Reklama

Szóstka dla uczniów

Szóstka dla uczniów

w cyklu WOŚ SIĘ JEŻY
29.10.2020
Czyta się kilka minut
Uczniowie z Pomorza i Wielkopolski zainicjowali akcję, która jest stricte polityczna, oddolna i dotyczy walki o sprawy bezpośrednio uczniów dotyczące. Warto posłuchać, co młodym doskwiera.
Rafał Woś / FOT. GRAŻYNA MAKARA
I

Inicjatywa nazywa się „Szóstka dla uczniów”, a jej petycja znajduje się pod następującym adresem. „My, uczniowie polskich szkół, apelujemy do Ministerstwa Edukacji Narodowej i władz samorządowych w kraju o pilną poprawę naszych warunków nauki oraz pracy”, brzmią pierwsze słowa dokumentu.

Czego się domagają?

Po pierwsze, sprawy niby błahej. Ale nie dla nich. Uczniowie chcą… lżejszych plecaków. Powołują się na dane Głównego Inspektora Sanitarnego, który alarmuje, że aż trzy czwarte szkolnych plecaków jest przeciążona. Jednocześnie aż 90 procent uczniów cierpi na wady postawy: schorzenia kręgosłupa, kolan i stóp. A GIS zaleca, by ciężar plecaka dziecka nie przekraczał 10-15 procent masy jego ciała. Problem powinno rozwiązać zostawianie plecaków w szkole. Ale nie rozwiązuje. „Zdajemy sobie sprawę, że rozporządzenie MEN gwarantuje szafki, jednak w szkołach dalej ich brakuje – samorządy nie zastosowały się do tych wytycznych” – piszą uczniowie.

Ale same szafki nie wystarczą. Uczniowski postulat numer dwa głosi: „Dość przepracowania”. Cóż z tego – argumentują uczniowie – że będziemy mogli zostawiać podręczniki w szkole, skoro de facto i tak trzeba je będzie zabierać do domu. Po to, żeby odrabiać lekcje oraz przygotowywać się do testów, kartkówek i sprawdzianów. „Chcemy, by oceniano nas za pracę na lekcjach, by wymieniono sprawdziany na bardziej kreatywne metody sprawdzania wiedzy. Szkoła powinna zostać w szkole, należy ograniczyć zadania domowe do minimum”. Co ciekawe postulat, by „szkoła została w szkole” od lat pojawia się nie tylko wśród uczniów. Istnieje wiele prac z zakresu pedagogiki czy nawet ekonomii, które pokazują, że im więcej nauki wypycha się poza mury szkoły, tym większe powstają wśród uczniów nierówności edukacyjne. Zwróćmy również uwagę, że przeciążenie zadaniami domowymi stoi w jaskrawej sprzeczności ze wszystkimi postulatami o konieczności zachowania odpowiedniego balansu pomiędzy pracą zawodową a życiem domowym. Jak możemy zachęcać do tego dorosłych, skoro dzieci uczymy czegoś dokładnie przeciwnego?

