Reklama

Tak było

Tak było

14.09.2006
Czyta się kilka minut
Podobno po obejrzeniu filmu Mela Gibsona "Pasja Jan Paweł II miał powiedzieć: "Tak było. Te słowa wywołały wiele komentarzy, i choć ostatecznie nie wiemy, co Papież o filmie Gibsona sądził, sama dyskusja była znacząca. Znacząco zabrzmiał w niej zwłaszcza głos Gezy Vermesa (również na łamach "Tygodnika Powszechnego), uważanego dziś za niekwestionowany autorytet w rozumieniu czasów Jezusa.
N

Na tę opinię Vermes długo pracował. Zaczęło się od opublikowanej w 1973 roku książki "Jezus Żyd", w której wyrażał nadzieję, że przyczyni się do przywrócenia historycznego obrazu Jezusa uwolnionego od zniekształceń. "Jeśli Czytelnik po własnym przemyśleniu tej książki uzna, że człowiek ten, tak bardzo zniekształcony zarówno przez mit chrześcijański, jak i przez mit żydowski, nie był w rzeczywistości ani Chrystusem Kościoła, ani apostatą i diabłem wcielonym z popularnej tradycji żydowskiej, wówczas, być może, dokona się zapoczątkowanie spłaty dawno zaciągniętego wobec niego długu". Książka była wznawiana i tłumaczona na wiele języków, pojawiło się też mnóstwo prac, w których ustalenia Vermesa zostały niemal w całości przyjęte.

Dziesięć lat później Vermes opublikował pracę "Jezus i świat judaizmu", gdzie z dbałością o szczegóły odtworzył religijny kontekst życia i działalności Jezusa z Nazaretu. Wreszcie w 1993 roku podarował czytelnikom trzecią część tryptyku, zatytułowaną "Religia Jezusa Żyda", w której ukazał zarówno związki religijności Jezusa ze współczesnym mu światem, jak i zwrócił uwagę na jej odrębność będącą źródłem fascynacji dla jednych i powodem zgorszenia dla innych.

Oczywiście wyniki badań Vermesa nie wszystkich zadowoliły. Pojawiły się wątpliwości zwłaszcza natury metodologicznej. On sam ustosunkował się do nich w jednej ze swych najnowszych książek, "Jezus w swoim kontekście żydowskim", uwzględniając zwłaszcza krytykę Johna Meiera, autora wielotomowej monografii "Żyd z marginesu: nowe spojrzenie na historycznego Jezusa". Sprawa jest o tyle ciekawa, iż sam Meier krytykując Vermesa, przejął jednocześnie wiele z jego ustaleń (jak choćby spojrzenie na Jezusa w perspektywie charyzmatycznego proroka tradycji judaistycznej), nie zawsze przyznając się do zaciągniętego długu. Inni autorzy amerykańscy nie szczędzą Vermesowi pochwał. Paula Fredriksen z Boston University, autorka wielu książek o Jezusie historycznym, określiła trylogię Vermesa jako przełomową dla rozumienia historycznego Jezusa, Ed P. Sanders z Duke University napisał, że w Vermesie Jezus znalazł najlepszego żydowskiego interpretatora.

Warto jeszcze dodać, że te zupełnie fundamentalne książki były poniekąd marginesem naukowych badań Vermesa, które koncentrowały się na odkrytych w 1947 roku zwojach z Qumran. Vermes jest nie tylko wydawcą i tłumaczem na język angielski wszystkich dotychczas odczytanych pism qumrańskich i autorem tekstów wskazujących na zupełnie zasadnicze znaczenie tego odkrycia dla rozumienia zarówno początków chrześcijaństwa, jak i Nowego Testamentu, jak też współautorem nowego wydania podstawowego dzieła Emila Schuerera "Historia narodu żydowskiego w czasach Jezusa".

Wspominam o tym wszystkim, by uzmysłowić Czytelnikowi, że nikt tak jak Vermes nie był przygotowany do napisania książki pod tytułem "Kto był kim w czasach Jezusa". Książka ukazała się w 2004 roku i w czasie zaiste imponująco krótkim została udostępniona czytelnikowi polskiemu. Jest to rodzaj podsumowania dotychczasowych ustaleń badawczych, które sam Vermes tak określa: "Mam szczerą nadzieję, że historyczna perspektywa, która powstała dzięki biogramom, pozwoli uchwycić historyczną rzeczywistość głównych postaci Nowego Testamentu i lepiej zrozumieć ich powiązania z żydowskimi i rzymskimi protagonistami społeczności ich epoki". Nadzieja ta została spełniona i to z nawiązką. Otrzymaliśmy nie tylko wyczerpujące i barwne portrety bohaterów, ale również nader przenikliwy komentarz do samej epoki - dla wielu zaskakujący, a nawet szokujący.

Zapewne nie bez znaczenia jest duchowa i intelektualna biografia samego Gezy Vermesa. Urodzony w 1924 r. w zasymilowanej rodzinie węgierskich Żydów (rodzice zginęli w Zagładzie), otrzymał wychowanie katolickie, a po święceniach kapłańskich i doktoracie z teologii wrócił do religii ojców. Jego książki, pisane z perspektywy żydowskiej, mogą dziwić katolika przyzwyczajonego do chrześcijańskiej wykładni czasów i osoby Jezusa. Jeśli jednak uświadomimy sobie, że sam Jezus nie był chrześcijaninem tylko Żydem, wówczas żydowskie rozumienie może okazać się dla nas płodne i prowokujące do myślenia.

