Reklama

Tajemnica na górze

Tajemnica na górze

03.08.2010
Czyta się kilka minut
Symbol chmury jest jednym z najważniejszych biblijnych znaków obecności Boga. Obecność ta otacza człowieka jak chmura - szczelnie, nie pozostawiając żadnego dystansu, nie będąc jednocześnie żadnym obiektem o dających się uchwycić konturach.
Bonifacio Veronese (1488-1553), "Przemienienie na górze Tabor", Galleria dell'Academia, Wenecja / Fot. akg-images / Cameraphoto / EAST NEWS
Bonifacio Veronese (1488-1553), "Przemienienie na górze Tabor", Galleria dell'Academia, Wenecja / Fot. akg-images / Cameraphoto / EAST NEWS
E

Ewangelie, choć mają postać opowieści o przeszłości, nie są prostą relacją o odległych faktach. Mówią o tym, co jest, lub może być, udziałem każdego ich czytelnika - naszym udziałem. Zawarta w Ewangeliach synoptycznych (Mateusza, Marka i Łukasza) opowieść o przemienieniu Jezusa to historia ujawniająca naturę i strukturę fundamentalnego doświadczenia religijnego, do którego powołany jest każdy człowiek.

Ważna to zatem opowieść, ważny jest jednak i jej kontekst - to, co ją poprzedza, i to, co po niej następuje.

Nieskończoność jest w nas

Opowieść o Przemienieniu synoptycy umieszczają zaraz po tym, gdy Jezus potwierdza intuicje uczniów, że jest Mesjaszem. Jednocześnie rozbija ich oczekiwania, iż przynależność do kręgu Jego najbliższych - dziś powiedzielibyśmy: właściwa przynależność religijna i odpowiedni stopień pobożności - zapewni im odpowiednią pozycję społeczną i życiowe bezpieczeństwo. Mistrz z Nazaretu ujawnia bowiem, że jest Mesjaszem idącym na śmierć. I że jeśli ktoś chce Go naśladować, musi zaprzeć się siebie, wyzbyć się pragnienia zachowania swojego życia, swej tożsamości i duszy (psyche). Musi uwolnić się od egocentrycznego przeżywania rzeczywistości, wziąć krzyż, zaakceptować życie takie, jakie jest. Z całą przemijalnością.

A taki sposób pójścia z Jezusem wyprowadza na górę. Ponad "przyziemną", bo kierowaną w gruncie rzeczy biologicznymi, bezosobowymi prawami, walkę o byt, walkę toczoną na warunkach "księcia tego świata" - walkę ego o zachowanie siebie, zdobycie przestrzeni życiowej.

Zatem: Góra. W tradycji Izraela, jak i w innych tradycjach religijnych, uprzywilejowane, symboliczne miejsce spotkania z Bogiem. Góra ta może być - i wielokrotnie w historii była - taką dającą się znaleźć na mapie. Może być też (tylko albo jednocześnie) górą ludzkiego ducha, miejscem odosobnionym, przestrzenią, w której nie jesteśmy tylko zwierzęciem, nawet zwierzęciem myślącym i społecznym (zoon noetikon kai politikon).

Tu ujawnia się pierwszy paradoks - uczniowie idą na miejsce odosobnione, idą osobno, ale nie są sami - są prowadzeni przez Jezusa. Idą też w trójkę - Piotr, Jakub, Jan - a więc we wspólnocie.

Idą, aby się modlić. Łukasz podkreśla, że Jezus został przemieniony właśnie podczas modlitwy. Góra, zwłaszcza ta góra wewnątrz nas, jest niezależnie od naszej świadomości i intencji miejscem obecności Rzeczywistości, która nas nieskończenie przerasta. Nieskończoność jest w nas. Zawsze.

Niech trwa

Lecz samo wyjście na górę - opuszczenie przyziemnej walki o byt "na tym świecie" - nie jest jednak wystarczające. Jak zauważa Łukasz: Jezus się modli i zostaje przemieniony, rozmawia z Mojżeszem i Eliaszem, zaś uczniowie pozostają przygnieceni snem i niczego nie widzą ani nie słyszą. Dopiero "przebudziwszy się" - diagregorezantes, które pochodzi od gregoreo, być czujnym - dostrzegli chwałę Jezusa oraz rozmawiających z Nim Mojżesza i Eliasza.

Sen, przebudzenie - to metafory często odnoszone w tekstach religijnych do stanów umysłu, świadomości zamkniętej bądź otwartej na ostateczny wymiar rzeczywistości. Przebudzenie umysłu, swego rodzaju religijna wrażliwość, pozwala dostrzec Boską chwałę przejawiającą się w Jezusie oraz wewnętrzny związek pomiędzy Jezusem a Prawem i Prorokami Izraela symbolizowanymi przez Mojżesza i Eliasza.

