Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Szli, by walczyć o twój dom

Szli, by walczyć o twój dom

11.11.2015
Czyta się kilka minut
“Nie rzucamy haseł spoza platformy!” - woła wodzirej i podaje hasło oficjalne: “Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę!”.
Marsz Niepodlełości, Warszawa 11.11.2015. Fot: STEFAN MASZEWSKI/REPORTER/EASTNEWS
P

Pierwszy huk słyszę na stacji Centrum. W podziemiu odbija się strasznym echem; ludzie wzdrygają się, ktoś na kogoś krzyczy, większość idzie dalej. Trzeba się spieszyć, Marsz Niepodległości już ruszył.

Przy wyjściu z metra słychać “Biały Krzyż” Czerwonych Gitar: “Żegnał ich wieczorny mrok / Gdy ruszali w bój, / Gdy cichła pieśń. / Szli, by walczyć o twój dom / Wśród zielonych pól / O nowy dzień”. Nad Alejami Jerozolimskimi ciemne chmury, zapach mokrego asfaltu miesza się ze swądem dymu. Jezdnia jest wypełniona ludźmi, wysoko krążą dwa śmigłowce. Łysi idą z przodu, na tyłach idą normalsi. Głównie młodzież. Dużo milczących par, trzymających się za ręce - chłopcy niosą flagi, dziewczyny mają biało-czerwone opaski. Jedna ma wianek ze sztucznych biało-czerwonych kwiatów, inna - plecak-kostkę cały w naszywkach: jest Apocalyptica, jest Metallica, jest hasło: “Jeśli chcesz mogę się za ciebie pomodlić”. Starsi stoją na chodnikach, robią zdjęcia; niewielu idzie z młodymi, jak ten siwy pan w wojskowej kurtce z plakietką “Polskie Siły Zbrojne w Kanadzie”.

Z tyłu niewiele słychać i widać, przyspieszam kroku. Trzeba uważać, żeby się nie potknąć - pod nogami walają się resztki rac i puszki po piwie. Im bliżej środka, tym więcej flag - nie tylko biało-czerwonych, ale też zielonych, z mieczykiem Chrobrego albo z rodłem. Mniej cichych par, więcej głośnych mężczyzn. Niektórzy mają klubowe szaliki, większość - bluzy z kapturem. Wyróżniają się te skrojone specjalnie pod młodych patriotów - z powstańczą kotwicą, orłem albo skrótem NSZ. Na szerokich plecach jednego z uczestników czytam: “Śmierć wrogom Narodu”, napisane gotykiem.

“Bóg, honor i ojczyzna!” - krzyczy jeden z młodzieńców na wysokości butiku Louis Vuitton. Inni podchwytują. Widać już spowitą czerwonym dymem palmę na rondzie de Gaulle’a, coraz częściej i coraz bliżej wybuchają race. Niektóre padają z sykiem na klomby i trawniki, iskry rozpryskują się nad głowami gapiów. Pojedynczy patrioci odbijają do knajp i wracają z nich z kuflami piwa.

Przed mostem robi się zator, odchodzę na bok. Z jadącej wolno platformy tłum zagrzewa wodzirej. Krzyczy przez megafon strasznym, zdartym głosem: “Nie islamska, nie laicka, tylko zawsze katolicka!”, “Armia Krajowa! Armia Krajowa!”, “Nie dla unijnej okupacji!”. Czasem jego ton łagodnieje: “Bardzo was proszę, most jest węższy od jezdni, więc nie wszyscy wejdą od razu, idziemy powolutku, zatrzymujemy się co parę kroków, nie napieramy na siebie”.

Ktoś woła “Cała Polska śpiewa z nami: wypierdalać z uchodźcami!”, później: “Kto nie skacze, ten z policji, hej, hej, hej!”. Zaczynają się podskoki, które przerywa wodzirej: “Nie rzucamy haseł spoza platformy!”. I podaje hasło oficjalne: “Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę!”. Odpowiada tysiące gardeł, podobnie jak na: “A na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści!”. Potem przychodzi czas na “Wielką Polskę katolicką” i logiczną kontynuację: “Lwów i Wilno zawsze polskie!”. Megafon dostaje “kolega-Litwin”, który zapewnia, że polską ziemię kocha z całego serca.   Z głośników dochodzi narodowy rap, jeden z patriotów zatrzymuje się przy rogu bloku, opuszcza szare dresowe spodnie z orzełkiem na tylnej kieszeni i długo moczy ścianę. Zanim skończy, tłum zaczyna skandować: “Honor mężczyzny - zginąć dla ojczyzny!”.

Kolumna nie rusza się już od pół godziny, z mostu unosi się dym, mżawka gęstnieje. Na skwerze przy stacji Powiśle zbierają się grupki chłopaków w czarnych kurtkach i zielono-biało-czerwonych szalikach - nie wiadomo, czy to Węgrzy, czy kibice Legii, maszerowali jedni i drudzy. Między nimi stoją inni legioniści, w szaroniebieskich mundurach, i kawalerzyści w zielonych szynelach, którzy zostali po wcześniejszej defiladzie grup rekonstrukcyjnych.

Zanosi się na deszcz, zanosi się na bójki. Odbijam w Smolną, po drugiej stronie chodnika zatacza się dwóch uczestników Marszu. Próbują wyrwać znak drogowy, ale jest od nich silniejszy; odpuszczają szybko. Dopiero na Nowym Świecie, pod zatłoczoną lodziarnią, trafiam na pierwszych policjantów - białe hełmy, czarne mundury, szeroki asortyment pałek. Pierwszy raz w życiu na widok uzbrojonych ludzi czuję ulgę, a nie strach.

Na stacji metra Nowy Świat-Uniwersytet dwóch ułanów kupuje bilety. Chyba nie są stąd, mają wyraźne problemy z obsługą automatu. Na peronie na Świętokrzyskiej czeka Mały Powstaniec - kilkulatek w wysokich butach, zielonej kurtce i hełmie, z karabinem opartym o ramię. Kręci się znudzony pod nogami dumnego taty.

W domu włączam telewizję. Reporter opowiada z przejęciem o swoim zniszczonym samochodzie, ale to jedyny relacjonowany “incydent”. Podobno czoło marszu jest już na Błoniach Stadionu Narodowego. Dziennikarz w studiu mówi z uśmiechem: “Tegoroczny Marsz był najspokojniejszy w historii. Aż przyjemnie było patrzeć na te miłe obrazki”.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Kalina Błażejowska
Absolwentka dziennikarstwa i filmoznawstwa, autorka nominowanej do Nagrody Literackiej Gryfia biografii Haliny Poświatowskiej „Uparte serce” (Znak 2014). Laureatka Grand Prix Nagrody...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

"Sierp i młot" już upadły, zastąpił je dwugłowy carski orzeł, a my tradycyjnie ciągle wspomnieniami żyjemy. Większość ruchów skrajnej prawicy w Europie odnosi się do tego nowego caratu raczej przychylnie, a za "czerwoną hołotę" mają raczej własnych socjalistów, nieraz wręcz rządy w ich własnych krajach, na zewnątrz tej "hołoty" nie szukają. Ciekawi mnie co uczynią nasi "Narodowcy" jak w Europie rządy przejmą tamtejsi "Narodowcy" (o ile do tego dojdzie) i zaczną sobie nawzajem z Putinem słodzić? Jak zwykle ogarnie nas zdziwienie i zaczniemy płakać, że nas zdradzono?
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]