Reklama

Stare grzechy mają długie cienie

Stare grzechy mają długie cienie

29.06.2020
Czyta się kilka minut
P

Prezydentowi Kosowa Hashimowi Thaçiemu i innym przywódcom Wyzwoleńczej Armii Kosowa (UÇK) postawiono zarzuty popełnienia zbrodni wojennych. Informacja ta, opublikowana w ubiegłym tygodniu, przekreśliła plany Donalda Trumpa, by 27 czerwca w Białym Domu wznowić negocjacje między Kosowem a Serbią, prowadzone pod auspicjami USA. Thaçi, już w drodze do Stanów, uznał bowiem, że w tej sytuacji nie weźmie w nich udziału.

Zarzuty postawiono w kwietniu, ale musi je jeszcze zatwierdzić Specjalna Izba Sądu Kosowa z siedzibą w Hadze. Sąd ten jest finansowany przez UE, sędziowie i prokuratorzy pochodzą spoza Kosowa, ale działają na podstawie kosowskiego prawa. Powstał w 2015 r. – po głośnym raporcie Rady Europy – by zbadać zbrodnie popełnione w Kosowie w latach 1998–2000. Thaçiemu zarzucono wtedy m.in. morderstwa przeciwników politycznych i handel organami. Zbrodni popełnionych przez stronę albańską w trakcie konfliktu w Kosowie nie był w stanie osądzić Międzynarodowy Trybunał Karny ds. byłej Jugosławii: świadkowie ginęli lub wycofywali zeznania. Uznano, że wymiar sprawiedliwości Kosowa tym bardziej nie będzie w stanie prowadzić postępowań przeciw osobom tworzącym dziś elitę polityczną młodego państwa.

W Kosowie kwestia rozliczenia przywódców UÇK budzi kontrowersje. Potwierdzenie zarzutów kładłoby się cieniem na walkę Albańczyków z reżimem serbskiego prezydenta Slobodana Miloševicia. Podważa się też przekazanie kompetencji do sądzenia tych zbrodni poza granice kraju i ograniczenie kompetencji tego sądu do zbrodni popełnianych przez Albańczyków. Tym bardziej że w Serbii zbrodniarze wojenni zajmują eksponowane stanowiska, a Belgrad nie kwapi się do rozliczenia win strony serbskiej.

Ostatnio spekulowano, że częścią negocjacji kosowsko-serbskich w Waszyngtonie będzie też odstąpienie od ścigania zbrodni popełnionych przez obie strony. Pozwoliłoby to kosowskim i serbskim elitom zamknąć kwestie rozliczeń raz na zawsze. Ponad 1,6 tys. rodzin wciąż czeka na informację, co stało się z ich bliskimi, którzy zaginęli podczas walk w Kosowie. ©

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]