Ten fragment opowieści zwraca uwagę na istotną rolę religijnej medytacji Pisma, które odsłania przed czytającymi je z wiarą prawdziwą tożsamość Jezusa, jako Tego, który wypełnia Prawo i proroctwa, i który jest na tyle jedno z Ojcem, iż ujawnia w sobie Boskie piękno. Albowiem "Jego twarz zajaśniała jak słońce, a szaty stały się lśniąco białe" - jest taki aspekt doświadczenia religijnego, do opisu którego najlepiej nadaje się metaforyka światła i blasku. To doświadczenie piękna, sensu i harmonii. Doświadczenie takie daje radość, fascynuje, wciąga. Piotr mówi: "Dobrze (dosł. kalon - pięknie) nam tu być. Rozstawmy trzy namioty" - niech to doświadczenie trwa.

Tajemnica gęstnieje

Jednak słuchanie "rozmowy" Mojżesza i Eliasza z Jezusem, prowadzące do doświadczenia światła i blasku - sensu, harmonii - okazuje się tylko etapem. Już w samym tym doświadczeniu zawarty jest niepokojący moment zapowiadający to, co nastąpi dalej.

Jak zauważają Łukasz i Marek, propozycja Piotra dotycząca rozstawienia namiotów nie miała zbyt wiele sensu - Piotr nie wiedział, co powiedzieć (Marek), albo nawet nie zdawał sobie sprawy, co mówi (Łukasz). Nawet "jasne" doświadczenie religijne wymyka się ludzkiemu zrozumieniu, nie poddaje się konceptualizacji, nie sposób na nie adekwatnie odpowiedzieć. Jeśli zatem jest to doświadczenie autentycznego spotkania z Bogiem, łączy się - co zauważa najwyraźniej Marek - jednocześnie z fascynacją, zachwytem oraz bojaźnią, lękiem (fobos).

Zachwyt i święty lęk - to dwa fundamentalne uczucia rodzące się w człowieku autentycznie otwartym na Obecność Rzeczywistości Ostatecznej, która jest Tajemnicą - Misterium tremendum et fascinans.

Tajemnicę symbolizuje chmura, obłok. Niezrozumiałość, nieuchwytność tego, czego człowiek doświadcza, kiedy spotyka Boga, radykalizuje się, gdy pojawia się obłok. Sceneria na Taborze zmienia się diametralnie. Kto chodził po wysokich górach, łatwiej może sobie wyobrazić tę zmianę. Atmosfera pełna światła, słońca - i oto nadchodzi chmura, spowija wszystko i wszystkich. Kontury otoczenia się zacierają, ludzie tracą orientację co do swojego położenia, nie mogą dostrzec siebie nawzajem. Lęk, bojaźń dominuje nad zachwytem (choć ten niekoniecznie znika - jest bowiem coś fascynującego także w takim doświadczeniu). Tajemnica gęstnieje.

Jego słuchajcie

Nie przez przypadek symbol chmury, obłoku jest jednym z podstawowych biblijnych znaków obecności Boga. Obecność ta otacza człowieka jak chmura - szczelnie, nie pozostawiając żadnego dystansu, nie będąc jednocześnie żadnym "obiektem" o dających się uchwycić konturach, odróżnić od innych obiektów.

O Bożej obecności nie da się powiedzieć: tu jest, a tam nie, tu się zaczyna, tam kończy. Spowija całość doświadczenia, wszystko, czego jesteśmy świadomi, jak również to, co zawarte w naszej nieświadomości. Niczym chmura, w której zacierają się kontury i kolory, ujawnia jednocześnie, że także prawdziwa istota świata wymyka się naszemu rozumieniu, że idąc przez życie po omacku poszukujemy jego ostatecznego sensu, a także znaczenia poszczególnych wydarzeń.

Nieuchwytność i niezrozumiałość tego, co dla człowieka najważniejsze, rodzi brak poczucia bezpieczeństwa, niepewność i lęk. Do końca pozostajemy sami dla siebie wielkim pytaniem, trudno zaś uwolnić się od potrzeby posiadania na nie odpowiedzi.

Ostatecznej tajemnicy nie niweczy wcale głos, który rozbrzmiewa z obłoku. Głosi on przesłanie na pozór jasne i oczywiste: "To jest mój Syn wybrany/umiłowany, Jego słuchajcie".

Szczęśliwi...

W życiu otoczonym obłokiem obecności Boga posiadamy, jak się zdaje, pewny drogowskaz: Jezusa i Jego słowo. Tajemnica jednak pozostaje. Nic nie jest oczywiste, zwłaszcza jeśli jesteśmy przyzwyczajeni do kartezjańskich kryteriów oczywistości - jasnego i wyraźnego zrozumienia. Potrzebna jest wiara, ufność. Gdy rozległ się głos, Jezus znalazł się sam i tylko Jego widzieli uczniowie.

