Reklama

Synod chce zmian

Synod chce zmian

20.10.2019
Czyta się kilka minut
Zwolennicy utrzymania starego porządku w Kościele wiele na tym synodzie nie zwojują. Ze straszenia pogaństwem i panteizmem nikt sobie nic nie robi - zwłaszcza grupa zdeterminowanych biskupów z Amazonii, którzy odnowili podpisany pół wieku temu przez ich poprzedników rewolucyjny „Pakt z katakumb”.
Papież Franciszek wśród goszczących na Synodzie rdzennych mieszkańców Amazonii, Watykan, 17 października 2019 r. / Fot. Vatican Media / AFP / East News
"

"To jeszcze nie koniec" – powiedział o. Giacomo Costa, sekretarz synodalnej komisji informacji, otwierając piątkową konferencję prasową, na której zaprezentowano raporty z prac „grup roboczych”. Na ich podstawie możemy się wreszcie zorientować, w jakim kierunku zmierza synod, bo tam właśnie – w małych grupach, podczas dzielenia się poglądami i doświadczeniami – kładziono fundament pod dokument końcowy, który na finiszu obrad zostanie poddany głosowaniu i przedstawiony papieżowi do zatwierdzenia. 

Nie dzicy, nie święci

Raporty grup roboczych podsumowują pierwsze dwa tygodnie synodu i pokazują, jak dużo miejsca i czasu poświęcono problemom dla regionu najważniejszym - biedzie, krzywdzie, wyzyskowi, niszczeniu środowiska, przemocy, wykorzystywaniu seksualnemu kobiet i dzieci. I choć można się zżymać, że od ustaleń synodu świat nie stanie się lepszy, to przecież zmiana już nastąpiła i wciąż się dokonuje – choćby w mentalności uczestników obrad (zwłaszcza tych z pozaamazońskiej części gremium, np. urzędników rzymskiej kurii), dziennikarzy obsługujących wydarzenie czy – za ich pośrednictwem – wszystkich, którzy obrady śledzą. 

Po dwóch tygodniach nikt się już nie dziwi widokowi pióropuszy. Uznano je za jedno z wielu oryginalnych okryć głowy, których – zwłaszcza w środowisku kościelnym – nie brakuje. A sami noszący je z dumą przedstawiciele amazońskich plemion są wreszcie traktowani jak normalni ludzie, z podobnymi nam wszystkim problemami i pragnieniami – ani nie „dzicy”, których trzeba cywilizować, ani „aniołowie”, żyjący w raju na ziemi, w idealnej komunii z naturą, których należy naśladować.


Polecamy: specjalny serwis "TP" o Synodzie dla Amazonii


Na synodzie mówiono zresztą nie tylko o rdzennych mieszkańcach Amazonii. W regionie jest wiele innych nierozwiązanych problemów społecznych. Pomocy potrzebują rolnicy pozbawieni ziemi, szukający pól pod zasiew i pastwisk dla bydła w puszczy. Troski wymaga młode pokolenie, zmuszane do emigracji za pracą i wegetujące w fawelach na obrzeżach dużych miast. Albo dzieci, pozbawione dostępu do edukacji i opieki medycznej. I nie ma znaczenia, czy to potomkowie Indian, Afrykanów czy Hiszpanów – wszyscy mają prawo szukać wsparcia w Kościele – misyjnym, otwartym na biednych, chodzącym po peryferiach.

Dobrze, że synod o tych sprawach dyskutuje, dobrze, że zmienia świadomość Kościoła, dobrze, że pisze o tym w swoich dokumentach. Nawet jeśli nie jest w stanie przedstawić żadnych szybkich i gotowych rozwiązań.

Doktryna i dyscyplina

Co innego w kwestiach duszpasterskich i dotyczących organizacji amazońskich parafii. Tu można spodziewać się decyzji konkretnych. Problemem najważniejszym jest oczywiście brak księży, którzy żyliby co dzień w parafialnej wspólnocie, a nie byli tylko obwoźnymi dystrybutorami sakramentów. 

Z jednej strony Kościół katolicki – w przeciwieństwie do wyznań protestanckich – daje prawo sprawowania Eucharystii tylko wyświęconym mężczyznom, z drugiej – nakłada na nich obowiązek życia w celibacie, co dla rdzennych mieszkańców Amazonii (ale nie tylko, także dla mieszkańców Afryki) jest rzeczą niezrozumiałą i obniżającą społeczny status. Chętnych nie ma. Można powiedzieć: dyscyplina założyła doktrynie klasycznego nelsona (i vice versa). Coraz powszechniejsze staje się przekonanie, że najwyższa pora, by uścisk poluzować.

