Triumf króla

Tegoroczne Oscary to zwycięstwo kina iluzji i rzemieślniczej sprawności. Każdy, kto widział film Petera Jacksona, wie, że w dzisiejszym zamerykanizowanym kinie kategoria najlepszy daje się bardzo łatwo zdefiniować. Najlepszy - znaczy: poruszający masową wyobraźnię, powalający technologią i realizacyjnym rozmachem, sprzedający się najlepiej.
Czyta się kilka minut

Oscarowa polityka jest przewidywalna “Władca Pierścieni. Cz. III: Powrót króla", zwieńczenie Tolkienowskiej trylogii, od początku był faworytem i triumfował we wszystkich 11 kategoriach, w których otrzymał nominacje. Jak wobec takiej konkurencji mogły zaistnieć filmy tak skromne, jak “Między słowami" Coppoli, “Inwazja barbarzyńców" Arcanda czy animowane “Trio z Belleville" Chometa?

Z wyjątkiem ostatniego, który przegrał z dziecięcym “Gdzie jest Nemo", definitywnie jednak nie przepadły. Zajaśniały może nawet bardziej, kiedy podczas oscarowej gali przyszło im wystąpić obok hobbitów, krasnoludów i elfów.

Sama ceremonia w Teatrze Kodaka - odklejona od rzeczywistości, pełna rozwlekłej celebry i nie zawsze wyszukanego humoru, była idealnym dopełnieniem gustów Amerykańskiej Akademii. Zasada poprawności królowała już podczas przyznawania nominacji. Filmy w rodzaju “American Splendor" Bermana i Pulciniego czy “Słoń" van Santa (Złota Palma w Cannes) okazały się pewnie nazbyt wywrotowe. Brazylijskie “Miasto Boga", pomimo ważnych nominacji, musiało ustąpić miejsca bezpiecznym, sprawdzonym tytułom.

Dziś nawet ubodzy mieszkańcy globalnej wioski mogą na długo przed ceremonią zobaczyć wszystkie nominowane filmy. Złudny to jednak przywilej. Wielu znakomitych tytułów nigdy nie poznają. Oscary to przede wszystkim święto amerykańskiego przemysłu filmowego, a nie artystyczny festiwal. A jednak w oscarową noc po cichu liczymy na jakąś małą rewolucję. I po raz kolejny okazuje się, że Oscar rządzi się swoimi prawami. W tym roku bardziej niż kiedykolwiek.

---ramka 324508|strona|1---

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 10/2004