Szczyt NATO: Jaka oferta dla Ukrainy?

W centrum obrad stać będzie wojna Rosji przeciw Ukrainie i pytanie, co Sojusz może zaoferować Ukraińcom.
Czyta się kilka minut
Jens Stoltenberg, sekretarz generalny NATO / Virginia Mayo/Associated Press/East News

Jak zapewnić pokój, bezpieczeństwo i wolność? Koniec końców do tego sprowadzały się dyskusje i decyzje podczas kolejnych szczytów Paktu Północnoatlantyckiego, na których ustalano wspólne strategie i plany polityczno-obronne Sojuszu. Podobnie na tym, który odbędzie się w Wilnie 11 i 12 lipca: w jego centrum stać będzie wojna Rosji przeciw Ukrainie i pytanie, co Sojusz może zaoferować Ukraińcom.


DR ADAM EBERHARDT, politolog: Rosyjska elita, choć zjednoczona wokół celu, jakim jest utrzymanie się u władzy, jest zarazem bardzo podzielona. To dobra wiadomość dla Ukrainy >>>>


Piętnaście lat temu, na szczycie NATO w kwietniu 2008 r., kanclerz Merkel i prezydent Sarkozy popełnili błąd: ich stanowczy sprzeciw wobec jakichkolwiek decyzji, które na poważnie podjęłyby kwestię członkostwa Ukrainy i Gruzji (uzasadniony tym, by nie prowokować Rosji), okazał się dla Putina zachętą: odebrał to jako sygnał, że ma wolną rękę. Ciąg dalszy znamy: kilka miesięcy później atak na Gruzję, potem zabór Krymu, ośmioletnia wojna w Donbasie i pełnoskalowa inwazja mająca zlikwidować Ukrainę jako niepodległe państwo. To Putin doprowadził do sytuacji, w której dla (prawie) wszystkich w Europie jest jasne, że gwarancją pokoju, bezpieczeństwa i wolności stało się członkostwo Ukrainy w NATO – ono może dać w przyszłości pewność, że Rosja znów nie zaatakuje.

Jednak wejście Ukrainy do NATO tak po prostu – jak niedawno Finlandii (Szwecja wciąż czeka pod drzwiami, jej akcesję blokuje prezydent Turcji) – jest niemożliwe. Ukraina tego chce, to oczywiste. Ale przyjęcie kraju toczącego wojnę obronną oznaczałoby, że z tą chwilą inne państwa byłyby traktatowo zobowiązane do udzielenia napadniętemu pomocy obejmującej także wysłanie żołnierzy. Na coś takiego w krajach NATO nie ma zgody.

Zależność ta sprawia zarazem, że Putin – dla którego pokój nigdy nie był wartością, za to wojna zawsze była akceptowanym narzędziem uprawiania polityki – tym bardziej nie jest zainteresowany jej zakończeniem. Również takim, w którym Ukraina rezygnuje np. z Krymu. W interesie Putina – dziś również z punktu widzenia trwania jego władzy – jest wojna, która nie ma końca.

Co NATO może więc zaoferować Ukrainie? Chyba tylko obietnicę członkostwa w przyszłości. I może gwarancję (czy ujętą jakoś systemowo?) podtrzymywania tej „pomocy dla samopomocy”, która trwa na wielką skalę od 24 lutego 2022 r., a bez której kontynuowanie wojny obronnej byłoby niemożliwe. Chyba że przywódcy krajów NATO czymś nas zaskoczą? ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 28/2023

W druku ukazał się pod tytułem: Jaka oferta dla Ukrainy?