Śmierć 9-miesięcznej Blanki: taka tragedia się powtórzy

Polski system wsparcia zagrożonych rodzin jest dziurawy, a instytucje – na czele z sądami – przejawiają tendencję, by nawet w niedających nadziei na zmianę sytuacjach dawać szansę rodzinom. Czasami, jak w przypadku Olecka, z tragicznym skutkiem.
Czyta się kilka minut
 /
/

Do tej pory staraliśmy się trzymać dystans, bo ta śmierć była dla nas traumą. Teraz chcemy przemówić: Blanka nie będzie ostatnia, jeśli nie zmieni się wiele w naszym społeczeństwie – mówi „Tygodnikowi” bliska krewna Anny W. z Olecka, oskarżonej o zabicie swojej 9-miesięcznej córeczki. Kobieta skontaktowała się z redakcją po lekturze opublikowanego u nas kilka miesięcy temu reportażu „Blanka nie będzie ostatnia”, dodatkowo ośmielona upublicznionymi kilka dni temu przez TVN24 wynikami kontroli olsztyńskiego Urzędu Wojewódzkiego w oleckim Miejskim Ośrodku Pomocy Społecznej.

Chronologia zdarzeń jest następująca. Dziewczynka przychodzi na świat we wrześniu 2018 r. Kilka tygodni później sąd decyduje o tymczasowym umieszczeniu dziecka w rodzinie zastępczej. Powodem są dziwne zachowania matki i symptomy uzależnienia od substancji psychoaktywnych.

– Anna nie miała żadnego wsparcia. Dziecko nie zostałoby jej zresztą odebrane, gdyby nie nasza, czyli rodziny interwencja. To my najpierw zabraliśmy Ani Blankę, bo według nas dziewczynka była zagrożona. Była u nas przez weekend. Policja nie reagowała na wezwania. Blanka trafiła do rodziny zastępczej dopiero po kilku dniach – mówi dziś krewna W.

W marcu 2019 r. sąd decyduje jednak o powrocie dziecka do domu. Powód? Anna W. odbyła leczenie i była w trakcie odwyku. O powrót do rodziny miały zaś wnioskować instytucje. – Sąd podjął decyzję, nie wzywając nas nawet na świadków – opowiada W. Trzy miesiące po tej decyzji dziewczynka umrze, a sekcja zwłok wykaże m.in. obrażenia głowy, klatki piersiowej czy płuco przebite żebrem.

Kilka dni temu TVN24 podał ustalenia wojewódzkiej kontroli w oleckim MOPS. Nierzetelny wywiad środowiskowy, niewszczęcie procedury Niebieskiej Karty, brak nadzoru MOPS nad pracownikami – to najważniejsze z nich. Nasza informatorka twierdzi, że w rzeczywistości było jeszcze gorzej: – MOPS nie przydzielił Annie asystenta rodziny, bo urzędnicy uważali, że tego nie potrzebuje [kierowniczka ośrodka przekonywała w reportażu „TP”, że to Anna W. odmówiła pomocy – red.]. Od początku do końca Anna nie dostała wsparcia żadnej instytucji, nawet obowiązkowe wizyty położnych w domu sprowadzały się do rozmów telefonicznych. Jeśli nic się nie zmieni, podobne tragedie będą się powtarzać. Chcemy to nagłośnić. Jesteśmy to winni Blance i innym zagrożonym dzieciom.

Opinia W. nie odbiega od wyrażanych przez ekspertów: polski system wsparcia zagrożonych rodzin jest dziurawy, a instytucje – na czele z sądami – przejawiają tendencję, by nawet w niedających nadziei na zmianę sytuacjach dawać szansę rodzinom. Czasami, jak w przypadku Olecka, z tragicznym skutkiem.

Do historii Blanki będziemy wracać.  ©℗

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 4/2020