Trochę o nadziei

Muszę się przygotować do rozmowy o nadziei... Czym ona jest - ta "nadzieja", to dziwne słowo, posiadające moc, której inne słowa wydają się pozbawione? Moc w jakimś sensie stwórczą, bo przecież nie da się zaprzeczyć, że nadzieja rośnie trochę z... gadania o nadziei. Jedni powiedzą: to samooszukiwanie się, konieczne, żeby przeżyć, żeby człowiekowi o świcie chciało się wstać z łóżka, zjeść śniadanie, pójść do pracy. Nadzieja jest wtedy niczym iskra, która przeskakuje w człowieku, żeby go "uruchomić". Myśl, że codzienny kierat nie jest "całym życiem", pomaga mu posłusznie kręcić się w tym kieracie. Oto nadzieja, jakby powiedział Nietzsche, która bałamuci nieszczęśliwych.
Czyta się kilka minut

Możliwe, że to prawda. Możliwe, że człowiek nie może żyć bez złudzeń, w tym szczególnie bez jakiegoś wielkiego złudzenia, które leży u podstaw każdej jego aktywności. Nadzieja-złudzenie mówi mu, że to wszystko, co się z nim dzieje, co dzieje się dzięki niemu i poprzez niego, ma jakiś sens. Czasem mówi, jaki to sens, czasem pozostawia człowieka tylko z intuicją sensu. Czy coś w tym złego? Czy warto odzierać człowieka ze złudzeń? Jest w takim odzieraniu jakiś arystokratyzm, który dzieli ludzi na "wyzwolonych" i "niewolników". Skąd wiadomo, że "wyzwoleni" naprawdę są wolni od złudzeń? Dzisiaj nikt już nie ryzykuje jak Nietzsche; "wyzwoleni" powiedzą więc raczej: obracamy się wśród złudzeń i musimy się z tym pogodzić. To wszystko, co mamy, tylko tyle. Złudzeniem byłoby myśleć, że można stąd uciec. Nawet myśl nie jest ucieczką. Cały nasz wysiłek polega na tym, żeby wybrać złudzenia, które najlepiej nam posłużą.

A jednak jest tu coś niepokojącego: ten ścisły, nawet kurczowy uścisk, z jakim życie trzyma się nadziei. Mówimy: człowiek żywi nadzieję, choć tak naprawdę jest odwrotnie: to nadzieja żywi człowieka. Tischner pisał tak: "Przede wszystkim musimy sobie uświadomić, że zawsze żyjemy jakąś nadzieją. Ważne jest tutaj słowo: żyjemy nadzieją. Oto życie nasze przeniknięte jest nadzieją niby światłem, które rozszerza horyzont widzenia i umożliwia wszelki celowy ruch w przyszłość. Ono życiu udziela życia".

Jesteśmy już w innym myśleniu. Ono także pyta: jak jest naprawdę? Ale za podstawę odpowiedzi bierze rozmaite ludzkie doświadczenia. Kiedy rodzi się dziecko, nie jest to (na ogół) akt rozpaczy. Kiedy człowiek wchodzi na szczyt góry, nie płacze z wściekłości, ale ze wzruszenia. Kiedy odnajduje zaginionego przed laty brata, czuje, jakby odnalazł utraconą cząstkę samego siebie. Wydaje się, jakby w rozmaitych sytuacjach nadzieja sama "przychodziła" do człowieka. Jakby to życie, które człowiek ma, zyskiwało wtedy nagle nową perspektywę. Być może człowiek się łudzi. Niewykluczone jednak, że popełniłby większy błąd, gdyby wszystko, co do niego "przychodzi", traktował jako złudzenie.

Gabriel Marcel zwraca uwagę, że nadzieja "jest związana zawsze z komunią". Co to znaczy? Znaczy to, że źródłem nadziei są rozmaite więzi. Te więzi nie zawsze są łatwe do uchwycenia i nazwania. Kiedy człowiek wchodzi samotnie na szczyt góry, nieraz nie potrafi powiedzieć, co go tam przywiodło. Niemniej na ogół nadzieja płynie z obecności. Sam człowiek może być dla drugich "chodzącą nadzieją". To dlatego Marcel pisze, że nadzieja ulega degradacji, jeśli "zbliża się do postawy wyłącznie widza, który nie będąc w żadnej mierze zaangażowany w grze czy w zawodach, na których jest obecny, pragnie zwycięstwa tego czy innego zawodnika, korzystając jednocześnie z faktu, że sam nic nie ryzykuje, że nie jest w tej walce bezpośrednio zaangażowany".

W sporze o nadzieję bardzo ważne jest, kto zabiera głos - "widz" czy "uczestnik".

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29,90 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz
1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

Artykuł pochodzi z numeru TP 13/2009