Reklama

Szwajcarska chata już nie z kraja

13.09.2011
Czyta się kilka minut
Ktoś powiedział niedawno, że w ciągu miesięcy - od chwili, gdy wiosną 2010 r. wraz z kryzysem w Grecji zaczął się kryzys strefy euro - frank szwajcarski stał się w świecie tym, czym przez pół wieku była niedawno marka niemiecka: symbolem waluty solidnej, pieniądzem, którego posiadanie nie spędza snu z powiek w niepewnych czasach.
K

Ktoś inny dodał, że gdyby strefa euro się rozpadła i Niemcy wróciły do "dojczmarki", inwestorzy stanęliby w kolejkach, aby lokować pieniądze w tej walucie. Ale, jak zapewniają niemieccy politycy, powrotu do Deutsche Mark nie ma, pozostaje więc żyć z frankiem.

A niemieckim politykom można wierzyć, gdy zapewniają, że posiadanie euro jest w interesie Niemiec. To właśnie przykład franka i tego, co w ciągu minionego półtora roku się działo - za przyczyną jego coraz mocniejszej pozycji wobec innych walut - ze szwajcarską gospodarką dowodzą bowiem, jak wielką iluzją może być przekonanie (eksploatowane dla potrzeb wyborczych przez polski rząd), że posiadanie własnej waluty jest dziś zaletą. Tak może być, ale nie musi: w swoim uporządkowanym i izolującym się od "reszty Europy" kraju Szwajcarzy gospodarowali dobrze, nie żyli ponad stan, mieli stabilny wzrost i niską...

3264

DZIĘKUJEMY, ŻE NAS CZYTASZ!

Żeby móc dostarczać Ci więcej tekstów najwyższej dziennikarskiej próby, prosimy Cię o wykupienie dostępu. Wykup i ciesz się nieograniczonym zasobem artykułów „Tygodnika”!

Masz już konto? Zaloguj się

Dostęp trzymiesięczny
69,90 zł

Przez 92 dni będziesz mieć dostęp do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum.

Dostęp roczny
199,90 zł

298,80 zł 99 zł taniej 
365 dni nieograniczonego dostępu do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum.

Dostęp miesięczny
24,90 zł

Przez 31 dni będziesz mieć dostęp do wszystkich treści - każdej środy do bieżącego wydania oraz do stale powiększającego się archiwum.

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]