Reklama

Syn swego kraju

Syn swego kraju

04.12.2017
Czyta się kilka minut
No wiesz, w takim kraju byłem, daleko dość, jechało się i jechało.
Andrzej Stasiuk / Fot. Grażyna Makara
Andrzej Stasiuk / Fot. Grażyna Makara
P

Płasko po drodze, to tu, to tam drzewa, domek z drewna jeden, drugi, trochę patyków, trochę zarośli, staw, rzeczka, droga się wije i znika hen daleko, nie wiadomo właściwie gdzie. Krowy były, konie, koza czasem, płot, znowu jakiś lasek, sośniak, spłachetek, raz za razem, raz za razem, bez przerwy, trochę się tylko różniło, niby trochę inaczej, ale jakby cały czas to samo. Tak jakby z garści sypnięte: lasek, domek, płotek, krowa i było wiadomo, że dalej będzie tak samo. Na płaskim i wielkim rozsypane. Trawa, piasek, dróżka, koza. W nieskończoność. Mogłoby ci się spodobać. Jak słońce przeświecało, to nawet ładnie. Koń. Kupka czegoś. Bure. Rude. Szare. Można po horyzont iść i nic się nie zmienia. Spokój. Spodobałoby ci się. Idziesz i cały czas coś rośnie. Rzeczkę przeskoczysz albo mostek w końcu znajdziesz. I niebo się ciągnie, ciągnie i ciągnie, bez końca nad całą ziemią, i się nie...

4955

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Od 25 maja 2019 r., godz. 0:00, do zakończenia głosowania do Parlamentu Europejskiego trwa CISZA WYBORCZA. W tym czasie nie wolno prowadzić agitacji wyborczej. Dowiedz się więcej >> 

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Powtórzę się: bingo  a reszta będzie pewnie już tylko komentarzem /który napisze jak zwykle życie/ - tzn. metafora z układaniem dyni/patrzeniem w niebo. Przez dłuższy czas mieszkając w Austrii miałem japońskiego przełożonego. Na początku nie wyławiał mnie z tłumu i pewnie zakładał że jestem Austryjakiem. Kiedy zorientował się że nie, to urządzał sobie szelma podśmiechujki nie wykazując dla naszego kraju respektu. Ale i nie było się na co obruszać. W końcu Japonia jest tym krajem który z izolacji i feudalnych porządków weszła w krótkim czasie między ostrza potężnych szermierzy i obroniła swoją pozycją. Dlaczego miałaby mieć zrozumienia dla kraju, który nie stara się o to samo ? Za dużo ją kosztowało wejście do pierwszej ligi, włączając w to barwny okres „wstawania z kolan” za pomocą myśliwców Zero i pancernika Yamato. Okresu, z którego do dzisiaj się leczy, ale i który jest o tyle zrozumiały, że sto lat temu wielcy tego świata faktycznie łamali sobie głowy nad tym, czy Japończyków należy uznać za ludzi czy też nie.

O Polsce jako drugiej Japonii wspominał Lech Wałęsa po swojej wizycie w tym kraju. Wiedział o czym mówi. Japonia z dala od szosy tj. od Tokyo to Japonia pól ryżowych i automatów telefonicznych na żetony. Tokyo to high tech i przymierzanie się do zakładania kolonii na księżycu. Wałęsa zobaczył w tym pewnie przykład i wiedział nas też na to stać. Pewnie dlatego że pracował w stoczni, a kiedy Japończyk zaczął mnie doceniać to czy to aby zagaić, czy mnie motywować wspominał co i rusz właśnie Wałęsę i właśnie polskie stocznie. Oczywiście czy przybranie przez Japonię formy uczyniło Japonię szczęśliwszą będzie dyskusyjne. Po prawdzie to rozgryzaniem tej kwestii zajmuje się japońska literatura czy film stawiając jak zwykle więcej pytań niż dostarczając odpowiedzi. Japońska wieś jest wyludniona, w lesie Aokigahara pod samym Fuji San uprawiana jest turystyka samobójcza, z notebooków i pen driver;ów wypełzają całe stada zmór, przypominając o jakichś rzuconych tysiąc lat wcześniej klątwach a ostatnio Japończycy postanowili zdaje się nie mieć dzieci. Czy to nagła modernizacja jest tego powodem czy oświecenie i rozum pozwoliły na zmierzenie się z tym co już zawsze było – proszę o łatwiejsze pytania 

W każdym razie stocznia i Wałęsa. Na początku mu nie wierzyłem bo jakoś słyszałem w tym Edwarda Gierka z jego którąś tam potęgą świata. Tymczasem to Japończyk – o którym dziś mogę powiedzieć, że bardzo dużo mu zawdzięczam - miał rację. Wybrzeże było i globalne i high tech. Właściwie pomimo prl, sprzedając na światowym rynku. Zachodnie jako kto woli jak wiele miejsc w Polsce. Albo mogące pochwalić się formą. Pewnie sam szukałem tej formy, bo choć co prawda lubię swój kraj, to tak samo denerwowało mnie jego gderania o czymś że tam można było ale nie wyszło – zamiast marnować czas lepiej zastanowić się jak poprawić błędy i postarać się żeby następnym razem wyszło - jak i jego pretensja - bo przecież trudno byłoby mi wyjechać z naszymi cierpieniami wobec Hiroshimy i Nagasaki powiedzmy. Z drugiej strony zaskoczeniem było dla mnie to, że Japończycy formę potrafią opuścić. Tu rodziło się jakieś japońsko – polskie porozumienie. Przy którejś kolejce sake z narzekaniem na politykę poczułem się w domu. Tak samo sam formy do końca nie nabrałem, pozostało jakieś niedowierzanie czy też wystarczyło się rozejrzeć żeby zobaczyć jak często jest iluzją. Ok. u Japończyków wynikało to pewnie z ich taoistycznych czy buddyjskich korzeni, ale u mnie ? Dlaczego tak samo pożądałem formy jak i z mety się do niej dystansowałem. Pewnie to osobny temat, ale na dzień dzisiejszy wiem tyle, że łącząc dwa podejścia trzeba się starać bardziej niż z jednym. To wiedzą pewnie Japończycy. To wiedział Andrzej Wajda ustawiając centrum kultury japońskiej zaraz przez Wawelem. Bo przecież jeśli nawet jeśli w moim kierunku będą zionęły wszystkie zmutowane po katastrofie atomowej monstra, Motra, Batra, Godzilla i Mechagodzilla naraz, jeśli Fuji San tryśnie nagle lawą a znad oceanu nadciągnie kolejne Tsunami, to zawsze lepiej mieć na podorędziu jakąś Hondę Africą V-Twin, no nie ? 

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]