Raporty grup roboczych potwierdzają, że zdecydowana większość uczestników synodu widzi możliwość wyświęcania na kapłanów żonatych mężczyzn – sześć grup (na dwanaście) napisało o tym wprost, trzy kolejne dopuszczają taką możliwość, choć widzą potrzebę dokładniejszego i głębszego przestudiowania problemu. Przeciwnicy – bojąc się, że ten precedens otworzy drogę do całkowitego odejścia od celibatu – apelują, by w tak ważnej i dotyczącej całego Kościoła kwestii poczekać na synod zwyczajny, w którym udział wezmą biskupi z całego świata. Zwolennicy zmian odpowiadają, że przecież to nie synod podejmuje decyzje, tylko papież. I mają rację.

Męski punkt widzenia

Nieco mniej sympatyków ma pomysł diakonatu kobiet. Oczywiście wszyscy mają świadomość, że rola kobiet – sióstr zakonnych i świeckich – w amazońskich parafiach jest kluczowa: zarządzają większością wspólnot, są szafarzami komunii, zastępują księdza, w czym się da. Na synodzie panuje zgoda, że należy je „dowartościować”. Pojawił się pomysł wprowadzenia nowej funkcji – „zarządcy parafii”, która usankcjonuje stan faktyczny, ale nie będzie wiązać się ze święceniami („zarządcami” mogliby zostawać zarówno świeccy mężczyźni, jak i kobiety). Otwarte poparcie dla diakonatu kobiet wyraziły cztery grupy robocze.

Najwyraźniej synodalnym ojcom łatwiej zaakceptować rezygnację z celibatu niż święcenia – choćby niższe – kobiet. Czy lęk przed włączeniem osób płci żeńskiej do stanu duchownego (który zaczyna się z diakonatem) to troska o czystość doktryny, czy raczej przejaw mizoginii i chęć zachowania uprzywilejowanej pozycji? Diakonat kobiet wydaje się być zmianą o wiele bardziej rewolucyjną niż zgoda na wyświęcanie żonatych mężczyzn, które przecież w obrębie Kościoła katolickiego już się dokonuje.

Ryt amazoński

Coraz powszechniejsze staje się przekonanie, że święcenia viri probati, diakonat kobiet czy wprowadzenie do liturgii elementów tradycyjnych zwyczajów Indian można dokonać lokalnie, bez uszczerbku dla tradycji całego Kościoła. Rozwiązaniem byłoby ustanowienie specjalnego rytu (obrządku) amazońskiego. Pisaliśmy o tym bodaj jako pierwsi, tuż po rozpoczęciu synodu, gdy pomysł dopiero się rodził. Dziś wydaje się, że propozycja jest akceptowana niemal przez wszystkich. Jak przypomniano w sprawozdaniu jednej z grup roboczych, w Kościele katolickim istnieją 23 ryty, które są dowodem różnorodności zwyczajów, języków, obrządków i dyscypliny. W wielu z nich (np. w katolickich Kościołach wschodnich czy w ordynariacie dla księży anglikańskich) kapłanami mogą być i są żonaci mężczyźni.

Ziarno nieufności

Zwolennicy utrzymania starego porządku w Kościele zdali sobie chyba sprawę, że na tym synodzie wiele już nie zwojują. Z ciągłego straszenia pogaństwem i panteizmem nikt sobie nic nie robi – naprzeciwko siebie mają grupę mocno zdeterminowanych i niemal jednomyślnych biskupów, pracujących na co dzień wśród Indian i znających problemy inkulturacji z własnego doświadczenia. 

Sięgnęli więc po inny oręż, w kościelnym środowisku częsty i skuteczny: oskarżenia o niejasne interesy i intrygę ciemnych sił. Opublikowana przez konserwatywne media brazylijskie i amerykańskie informacja, że kilka organizacji sponsorujących synod otrzymuje fundusze z Fundacji Forda, wspierającej jednocześnie ruchy proaborcyjne, wywołała popłoch wśród hierarchów, którzy zawsze najbardziej boją się tego, że zostaną zmanipulowani i wykorzystani; w tym przypadku: że nie zauważą, jak pod płaszczykiem pięknych słów o ratowaniu Indian, ekologii i walce z dyskryminacją międzynarodowy spisek walczy z Kościołem, religią i świętością życia.

