To działa

Kiedyś zapytano mnie: „Jakim krajem się zajmujesz? Ukrainą? A, to tak jak wszyscy”. A ja wciąż mam wrażenie, że wcale nie tak jak wszyscy.
Czyta się kilka minut
Warsztaty dla lokalnych urzędników w Mołdawii / Fot. Andrei Chiorescu, RADA REJONU UNGHENI
Warsztaty dla lokalnych urzędników w Mołdawii / Fot. Andrei Chiorescu, RADA REJONU UNGHENI

Ukraina jest prawdopodobnie najbardziej „oswojonym pomocowo” krajem. Wiele kontaktów pomiędzy polskimi i ukraińskimi organizacjami, wiele wspólnych projektów i inicjatyw, nieporównywalnie bardziej przyjazny klimat współpracy niż w przypadku Rosji czy Białorusi. Mniej egzotyki niż w przypadku Azji Centralnej czy Afryki.


Pracując na Ukrainie, nieraz towarzyszyło mi takie uczucie – wydawało mi się, że już wszystko wiem, a jednak wciąż czegoś nowego się dowiadywałam. Albo – byłam pewna, że nic się nie zmieni, i nagle wszystko się zmieniało.

Nasza fundacja na co dzień zajmuje się edukacją i wsparciem przemian w krajach postsowieckich, jednak kiedy wybuchł Majdan i doszło na nim do rozlewu krwi, wiedzieliśmy, że potrzebne będą pieniądze na pomoc rannym i ich rodzinom. Dzięki zbiórce 500 tys. zł udało się m.in. wesprzeć leczenie w Polsce i rehabilitację ponad 50 rannych. Dziś kontynuujemy pomoc dla rodzin ofiar Majdanu, ale też wróciliśmy do bardziej typowej dla nas działalności edukacyjnej i wsparcia reform. Pracujemy z dziennikarzami lokalnymi. Akcent położyliśmy na wymianę pomiędzy regionami kraju: wschód–zachód, północ–południe. To ważne, aby Ukraińcy mogli poznawać swój kraj, aby istniał dialog pomiędzy środowiskami (dziennikarskimi, analitycznymi). Tylko tak może powstać „jedna Ukraina”.


Natalia Czermoszencewa, organizatorka jednej z takich wizyt, opowiada, że rodziny uczestniczek z zachodniej Ukrainy martwiły się, iż te jadą do Chersonia (miasta na południu kraju, graniczącego z Krymem). Jedna z uczestniczek – Anastasija Szybiko, dziennikarka ze Lwowa, dzieli się swoimi wrażeniami: „Miałam okazję pozbyć się wielu stereotypów o życiu tutaj, na południu Ukrainy. Nie podejrzewałam nawet, że Chersoń to aż tak proukraińskie miasto”. Andżelika Babycz, dziennikarka z Berdiańska (miasta nad Morzem Azowskim), w ramach naszego projektu po raz pierwszy w tym roku przyjechała do Lwowa. Zakochała się w tym mieście i z uśmiechem opowiada, jak wszyscy uczestnicy wizyty bardzo starali się mówić po ukraińsku, przekonani, że nikt ich nie zrozumie, albo że spotkają się z wrogością. Tymczasem większość, słysząc trudności z ukraińskim, po prostu przechodziła na rosyjski.


Piszę ten tekst we Lwowie. Pracuję z grupą dziennikarzy – na warsztatach poznają polskie doświadczenie, ale przede wszystkim rozmawiają o świecie ukraińskich mediów, dyskutują o etyce i standardach dziennikarskich. Chcielibyśmy, żeby poznawszy kontekst innych regionów kraju, mogli skutecznie działać na rzecz porozumienia i obalać istniejące mity.


Praca związana z pomocą rozwojową to bycie w ciągłej drodze. Zaraz po szkoleniu dla dziennikarzy czekają mnie warsztaty dla nauczycieli z Polski i z Ukrainy, czyli „Swatka”. Okazja, by szkoły z Polski i Ukrainy mogły znaleźć szkołę partnerską, a następnie zorganizować wymianę młodzieży. Od kilku lat organizujemy dwie „Swatki” rocznie: jedną we Lwowie, drugą w Warszawie. Marzy nam się zintensyfikowanie wymian młodzieżowych pomiędzy Polską i Ukrainą, sprzyjanie lepszemu porozumieniu i wzajemnemu postrzeganiu się obu narodów. Przykłady takie jak Polsko-Ukraińska Akademia Dialogu, projekt wymiany młodzieży z Wasilkowa i Sarn na Ukrainie zrealizowany przez nauczycieli, którzy poznali się na naszych warsztatach w 2014 r., utwierdzają nas w przekonaniu, że to działa. ©

NATALIA KERTYCZAK jest pracowniczką Fundacji Edukacja dla Demokracji.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 27/2015