Tombak w cenie

Sporządzając odlew cielaka, byczka, w złocie, Izraelici wcale nie zamierzali tym samym zaprzeć się Boga, który ich wyprowadził z domu niewoli.
Czyta się kilka minut

Chcieli jedynie mieć pewność, a więc jakiś znak, czyli jakąś widzialną i dotykalną rzecz, upewniający ich, że tu jest Bóg. Bóg jednak nie chciał przystać na takie traktowanie, gdyż po to jest niewidzialny, by być ze wszystkimi zawsze i wszędzie, i żadną miarą nie może się zmieścić w jakiejkolwiek przestrzeni czy miejscu. Jednym słowem, niektórzy z Izraelitów zapragnęli Boga zawłaszczyć, a w ostatecznym rozrachunku sobie podporządkować, zniewolić. To miłe, mieć po swojej stronie Wszechmogącego, zwłaszcza gdy jest się bezsilnym wobec wrogów prawdziwych, co nie dziwi, ale jeszcze bardziej, gdy się walczy z wrogami wymyślonymi, stworzonymi przez siebie.

W podobną pułapkę wpadli niektórzy kapłani, faryzeusze i uczeni w Piśmie. Złotym cielcem, namiastką Boga, stały się dla nich przykazania, to znaczy niewolnicze trzymanie się ich litery. Takie podejście, wbrew pozorom, zapewniało i zapewnia do dzisiaj bardzo wygodne życie. Po co szwendać się po manowcach, po co sobie brudzić ręce, nogi i, co najbardziej niebezpieczne, duszę, skoro Najważniejszy i najważniejsze jest w zasięgu ręki. Jest tu, w określonym ściśle miejscu, w wyznaczonym dokładnie czasie. W tę pułapkę zdarza się również wpadać nam, nowotestamentowym kapłanom, faryzeuszom i uczonym w Piśmie. Nie tylko świeckim, jeśli nadal chcemy ten podział podtrzymywać. Może się zdarzyć, że najbardziej niebezpiecznym miejscem i zajęciem dla chrześcijanina jest kościół, tabernakulum i adoracja. Zapominając, że poza Bogiem na tym świecie nie ma żadnego innego sacrum, ułatwiamy sobie życie. Bóg jest tylko wtedy i mówi tylko tyle, na ile mu pozwolimy.

Oglądając okna wystawowe sklepów z dewocjonaliami czy też odpustowe stragany, przeglądając katalogi sklepów wysyłkowych, obracających przedmiotami kultu, chciałoby się przywrócić starotestamentowe przykazanie zakazujące wytwarzania, a co dopiero czczenia, wszelkich przedstawień figuratywnych. Zdecydowana większość figur i obrazów proponowanych przez sprzedawców i poszukiwana przez nabywców to kicz. A przecież słowem Bożym jest nie tylko Biblia, ale też i sztuka. Tym przykazaniem i zakazem dla tych samych powodów należałoby objąć muzykę, śpiew, gdyż chałtura nie jest najbardziej nośnym medium dla Bożej myśli. Mówienie, że najczęściej to kiczowate figurki i obrazy, a nie Rubensy, zasłużyły na miano cudownych, jednak niewiele wyjaśnia. Przeciwnie, ujawnia tylko to, że wciąż bliżej nam do cielca, byleby się tylko pozłociście błyszczał, niż do kamiennych tablic, które można czytać z obydwu stron. Jakość mistycznych doznań najlepiej się sprawdza przy myciu toalety. Naprawdę.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 37/2010