Świętość i biznes

Mit o bajecznych bogactwach polskiego Kościoła odchodzi powoli do lamusa...
Czyta się kilka minut

Coraz więcej biskupów publikuje roczne sprawozdania finansowe swoich diecezji, księża również zdają się uznawać konieczność przejrzystości kościelnych finansów. Wyniesione z PRL-u nawyki "podwójnej księgowości" są w stanie zaniku. Nikogo już nie dziwi ani nie gorszy to, że kościelne instytucje, np. Caritas, dysponują poważnymi sumami, a i same te instytucje, mając w cenie społeczne zaufanie, poddają się rygorom państwowych przepisów i godzą na kontrolę uprawnionych organów. Tym większym zgrzytem są afery finansowe z udziałem księży, jak w Elblągu, Gdańsku czy Lubinie. Afery wynikłe czasem z braku kompetencji, czasem z naiwności, ale czasem z poczucia bezkarności i złej woli.

Stary problem: Kościół i pieniądze... Jezus nigdy nie dotknął pieniędzy - zauważa Giovanni Papini w "Dziejach Jezusa". Jezus powiedział: "Pokażcie Mi monetę podatkową!". Przynieśli Mu denara (Mt 22, 19), pokazali wizerunek na monecie, a On powiedział, że to, co cesarskie, należy oddać cesarzowi. Monety nie dotknął. Takiego dystansu nie udało się już zachować Apostołom. Wierni "przynosili pieniądze (uzyskane) ze sprzedaży i składali je u stóp Apostołów. Każdemu też rozdzielano według potrzeby" (Dz 4, 35). Nie można równocześnie służyć i Bogu, i mamonie... Z czasem w chrześcijańskim świecie granica między posługiwaniem się mamoną a służeniem mamonie coraz bardziej się zacierała. Nawet pojawienie się św. Franciszka i nobilitacja ubóstwa tego nie zmieniła.

Relacje międzyludzkie oparte na pieniądzach rządzą się własnymi prawami. Wielu uważa, że tylko one mają realne znaczenie i związek z rzeczywistością. Zasady ewangeliczne, nawet jeśli piękne, uważa się za mało życiowe i w realnym świecie (interesów) mało przydatne. Stąd pytanie, czy rola duszpasterza daje się pogodzić z rolą pracodawcy, menadżera, finansisty. Prawo kanoniczne zmierza do oddzielenia tych funkcji, zalecając przekazanie, przynajmniej w pewnym stopniu, finansowych spraw kościelnych w ręce świeckich: "W każdej parafii powinna być rada do spraw ekonomicznych, która rządzi się nie tylko przepisami prawa powszechnego, lecz także normami wydanymi przez biskupa diecezjalnego. Wierni, zgodnie z tymi normami, świadczą proboszczowi pomoc w administrowaniu dobrami parafialnymi..." (kan. 537). Ale nawet oddanie kościelnych finansów w ręce świeckich nie jest panaceum na wszystkie problemy, bo niekiedy prowadzi do tego, że parafia (albo inna kościelna instytucja) stopniowo zmienia się w dobrze funkcjonujący biznes, z biznesowymi priorytetami. Zresztą parafię w biznes może zmienić także ksiądz o mentalności biznesmena...

Nie trzeba chyba dowodzić, że Kościół potrzebuje środków materialnych, że administrując nimi musi z jednej strony cieszyć się autonomią decyzji, a z drugiej być transparentny i - jak każda inna instytucja - ponosić odpowiedzialność za nadużycia w tej materii. Trzeba natomiast przypominać, że na międzyludzkie relacje oparte na Ewangelii może zabraknąć miejsca w systemie, w którym na pierwszym miejscu są pieniądze. Wtedy (święty) biznes będzie może znakomicie funkcjonował - cóż, kiedy oderwany od ducha Ewangelii nie będzie już miał sensu.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny" – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 19/2006