Śmierć kalifa nic nie zmieni

Abu Bakr al-Baghdadi, „Bagdadczyk”, samozwańczy kalif tzw. Państwa Islamskiego, zginął w ostatnią sobotę października osaczony przez ścigających go Amerykanów.
Czyta się kilka minut

Dzięki informacjom wywiadu irackiego oraz syryjskich Kurdów, ich głównych do niedawna sprzymierzeńców w wojnie z dżihadystami, jankesi wytropili w końcu kryjówkę kalifa, za którego głowę obiecywali 25 mln dolarów nagrody. Dobiegający pięćdziesiątki „Bagdadczyk”, który ogłosił się kalifem w 2014 r., ukrywał się w syryjskiej wiosce Brisza, w prowincji Idlib, jedynej, na którą nie rozciąga się władza prezydenta Baszara al-Asada. Położona przy granicy z Turcją, kontrolowana jest przez wszelkiej maści przemytników oraz dżihadystów z pokonanego na początku roku kalifatu, a także wrogiej mu al-Kaidy.

Osaczony przez przybyłych śmigłowcami amerykańskich komandosów kalif próbował uciekać podziemnym tunelem. Zapędzony w ślepy zaułek, bez wyjścia i ścigany przez psy, wybrał samobójczą śmierć, odpalając ładunki wybuchowe, wszyte w kamizelkę, którą nosił. Wraz z nim zginęła trójka jego dzieci, które ze sobą zabrał.

Pięć dni później emirowie Państwa Islamskiego potwierdzili, że kalif zginął męczeńską śmiercią, oraz ogłosili, że na jego następcę wybrany został Abu Ibrahim al-Haszimi al-Kurejszi. Nic o nim nie wiadomo. Jego imię jest jedynie przydomkiem wojennym, a nazwisko wskazuje na pokrewieństwo z plemieniem i rodem proroka Mahometa.

Śmierć kalifa, będąca bez wątpienia sukcesem ścigających go Amerykanów, w żaden sposób nie wpłynie na sytuację Państwa Islamskiego. W przeciwieństwie do założyciela i przywódcy al-Kai­dy Osamy ibn Ladena, „Bagdadczyk” nigdy nie stał się sztandarem dżihadu, a po wojennej klęsce kalifatu jego armia poszła w rozsypkę. Amerykanie szacują, że w Iraku i Syrii wciąż ukrywa się kilkanaście tysięcy partyzantów kalifatu, a drugie tyle przebywa w niewoli u syryjskich Kurdów. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 45/2019