Informacja zrobiła wrażenie na wielu uczestnikach synodu, przed dziennikarzami musieli tłumaczyć się brazylijski bp Mario da Silva („jesteśmy za ochroną życia od poczęcia do naturalnej śmierci, a wszystkie fundusze pozyskiwane przez organizacje katolickie należące do sieci REPAM przeznaczane są wyłącznie na promocję życia – ochronę kobiet, dzieci, kobiet w ciąży, rodzin i osób starszych”) oraz ściągnięty na konferencję prasową w trybie nagłym Mauricio López Oropeza, sekretarz REPAM. A wyraźnie poirytowany prefekt dykasterii komunikacji Paolo Ruffini przekonywał, że „to chyba dobrze, że pieniądze Fundacji Forda idą w końcu na dobre cele”.

Ale nieufność została zasiana. Czy sprawi to, że ojcowie synodu staną się ostrożniejsi i bardziej podejrzliwi, albo że niezdecydowani staną po bezpieczniejszej, bardziej zachowawczej stronie sporu? Zobaczymy w kolejnym tygodniu, gdy omawiane będą po kolei fragmenty dokumentu końcowego, a zwłaszcza w przyszłą sobotę, gdy zostanie on poddany głosowaniu.

Pakt z katakumb

Sobota i niedziela były dniami odpoczynku dla synodalnych ojców. Ale większość z nich postanowiła w niedzielny poranek uczcić – i odnowić – podpisany przed ponad pół wiekiem przez ich poprzedników „Pakt z katakumb”.

To fakt mało znany. 16 listopada 1965 r., tuż po zakończeniu obrad Soboru Watykańskiego II, w katakumbach św. Domitylli, 42 biskupów z Ameryki Łacińskiej wyrzekło się przywilejów, dóbr materialnych i jakichkolwiek ich symboli, uznając że tworzą Kościół służebny i biedny, w którego centrum są ludzie wykluczeni. Niektórzy twierdzą, że to był początek teologii wyzwolenia – do sygnatariuszy paktu należał słynny jej brazylijski przedstawiciel, kard. Helder Câmara, obrońca praw człowieka, dziś Sługa Boży. 

Uczestnicy synodu amazońskiego – głównie biskupi z Brazylii i Kolumbii – wybrali się na miejsce podpisania „paktu” kilkoma autokarami wraz z uczestnikami inicjatywy „Amazonia wspólny dom”, organizowanej w rzymskich parafiach. Przypomnienie tego wydarzenia i odnowienie postanowień to gest symboliczny, ale i konkretny: deklaracja powrotu do ideałów Vaticanum II – Kościoła ubogiego, misyjnego, otwartego na każdego człowieka. 

Oba dokumenty publikujemy na naszej stronie internetowej.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz i fotoedytor „Tygodnika Powszechnego”. Absolwent teatrologii UJ, studiował też historię i kulturę Włoch w ramach stypendium przyznanego przez konsorcjum ICoN zrzeszające kilka...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

https://www.theguardian.com/fashion/2014/jul/30/why-the-fashion-headdress-must-be-stopped. Kościelni progresiści jak zwykle trzy kroki za trendami. Parafrazując pierwsze zdanie przytoczonego artykułu z The Guardian: prawo do ubierania się jak idiota jest fundamentalną zasadą synodów, ale dobra zabawa wymaga, żeby wszyscy uczestniczyli w niej na równych prawach. Czemu czerwonoskóry dżentelmen na pierwszym planie nie przywdział piuski albo infuły? Stoi tam jako ten murzyn u ojca Rydzyka [https://www.youtube.com/watch?v=L0eK0JnHhhY]. A z tą fundacją, to aż prosi się zacytować polską klasykę: "- Niby to u nas nie ma kokot w kamienicy. Sama mamcia wynajmowała tej z pierwszego piętra. - (z godnością) Ale się jej nie kłaniam. - Ale pieniążki za czynsz mamcia bierze od niej, że aż ha... - Przepraszam, ja takich pieniędzy dla siebie nie biorę. - A co mamcia z nimi robi? - (majestatycznie) Podatki nimi płacę".
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]