Reklama

Syria: wojna od nowa

Syria: wojna od nowa

26.09.2016
Czyta się kilka minut
Rosjanie są winni współudziału w zbrodniach wojennych: takie oskarżenie sformułowali na forum ONZ Amerykanie i Brytyjczycy po tym, jak samoloty rosyjskie i syryjskie (rządowe) dokonały w ciągu trzech dni 150 nalotów, głównie na wschodnie dzielnice Aleppo, o które znów trwają walki.
Pożar budynku po uderzeniu rosyjskiego samolotu, Aleppo, Syria, 24.09.2016 r. / Fot. Huseyin Nasir/AA/ABACA/EAST NEWS
Z

Zginęło kilkuset ludzi, kolejnych kilkuset zostało rannych. Z opanowanej przez powstańców wschodniej części Aleppo znów dochodzą dramatyczne wieści: brakuje żywności i bieżącej wody, a szpitale – jak relacjonują „białe hełmy” (społeczna obrona cywilna) – nie radzą sobie z masą rannych. Prezydent Asad zapowiada, że naloty to wstęp do nowej ofensywy lądowej, której celem jest odbicie całego Aleppo – ostatniego dużego miasta znajdującego się pod kontrolą powstańców. Tymczasem jeszcze niedawno zdawało się, że zawarty w połowie września rozejm  – efekt negocjacji USA z Rosją i „słabe, ale światełko w tunelu konfliktu”, jak pisała w „TP” nr 39 Inga Rogg – utrzyma się dłużej niż tydzień. Spekulowano, że to wstęp do umowy na temat pokoju w Syrii. Stało się inaczej. Jak już bywało w ponad pięcioletniej historii tej wojny, zwrot nastąpił nagle. Najpierw armia Asada, który ma nadzieję na siłowe rozstrzygnięcie po swej myśli, ogłosiła koniec rozejmu. Potem rosyjski – jak twierdzą Waszyngton i Londyn, powołując się na dane z kontroli przestrzeni powietrznej nad Syrią – samolot Su-24 zniszczył część konwoju ONZ (18 z 31 ciężarówek) z pomocą humanitarną; zginęło 21 wolontariuszy. Rosja odrzuca oskarżenia, ONZ chce śledztwa. Na forum ONZ sekretarz stanu USA w emocjonalnych słowach wzywał szefa rosyjskiego MSZ, by Moskwa wzięła odpowiedzialność za ten atak.

Mało prawdopodobne, aby był on przypadkowy – Rosjanie mieli dobrze wiedzieć, że to konwój ONZ (jednym z dowodów mają być opublikowane nieopatrznie przez Rosjan zdjęcia z ich dronów, pokazujące oznakowany konwój). Jaki był więc cel nalotu? I jak wpłynie on na politykę Zachodu, w tym relacje USA–Rosja? Dotąd wielu zachodnich polityków powtarzało, że bez Rosji nie sposób rozwiązać „problemu syryjskiego”. To prawda – tyle że nalot na konwój ONZ pokazuje jak na dłoni, iż Rosja jest zarazem częścią „problemu”. Pytanie tylko, czy Zachód jest naprawdę skazany na bezradne przyglądanie się traktowaniu Syrii przez Rosję – podobnie jak wcześniej Donbasu – niczym swojego podwórka, gdzie bezkarnie może robić, co chce? ©℗

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz, kierownik działów Świat i Historia. Ur. 1967 r. W „Tygodniku” zaczął pisać jesienią 1989 r. (o rewolucji w NRD; początkowo pod pseudonimem), w redakcji od 1991 r. Specjalizuje...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Porównanie Donbasu do Syrii jest absurdalne i bez sensu i ma wymiar czysto propagandowy. Sytuacja w obu miejscach jest diametralnie różna i inna. Wracając do Syrii, rozejm pierwsi na masową skalę złamali Amerykanie. Niemożliwym jest by kraj o tak potężnym i doskonałym systemie rozpoznania elektronicznego dokonał tak precyzyjnie podobno "przypadkowego" ataku który praktycznie unicestwił zgrupowanie wojsk syryjskich pod Deir ez-Zor (ponad 60 zabitych, 100 rannych masę sprzętu wojskowego zniszczonego), dodatkowej pikanterii dodaje fakt, że zostało to zsynchronizowane z atakiem terrorystów z tzw. "Państwa Islamskiego". Oczywistym jest, że po takiej "przypadkowości" Asad nie czuł się współudziałowcem porozumienia. Zapewne miało miejsce potem sporo jeszcze "pomyłek" z wielu stron (bo stron konfliktu jest tam naprawdę wiele), no i wszystkie strony uznały "papierowe porozumienie" za niebyłe. Problemem podstawowym tamtej wojny jest pytanie, ile czasu? jakich środków? czyjej wreszcie pomocy? (kosmitów? Boga?) potrzebuje największe imperium świata, najwspanialsza i najskuteczniejsza armia świata by zlikwidować w niemal otwartym terenie, zgraje bandziorów z tzw. "Państwa Islamskiego"? Na jakie kłamstwa i manipulacje w tym zakresie sami siebie skazujemy? ps. co dałoby ewentualne zlikwidowanie Asada to mamy na przykładzie Libii czy Iraku. Czy z Asadem czy bez, rozpędzone tryby wojny będą mielić i mielić. ps 2. Podobno Rosjanie to tylko propaganda, no to cytat z Czurkina: "Zaprowadzenie pokoju w Syrii jest obecnie zadaniem prawie nie do rozwiązania, ponieważ w państwie grasuje kilkaset uzbrojonych ugrupowań, a jego terytorium bombarduje kto popadnie" - nic dodać, nic ująć, czysta prawda, rodzi się pytanie czyje to jest "podwórko"? i kto tam zrzucił najwięcej bomb? ps3. jak rozumiem jeśli nasz minister pan Antonii Macierewicz ogłosi (myślę, że jednak nie ogłosi, ale gdyby jednak?) pomysł dołączenia wojsk polskich do wspomożenia "dzielnych powstańców" z Aleppo to może liczyć na przychylność? ;p
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]