To są mecze, nie bitwy

Wedle wszelkich znaków na niebie i ziemi, reprezentacja Polski – choć w chwili zamknięcia tego numeru „TP” nie zagrała jeszcze ostatniego meczu w grupie, z Ukrainą – awansowała do fazy pucharowej piłkarskich mistrzostw Europy.
Czyta się kilka minut

Awansowała, dodajmy, po zwycięstwie nad Irlandią Północną i remisie z aktualnymi mistrzami świata, Niemcami. Remisie wywalczonym po bardzo dobrej grze – przez drużynę świetnie zorganizowaną, mającą pomysł na grę, świadomą swoich atutów i słabych stron rywala. Polscy piłkarze byli solidni w obronie, świetnie przygotowani kondycyjnie (gdzie jesteście teraz, krytycy, z przedturniejowych sparingów z Holandią i Litwą?) i skoncentrowani – zaiste, jak pisaliśmy już w „Tygodniku” przed rozpoczęciem Euro, mamy tu do czynienia z nową polską jakością, której eksportowy efekt wzmacniał jeszcze na paryskim stadionie fantastyczny doping kibiców znad Wisły.

Ale było w meczu z Niemcami coś jeszcze, co nie powinno umknąć także osobom niezainteresowanym futbolem: zarówno przed, jak w trakcie meczu i po jego zakończeniu w polskich mediach w zasadzie nie pojawiały się odniesienia do trudnej polsko-niemieckiej przeszłości. Gdyby zapomnieć o ekscentrycznym pomyśle TVP, nadającej równolegle z meczem „Krzyżaków”, można by z ulgą powiedzieć, że piłkarze rywala byli – piłkarzami właśnie. Nie potomkami hitlerowców, którym powinno się obciąć głowy (przed ośmioma laty jeden z tabloidów apelował o to do ówczesnego trenera Polaków, Leo Beenhakkera), nie Krzyżakami, którym należałoby powtórzyć Grunwald, albo Prusakami w pikielhaubach (ówczesne rozwiązania graficzne z okładki innego tabloidu). Po prostu arcytrudnymi przeciwnikami, z którymi wszakże (kolejna zmiana) można powalczyć. To już nie tylko kwestia wygranej z Niemcami w Warszawie podczas eliminacji, i meczu rewanżowego we Frankfurcie, przegranego wprawdzie, ale po może najlepszej grze w historii występów drużyny Adama Nawałki – w każdym razie najlepszej do czasu Euro 2016. To generalnie kwestia atmosfery, jaka wytworzyła się wokół reprezentacji: zaufania, spokoju i przekonania, że cokolwiek się wydarzy, można żyć bez uprzedzeń i kompleksów. Jeśli czegoś polscy piłkarze i ich trener mogliby nauczyć polskich polityków, to właśnie tego. ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 26/2016