"Słucham, co to za wymowa..."

Sąd warszawski nakazał niedawno jednemu z tabloidów, by - do czasu ogłoszenia wyroku - przestał się wypowiadać na temat znanej piosenkarki, z którą jest w sporze sądowym o naruszenie jej dóbr osobistych. Jednym chórem odezwali się natychmiast politycy, oburzeni zamachem na wolność słowa. To cenzura! - wołano. Czytałam te komentarze z niemałym zdziwieniem.
Czyta się kilka minut

O jakie dobro publiczne chodzić miało dziennikarzom? O jakie prawdy, których przemilczenie narażałoby nasz świat wartości? Wystarczyło przeczytać, co obok protestów polityków napisali na tej samej stronie redaktorzy tabloidu, w słowach bynajmniej nie salonowych zawiadamiając piosenkarkę, że wcale nie zamierzają przestać pisać o niej i o wszystkich detalach jej życia. Tu szło o rozpasaną plotkę, i tylko o nią. To może być samo sedno dziennikarskiego żerowiska, gdy wydaje się tabloid, ale gdy tak samo widzi to i ocenia polityk, powstaje niepokój. Naprawdę, zdaniem panów posłów, nawet tych wysoce eksponowanych, nie ma u nas zagrożenia słowem nadużywanym, słowem nieodpowiedzialnym, słowem manipulowanym z głupoty albo i z całą świadomością?

Kiedy oglądam kuluary tajnego posiedzenia komisji śledczej i widzę te dziesiątki kamer nacelowanych na drzwi, zza których może zaraz ktoś wyjdzie i rzuci bodaj strzęp informacji, wręcz czuję gorączkowy oddech spragnionych. I rzeczywiście, za chwilę ukazuje się jeden z członków komisji, potem następny. Przesłuchanie (tajne!) jeszcze trwa, ale oni już zaczynają opowiadać, co usłyszeli od świadka. Także dodają komentarze do tego, co usłyszeli i tego, czego usłyszeć nie zdołali, ale zaraz powiadomią dziennikarzy, co to ich zdaniem znaczy. Nikt ze słuchających i podsuwających mikrofony nie dziwi się tej sytuacji. Wszyscy przeżywają satysfakcję: będzie o czym mówić i pisać. A jakim językiem, to już sprawa dalsza. Najlepiej - powielając użyte zwroty, cytując, prosząc o następne wypowiedzi, zazwyczaj z paru tylko słów złożone, ale za to z jaką intonacją i mimiką!

“Kategoria uczciwości stosuje się również do czynności czysto myślowych, intelektualnych, takich jak rozumowanie, rozróżnianie, postrzeganie, wyrażanie myśli w słowach (...) To, co nielogiczne, jest intelektualnie nieuczciwe. Nieuczciwe są bałamutne wywody, w których skojarzenia słowne zastępują - celowo lub z głupoty - odzwierciedlenie związków przyczynowych". Chyba to słuszne stwierdzenia? Sęk w tym jednak, że ich autor dla wielu będzie niestety “niesłuszny": to prof. Łagowski i w dodatku jeszcze drukujący na łamach lewicowego “Przeglądu". A Polska dzieli się coraz bardziej na swoich i nieswoich, prawdy nasze i nienasze, racje nadrzędne, ale koniecznie potwierdzające słuszność własnego świata. Może sobie być całkiem zastanawiająca rozmowa o Polsce prowadzona przez trzech artystów - ale skoro ukazała się w “Polityce" i dziennikarz “Polityki" zadaje w niej pytania, to wszystkich trzech rozmówców: pisarza, aktora i reżysera, można tylko wydrwić paru słowami w autorskim przeglądzie prasy tytułu z innej galaktyki.

A potem pozostaje już tylko refleksja nad bezsilnością obrony zniesławionych, o czym przejmująco pisze arcybiskup lubelski (na łamach “Plusa-minusa"...).

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 50/2004