Reklama

Spotkanie radykalnie prywatne

Spotkanie radykalnie prywatne

23.04.2017
Czyta się kilka minut
Pan rzeczywiście zmartwychwstał, i ukazał się Szymonowi” (Łk 24, 34). „Chrystus (...) zmartwychwstał trzeciego dnia – zgodnie z Pismem – i ukazał się Kefasowi, a potem Dwunastu” (1 Kor 15, 5).
W

W kilku miejscach Nowy Testament mówi o ukazaniu się Zmartwychwstałego Pana Piotrowi. I to zanim Pan objawił się pozostałym Uczniom.

Z drugiej strony jednak żadna z Ksiąg Nowego Testament nie opisuje tego spotkania – nawet św. Marek (który spisuje przecież Piotrowy przekaz) nic o nim nie mówi. Pozostało ono jakoś niesłychanie prywatne. Indywidualne. Głęboko osobiste. Może nawet wstrząsające. Może... Nie wiemy. Dokonało się bowiem w jakiejś intensywnej prywatności Apostoła. Na osobności. Bez świadków. Jeden do jeden. Twarzą w twarz.

Czy bez tego spotkania Szymon mógłby w całej prawdzie stać się Piotrem? Z całą pewnością mógł być nauczycielem – wykładowcą biblijnych, historiozbawczych treści. Nie byłby jednak Apostołem Piotrem! Jego przepowiadanie straciłoby istotny walor – wymiar (argument?) świadectwa. Musiałby mówić o tym, czego sam nie przeżył; co jego osobiście nie...

3288

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

"Po co uczyć ich, jak się przystępuje do spowiedzi, skoro samemu nie przywiązuje się do niej jakiejkolwiek wagi" jakby tak "wierni" myśleli i robili, to mielibyśmy idealnie puste kościoły (włącznie z miejscem przy ołtarzu)

Niestety, ksiądz biskup, którego uważam za najinteligentniejszą osobę w polskim Episkopacie, chyba dobrze wie "po co". "Bo babci będzie przykro/bo teściowa zrobi piekło", "bo wszyscy idą i dziecku będzie smutno". Życie w społeczeństwie kulturowo katolickim to tysiące takich mikro-nacisków i wcale nie obwiniam ludzi, zwłaszcza żyjących w mniejszych miejscowościach, że uginają się pod naciskiem tego "a co ci zależy". Niestety bycie funkcjonariuszem KRK sprawia, że nawet tak światła osoba, jak bp. Ryś, nie jest w stanie przekroczyć pewnych ograniczeń myślowych, jak świadczy o tym niedawny wywiad na temat rekolekcji w Suchej Beskidzkiej, gdzie bardzo się dziwił, komu przeszkadza organizowanie ich na terenie szkoły, skoro sami uczniowie tego chcą, a ani razu nie postawił sobie pytania, czy faktycznie wszyscy uczniowie brali w nich udział ze stuprocentowej wewnętrznej potrzeby i czy rzeczywiście fakt, że odbywają się one w godzinach lekcji w budynku szkolnym (a więc państwo niejako je sankcjonuje i finansuje) nie wpływa na to, że uczniowie postrzegają rekolekcje jako nie coś, co "chcę" zrobić, tylko "się należy". Tak jak do Pierwszej Komunii "się należy".

Będę bronić biskupiego słowa: nie zawsze "po co" jest zachętą do zaniechania. To raczej zachęta dla rodziców, by przyjrzeli się sobie, dokonali jakiegoś wyboru, nie ogłupiali własnych dzieci brakiem konsekwencji i uczeniem konformizmu. Co do rekolekcji, to dobrze, ze są w szkole. Widzę po mojej wnuczce, że pomagają odpowiedzieć sobie na ważne pytania (oczywiście, nie wszystkim, nie mam złudzeń). Wielu uczniów nie poszłoby na nie do kościoła z lenistwa, nie z przekonania. Jednak religię ze szkół bym wyrzuciła zdecydowanie. Wiem, że teraz się nie da, więc chociaż przenieść na ostatnią lekcję i uczynić dobrowolną (bez stopni). Jeśli i tego się nie da, to kierować na te lekcje wybranych, wykształconych, otwartych katechetów, którzy postawią piątkę lub szóstkę za szczerość, zaangażowanie w dyskusję i postawę poszukiwania a nie za klepanie formułek.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]