Zaciekawia nie tylko treść książki Vermesa, również język ściśle przylegający do opisywanych wydarzeń i postaci, wyrosły z dziesięcioleci obcowania z tekstami epoki, zespolony niejako z jej duchem. Zostajemy przeniesieni w czasy sprzed rozejścia się chrześcijaństwa z religią Jezusa, co dokonało się głównie za sprawą św. Pawła, nieznające sporów chrystologicznych i trynitarnych ani teologicznego żargonu uniemożliwiającego pełne porozumienie chrześcijan i Żydów. Vermes pozwala mówić faktom i zachowanym, niekiedy śladowo, dokumentom epoki. Stąd rzadka uroda jego tekstów, przywodząca na myśl greckie czy rzymskie rzeźby, często noszące na sobie ślady okaleczeń, wcale jednak nie tracące przez to tajemniczego piękna. Właśnie te cechy sprawiają, że książki Vermesa cieszą się powodzeniem zarówno wśród czytelników chrześcijańskich, jak i żydowskich; sięgają do nich ludzie niechętni religijnym utarczkom, odnajdując czysty powiew historii uwolnionej od ideologicznych sporów.

Ten rodzaj tekstu stawia przed tłumaczem zadanie wymagające licznych kompetencji - połączyć jasność wywodu historyka z wiernością duchowi odległej epoki. Jest to z pewnością szczególnie trudne wyzwanie dla tłumacza na język polski - język od początku swych piśmiennych świadectw zespolony z tradycją chrześcijańską, a przez wiele wieków właściwie tylko w tej tradycji się rozwijający. Sięgam więc do polskiego tłumaczenia nie bez obaw.

Tłumaczom (Katarzyna Bażyńska-Chojnacka i Piotr Chojnacki) zasadniczo udało się uchwycić wartki i krystaliczny rytm narracji. Niestety zawodzą w momentach szczególnie wymagających. Portret Jezusa, któremu z całą pewnością polski czytelnik będzie przyglądał się szczególnie uważnie, wyznacza boleśnie granice umiejętności tłumaczy, wyraźnie niezadomowionych w literaturze przedmiotu. Nie chodzi mi tylko o słownictwo Nowego Testamentu; oto Bóg jest "zadowolony" z Jezusa, wbrew przyjętym "upodobaniom" (Mk 1, 10), Jezus "wygania" złe duchy, a nie wypędza. Doprawdy trudno zrozumieć, dlaczego Jezus uzdrawia przez "kontakt cielesny", a nie po prostu "przez dotknięcie", dlaczego Królestwo głoszone przez Niego nie rysuje się, tylko "majaczy" na horyzoncie, a ludzie wyznający religię Jezusa "mieli ruszyć do przodu pełną parą", nie zaś zwyczajnie z entuzjazmem czy gorliwością podjąć jego wyzwania. Rozumiem potrzebę zbliżenia języka historycznego przekazu do języka potocznego, jednakże cena w tym wypadku jest wysoka. Jezus z Nazaretu traci historyczne dostojeństwo, a jego przekaz staje się jedną z medialnych recept zalecających szybki i bezbolesny sukces własnym wyznawcom. Obawiam się, że nie to było zamysłem Vermesa - w samej rzeczy najwybitniejszego znawcy epoki Jezusa swojego pokolenia, jak głosi podtytuł polskiego wydania.

Zbywanie translatorskiego wysiłku przykładami potknięć to praktyka niezbyt szlachetna i nieoddająca sprawiedliwości całemu tłumaczeniu. Niemniej podjęcie się ekspresowego spolszczenia tak wybitnej książki jest zarówno dla tłumacza, jak dla wydawcy przedsięwzięciem szczególnie odpowiedzialnym. Pozostaje żywić nadzieję, że nowe, poprawione wydanie zastąpi niebawem ten produkt edytorskiego pośpiechu.

"Kto był kim w czasach Jezusa" to nie pierwsza książka Vermesa na rynku polskim; w 2003 r. Znak wydał jego najważniejszą pracę "Jezus Żyd", opatrując ją wstępem Henryka Woźniakowskiego i posłowiem Michała Czajkowskiego. Przekład ukazał się w trzydzieści lat po oryginale, a jednak trzeba było tłumaczyć, dlaczego katolicki wydawca zdecydował się na jego opublikowanie. Książka, z trudnych do wytłumaczenia względów zupełnie nieosiągalna, stanowi dla szczęśliwych posiadaczy niezbędny punkt wyjścia do lektury dzieła teraz wydanego. Niestety Amber nie odnotował tej pozycji w bibliografii; jeszcze jeden przykład niefrasobliwości polskiego rynku wydawniczego, a może tylko braku zainteresowania działalnością kolegów z branży?

Geza Vermes, "Kto był kim w czasach Jezusa", przeł. Katarzyna Bażyńska-Chojnacka i Piotr Chojnacki, Warszawa 2006, Wydawnictwo Amber.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]