Reklama

Ładowanie...

Szkoła w Rydzynie

Szkoła w Rydzynie

31.10.2004
Czyta się kilka minut
Trwa zbiórka pieniędzy na stypendia dla zdolnej, lecz niezamożnej młodzieży w ramach Fundacji “Dzieło Nowego Tysiąclecia". Co zrozumiałe, spotyka się to z życzliwością tak społeczeństwa, jak i władz. Jednocześnie ani parlament, ani inne władze (wraz z prezydentem) nie robią nic, by wznowić działalność najstarszej polskiej instytucji oświatowej, ustanowionej zapisem testamentowym księcia Augusta Sułkowskiego, pana na dobrach rydzyńskich w Wielkopolsce. Zapis obejmował wszystkie jego dobra i został uczyniony na rzecz Komisji Edukacji Narodowej z przeznaczeniem na kształcenie niezamożnej utalentowanej młodzieży, mającej “dobre zadatki moralne". Fundacja, zatwierdzona przez Sejm I RP w 1783 r., przechodziła dramatyczne losy: podstępnie skonfiskował ją zaborczy rząd pruski na rzecz państwowej Komisji Oświaty, rzekomej spadkobierczyni KEN; ta z kolei przekazała dobra Fundacji Towarzystwu HAKATA, którego celem była germanizacja Wielkopolski. Testament Sułkowskiego zrealizowano dopiero w II RP pod postacią Fundacji (rolnej) Sułkowskich, która zgodnie z wolą fundatora uruchomiła w 1928 r., w rodowej siedzibie księcia - w zamku w Rydzynie - eksperymentalną męską szkołę średnią, ogólnokształcącą. Jej twórcą i dyrektorem był wybitny pedagog Tadeusz Łopuszański. Szkoła, mimo że istniała tylko do wybuchu wojny, miała znaczne osiągnięcia i to na miarę europejską. Podczas okupacji bogate zbiory i wyposażenie szkoły wywieziono, a w zamku ulokowano szkołę Hitlerjugend; pod koniec wojny zamek spalono “jako dobro pogermańskie". Choć później pieczołowicie go odbudowano, Fundację Sułkowskich dekretem z 1952 r. zlikwidowano, a jej dobra upaństwowiono (po 1989 r. ich zarządem zajęła się Agencja Własności Rolnej Skarbu Państwa). Dobra wystarczyłyby jednak na utrzymanie szkoły, o jakiej myślał fundator.
S

Stale nawiązujemy do wzorów i tradycji II RP, kiedy jednak ponownie zrealizujemy testament ks. Augusta Sułkowskiego? Czy zdajemy sobie sprawę, że upaństwawiając bądź prywatyzując dla osobistych korzyści dary i fundacje, zniechęcamy następne pokolenia Polaków do ofiarności na rzecz dobra wspólnego?

ZBIGNIEW T. WIERZBICKI, prezes Fundacji im. Tadeusza Łopuszańskiego, Warszawa

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]