Trzy pieczenie prezydenta

Głośny już w kraju wywiad prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego dla International Herald Tribune jest modelowym przykładem, jak na jednym ogniu upiec nawet nie dwie, lecz trzy pieczenie. Krytyka polityki zagranicznej ekipy George'a W. Busha w jednym z najbardziej wpływowych światowych dzienników służyć zapewne miała pozbyciu się przez Kwaśniewskiego (oraz Polskę) gęby nawet już nie najwierniejszego, co bałwochwalczego, sojusznika Republikanów, a zwłaszcza ich poczynań w Iraku (rozmowę pewnie nie przez przypadek obszernie omówił też kojarzony ze środowiskami liberalnymi, a więc i Partią Demokratyczną, New York Times).
Czyta się kilka minut

Ruch to o tyle zasadny, że mimo ostatniego spadku w sondażach John Kerry wciąż ma szanse na objęcie prezydentury jedynego supermocarstwa świata. Jeśliby zaś Kerry faktycznie został rezydentem Białego Domu, to, niezależnie od tego, w jakim stopniu będzie musiał utrzymywać zaangażowanie swego kraju w Iraku, nie powinien zbyt blisko - jeśli nie wyłącznie - kojarzyć Polski ze swoim niedawnym rywalem.

Przy okazji Aleksander Kwaśniewski mógł pozyskać sobie sympatię tych, którzy uważają, że polska polityka wobec USA była ostatnio zbyt układna. Dotyczy to zwłaszcza - i jest to “pieczeń" druga - wojennych sojuszy: rzecz ma wymiar tak międzynarodowy, zważywszy choćby na napięcie między niektórymi europejskimi krytykami stylu uprawiania polityki przez administrację Busha, jak i wewnętrzny. Wszak także w Polsce rośnie grono sceptyków.

Chodzi wreszcie o “pieczeń" trzecią, sprawę dużo bardziej prozaiczną: kwestię wymogów wizowych USA wobec obywateli RP. Prezydent Kwaśniewski oczywiście doskonale wie - i skądinąd uczciwie tego nie tai - że szanse na ich zniesienie są żadne, a prasowe wywiady nie są ku temu odpowiednią drogą. Problem jednak podnosi, licząc pewnie na sympatię zwolenników tezy, że w stosunkach ze Stanami Zjednoczonymi więcej można zyskać przybieraniem hardych min. Inna sprawa, że słowa w polityce zawsze mają jakiś skutek - choćby w postaci rozbudzania złudnych nadziei.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 37/2004