Słowne egzekucje

Nie będzie śledztwa w sprawie wywieszonego przed miesiącem na stadionie Legii transparentu „KOD, Nowoczesna, GW, Lis, Olejnik i inne ladacznice – dla was nie będzie gwizdów, będą szubienice”.
Czyta się kilka minut
Stadion Legii, 8 maja 2016 r. / Fot. East News
Stadion Legii, 8 maja 2016 r. / Fot. East News

Prokurator uznał, że nie doszło do aktu przemocy, a treść baneru nie stanowi czynu zabronionego w myśl Kodeksu Postępowania Karnego” – tłumaczył rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie Michał Dziekański. 

Szubienica to miejsce, „na którym wiesza się skazańców”, „narzędzie śmierci”, „kara śmierci przez powieszenie” – żaden słownik języka polskiego nie ma co do tego wątpliwości. A autorzy transparentu wymieniają tych, dla których „będą szubienice”. Czego więc prokuratorowi zabrakło, by publiczne nawoływanie do powieszenia kogoś (m.in. z powodu przynależności politycznej, jak członkowie jednej z wymienionych na transparencie partii; mówi o tym art. 119 kk) uznać za groźbę bezprawną? Godziny egzekucji? Miejsca? A może jej wykonania? Czy prokurator wzruszyłby ramionami, gdyby na tym transparencie było nazwisko jego albo jego dziecka? 

O tym, jak niebezpieczny może być język, pisał 15 lat po zakończeniu II wojny światowej Tadeusz Mazowiecki. „Największą tragedią Żydów jest nie to, że ich antysemita nienawidzi, ale to, że łagodni i dobrzy ludzie mówią: »porządny człowiek, chociaż Żyd«” („Antysemityzm ludzi łagodnych i dobrych”, artykuł z „Więzi”, 1960 r.). Mazowiecki uwrażliwiał na zakrzepłe w języku ukryte sensy. Dziś już nikt nie sili się na subtelności, o czym świadczy transparent ze stadionu Legii, ale także wzrost liczby spraw z pobudek rasistowskich lub ksenofobicznych, prowadzonych w jednostkach prokuratury (w 2010 r. było ich 182, a w 2014 r. już 1365). 

Jeśli prokuratura mówi, że wolno publicznie nawoływać do powieszenia kogokolwiek (np. za jego poglądy polityczne), to w istocie mówi: można więcej, niebezpiecznie przesuwając granice tego, co dopuszczalne w sferze publicznej. W tym przypadku „więcej” może oznaczać przejście od słów do czynów.  ©℗


Czytaj także:

Bezkarna nienawiść

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Jerzy Skakun dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 25/2016