudnej sytuacji ekonomicznej.

Według Erdoğana celem operacji jest również uderzenie w Państwo Islamskie, choć od dawna nie działa ono w okolicach Manbidżu i Tall Rifatu. Do strefy buforowej ma rzekomo trafić milion Syryjczyków obecnie znajdujących się w Turcji.

Koalicja arabskich i kurdyjskich milicji – występująca jako Syryjskie Siły Demokratyczne (SDF), których kośćcem jest YPG – była w niedawnej przeszłości kluczowym sojusznikiem prowadzonej przez Stany Zjednoczone operacji przeciwko Państwu Islamskiemu. Nieduży amerykański kontyngent wciąż znajduje się na terenach kontrolowanych przez SDF. Biały Dom ostrzegał Ankarę przed nową ofensywą, twierdząc, że tworzy ona zagrożenie dla stacjonujących tam żołnierzy i miejscowej ludności. W okolicach Manbidżu i Tall Rifatu znajdują się wojska prezydenta Baszara al-Asada i jego sojusznika – Rosji. Jednak Kreml, skupiony teraz na wojnie z Ukrainą, nie wydaje się być w stanie przeciwstawić się Turcji.

Od 2016 r. Ankara przeprowadziła trzy operacje w północnej Syrii. Na skutek tej z 2018 r., gdy tureckie wojska i wspierające je syryjskie bojówki zajęły miasto Afrin, ponad 100 tys. mieszkańców musiało opuścić domy. Większość schroniła się w Tall Rifat. ©

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz, stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego". Relacjonował wydarzenia m.in. z Afganistanu, Górskiego Karabachu, Iraku, Syrii i Ukrainy. Autor książek „Po kalifacie. Nowa wojna...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]