Takie wnioski przedstawił międzynarodowy zespół badaczy (m.in. Michał Bilewicz z Uniwersytetu Warszawskiego) w artykule opublikowanym w „Proc. R. Soc. B.”.
Zanim rozwinęła się nowoczesna medycyna, patogeny stanowiły stałe śmiertelne zagrożenie dla ludzkości. W odpowiedzi na nie ludzie, poza biologicznym systemem odpornościowym, rozwinęli także zestaw praktyk i przekonań sprzyjających (zupełnie nieświadomie) unikaniu zakażeniom. Były one często wzmacniane przez religie, traktujące pewne potrawy czy ryzykowne zachowania jako „nieczyste” i grzeszne.
Autorzy publikacji przeprowadzili kilka analiz statystycznych, które wykazały powiązanie między poziomem występowania na danym terenie patogenów rozmaitych chorób a stopniem akceptacji moralnego witalizmu, za którego wskaźniki uznano m.in. wiarę w istnienie wiedźm, w „złe oko” i diabła. Ponieważ moralny witalizm promuje ostrożność w kontaktach z innymi, „podejrzanymi” ludźmi i wstrzemięźliwość w zachowaniu, sprzyja unikaniu zakażenia patogenami i może być postrzegany w kategoriach adaptacji.
O szerszym kontekście badań z nurtu „ekologii religii” piszą również w dziale Nauka Szymon Drobniak i Tomasz Kowalczyk.
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.




