Wbrew ludzkim oczekiwaniom, to nie nadzwyczajne wydarzenia, przeżycia, uniesienia, ekstaza, lecz po prostu człowiek jest miejscem najpełniejszego zamieszkiwania Boga w świecie. To nie koniec nieoczywistości. Umiłowany Syn Boga umiera śmiercią zbrodniarza. Chcieć zachować życie - to je stracić. Stracić swą tożsamość - to ją zyskać. Szczęśliwi są ubodzy, głodni i ci, którzy płaczą...

Zejść i pozostać

Uczniowie idący z Jezusem nie pozostają na górze.

Samotne doświadczenie Taboru sprowadza ich z powrotem w świat ludzkich spraw i relacji, świat trudny i pełen cierpienia. Od razu po zejściu zostają skonfrontowani z rodzinnym dramatem. Staje przed nimi ojciec z cierpiącym dzieckiem. Czy była to epilepsja o przyczynach, które dziś uznalibyśmy za naturalne, czy też nie - nie jest ważne. Ważne, że nie można przejść obojętnie wobec ludzkiego cierpienia, ważne też, że aby skutecznie się z nim zmierzyć, potrzebna jest modlitwa i post.

Modlitwa - czyli przebudzenie się w "miejscu osobnym", w głębi (na szczytach?) świadomości, otwarcie na obecność Boga.

Post - czyli uwolnienie się od "przyziemnej", bo kierującej się w gruncie rzeczy biologicznymi prawami, walki o byt.

Modlitwa i post to zatem właśnie doświadczenie Taboru. Nie przynależy ono do przeszłości, musi zostać zintegrowane z aktywnym, społecznym działaniem.

Trzeba zejść z góry, pozostając na niej.

Piotr Sikora, członek redakcji "TP", jest doktorem filozofii, wykładowcą filozofii religii, pracuje w Akademii "Ignatianum".

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Teolog i filozof, publicysta, bloger, redaktor działu „Wiara”. Doktor habilitowany, adiunkt w Katedrze Filozofii Boga i Religii w Akademii Ignatianum w Krakowie. Członek Krakowskiej Grupy...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

albo Chmura/Obłok Niewiedzy, The Cloud of Unknowing, jak to pewien utalentowany literacko, anonimowy mistyk jeszcze w średniowieczu opisał - i komu to przeszkadzało?... ano kapłanom przeszkadzało, proszę Państwa, po dziś dzień przeszkadza, tym, co za wszelką cenę chcieli i chcą mieć pełnię władzy nad owieczkami i monopol na interpretacje, dla których doświadczenie Boga zamiast straszenia Bogiem stanowiłoby ich koniec i doskonale sobie po dziś dzień z tego sprawę zdają - stąd w kościele katolickim aż roi się od mistyków... a jak już się jaki pojawi to jak nie obśmiany, to na indeksie, jak nie suspendowany, to ekskomunikowany, jak nie spalony...

NIEWIDZIALNY Bog Ojciec ukazac sie nam wizualnie inaczej jak tylko oblok lub ogien inaczej? Najwazniejsze ze do nas przemowil ito ludzkim glosem. " To jest moj Syn umilowany - JEGO SLUCHAJCIE ."

skoro wszechmocny, to może i czasem - choćby dla hecy - widzialny??...

to tak. W Biblii Bóg wyjaśnia że jego oblicze zadałoby śmierć patrzącemu. Twoje zaś teksty Eddie mają wielką moc. W ich obliczu można umrzeć ze śmiechu!

Szanowny Pan tłumaczy jak siostra Peregryna siedmiolatkom na religii - nie przystoi w TP...

bo wiarę przyjąć trzeba jak dziecko. Jak chcesz mnie udusić ze śmiechu, to napisze jeszcze co przystoi, a co nie w TP.

Mysle ze Bog zna sie na dobrych zartach , a wiec co poniektorym z ziemskich zartownisiow przydaloby sie aby sobie z nimi pozartowal,nawet "chocby dla hecy".

Z tym Bogiem to jak w filmie polskim, proszę Pana, to jest tak: nuda... Nic się nie dzieje, proszę Pana. Nic. Taka, proszę Pana... Dialogi niedobre... Bardzo niedobre dialogi są. W ogóle brak akcji jest. Nic się nie dzieje. To jest pustka... Pustka, proszę pana... Nic! Absolutnie nic. No i aż mi się chce wyjść z kościoła, proszę Pana... Też bym chętnie porozmawiał albo choćby posłuchał, w końcu ojciec to ma być ojciec - ale gdzie tam, ani słychu ani dychu, ani be ani me - no to bardzo mi przykro, patrzę w lewo, patrzę w prawo... I wychodzę.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]