Postulat numer trzy dotyczy szkół zawodowych. Autorzy petycji alarmują, że uczący się w nich młodzi ludzie są strukturalnie wyzyskiwani. Oddajmy głos jednemu z organizatorów akcji, Bartłomiejowi Robertowiczowi. „Artykuł 13 kodeku pracy mówi, że »pracownik ma prawo do godziwego wynagrodzenia za pracę...«. Jednak czy o godnej płacy można mówić w przypadku uczniów szkół branżowych? Obowiązujące od marca 2020 roku wynagrodzenia ucznia to kolejno: 259,93 zł za pierwszy rok nauki, 311,91 zł za drugi i 363,90 zł za trzeci. Są to kwoty mieszczące się w przedziale 5-7% wynagrodzenia średniego. Jednym słowem, wypłaty uczniów szkół zawodowych są nieprzyzwoicie niskie” – twierdzi Robertowicz. Problem w tym, że uczeń pierwszej klasy szkoły branżowej spędza na praktykach w zakładzie pracy 2 dni, a pozostałe 3 spędza na nauce w szkole. Ilość dni w pracy zwiększa się z kolejnym rokiem edukacji, aż do trzeciego, gdzie uczeń spędza 4 dni w pracy, a tylko jeden na lekcjach. Oznacza to, że praktykant jest w zakładzie bite 8 godzin. „Czasami nawet dłużej, a niekiedy dochodzi do tego jeszcze praca w soboty” – dodaje nasz rozmówca. Na samym początku nauki wiedza i umiejętności praktykanta mogą być niewielkie, jednak dość szybko może on wykonywać takie same obowiązki jak zatrudniony tam pracownik. I wykonuje. Pomimo że jego stawka godzinowa pozostaje żenująca i oscyluje w przedziale 4-6 zł brutto za godzinę. Uczniowie zdają sobie oczywiście sprawę, że ten ich postulat może się spotkać z oporem pracodawców zatrudniających uczniów. Przypominają jednak, że ci sami pracodawcy za każdego przyjętego praktykanta mogą liczyć na jednorazową kwotę dofinansowania na poziomie ok. 8 tys. zł. Refundację wynagrodzeń praktykantów ze szkoły branżowej można też uzyskać ze środków Funduszu Pracy. „Czy to jest sprawiedliwe?” – pytają uczniowie.


Polecamy: Woś się jeży - autorska rubryka Rafała Wosia co czwartek w serwisie "TP"


Czwarty i piąty postulat dotyczą darmowego transportu zbiorowego dla młodzieży uczącej się oraz darmowych podręczników. Dziś jest tak, że władze zapewniają je jedynie dla uczniów podstawówek. „Osoby mieszkające na wsiach lub w małych miejscowościach muszą dojeżdżać do szkół, które zwykle położone są w miastach powiatowych, bardzo często zdarza się, że do miejscowości, gdzie się uczą, jedzie jeden autobus, zwykle o bardzo wczesnej godzinie, przez co uczniowie przyjeżdżają do szkoły długo przed dzwonkiem i muszą czekać na lekcje. Podobnie wygląda powrót uczniów ze wsi i małych miejscowości do domów: muszą oni czekać półtorej albo i dwie godziny po zakończeniu lekcji na kurs powrotny” – mówi Robertowicz, który rok temu skończył technikum w jednym z wielkopolskich miasteczek.

Postulat szósty głosi, by przy układaniu planów lekcji wziąć pod uwagę także interes tych, którzy nie chodzą na religię. I umieszczać ten nieobowiązkowy przedmiot na początku lub na końcu dnia nauki. Co nie jest – jak twierdzą inicjatorzy akcji – regułą. 

Jak politycznie sytuują się twórcy „Szóstki dla uczniów”? Jeden z inicjatorów akcji to Patryk Szynkowski, uczeń drugiej klasy liceum na Pomorzu. Działa on aktywnie w młodzieżowej organizacji Polskiej Partii Socjalistycznej. Swoje poglądy określa jako mieszankę „patriotyzmu i lewicowości gospodarczej”.  Szynkowskiego cieszy jedno: „Tendencje polityczne wśród mojej klasy są raczej prawicowe. Ciekawe jest jednak to, że mimo mojego odstawania od reszty pod tym względem to nasze postulaty spotkały się z aprobatą w zasadzie u większości moich rówieśników, nawet tych otwarcie »prawicowych«. Może w głębi serduszka każdy z nas jest czerwony? W końcu w każdym z nas płynie czerwona krew” – mówi Szynkowski.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz ekonomiczny, laureat m.in. Nagrody im. Dariusza Fikusa, Nagrody NBP im. Władysława Grabskiego i Grand Press Economy, wielokrotnie nominowany do innych nagród dziennikarskich, np...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Pierwszy raz ma Pan u mnie plusa. Jestem już pradziadkiem, ale wciąż pamiętam pieprzone troki jakiegoś worka, które wbijały mi się w plecy. I badania lekarskie, które oznajmiały skoliozę, za czym jednak nie szły żadne wnioski ani późniejsze decyzje w klasie. Wzięto nas do jakichś statystyk i ciul, reszta była milczeniem.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]