Reklama

Rosyjska ruletka: Putin zaciska szczęki

Rosyjska ruletka: Putin zaciska szczęki

w cyklu ROSYJSKA RULETKA
17.03.2022
Czyta się kilka minut
Oglądając najnowsze wystąpienie prezydenta Rosji nie mogłam uwolnić się od wrażenia, że powtarzaniem wyuczonego przekazu wódz próbuje sam siebie przekonać. Ale pewności nie ma. Niepewność maskuje brutalnością.
Mieszkanka Krymu przechodzi obok plakatów, na których widnieją napisy: „Rosja nie zaczyna wojen, ona je kończy” i „Będziemy dążyć do demilitaryzacji i denazyfikacji Ukrainy”. Centrum Symferopola, 4 marca 2022 r. / STRINGER/AFP/East News
W

W ciągu trzech tygodni, jakie mijają od rozpoczęcia rosyjskiej inwazji na Ukrainę, Putinowi nie udało się osiągnąć celów. Ani tych głośno deklarowanych, ani tych po cichu zakładanych – Ukraina nie ukorzyła się, prezydent Zełenski nie uciekł i nie poddał się, Zachód nie spełnił postulatów Moskwy co do nowego ładu bezpieczeństwa w Europie.

Putin przeszedł więc do świadomego eskalowania konfliktu. Jego armia orków atakuje ukraińskie obiekty cywilne, zabija kobiety i dzieci, dokonuje zbrodni wojennych na coraz większą skalę. Kremlowskie media gloryfikują decyzje polityczne kierownictwa państwa, zaprzeczają rosyjskim zbrodniom i kreują równoległą rzeczywistość. Co więcej, starają się stworzyć zwierciadlane odbicie bulwersujących wątków. Na przykład po zbombardowaniu przez Rosjan szpitala w Mariupolu, co wstrząsnęło opinią publiczną zarówno w Ukrainie, jak w świecie, rosyjska telewizja – zaprzeczająca, że doszło do bombardowania pełnego pacjentów szpitala – wygenerowała rzekomą analogię: oskarżyła siły ukraińskie o zniszczenie szpitala w mieście Wołnowacha, choć nie ma na to żadnych dowodów.

Machina propagandy i jedyny słuszny przekaz

Wojna (dez)informacyjna prowadzona jest przez Rosję z wielką zaciekłością. Codziennie z ekranów telewizorów płynie żarliwa opowieść o obrońcach Donbasu, o faszystach siedzących w Kijowie i knujących przeciw Rosji, o szlachetnych celach „operacji specjalnej”, o dobrej kondycji rosyjskiej gospodarki i daremności zachodnich sankcji. Ani słowa o dużych stratach na froncie w szeregach rosyjskiej armii i jej barbarzyństwie wobec ludności cywilnej. Nikomu nie może nawet w głowie postać, że coś poszło nie tak.

W słuszności wyboru utwierdzał rodaków sam Władimir Putin. 16 marca, podczas spotkania online z członkami rządu zrobił przegląd sytuacji. Powtórzył przez zaciśnięte zęby, dlaczego musiał, tak, musiał, wystąpić w obronie mieszkańców Donbasu i wysłać wojsko: bo byli oni przez osiem lat poddawani ludobójstwu, Kijów nie chciał wypełniać porozumień mińskich, a Zachód nie zwracał uwagi na ofiary. Zdaniem Putina to świadectwo moralnej degradacji Zachodu.


ATAK NA UKRAINĘ: CZYTAJ WIĘCEJ W SERWISIE SPECJALNYM >>>


Kolejnym argumentem na rzecz „operacji specjalnej” miało być to, że – tu cytat – „Ukraina próbowała zdobyć broń jądrową, a natarcie sił ukraińskich na Donbas i Krym było tylko kwestią czasu. Rosja nie miała zatem innego wyjścia: aby zapewnić sobie bezpieczeństwo, musiała przeprowadzić tę operację. I nie mogła się ograniczyć tylko do wprowadzenia armii do Donieckiej Republiki Ludowej i Ługańskiej Republiki Ludowej”. Zdaniem Putina, „rosyjskie wojska robią wszystko, aby uniknąć ofiar wśród ludności cywilnej w ukraińskich miastach”, a Zachód tylko dolewa oliwy do ognia, wysyłając do Ukrainy doradców, najemników i broń.

Dalej nastąpił wywód o tym, jak Rosjanie są na Zachodzie prześladowani, „co nasuwa analogię z antysemickimi pogromami”. I że sankcje Zachodu to agresja ekonomiczna, jednak Rosja może te sankcje zignorować, bo pół świata się do nich nie przyłączyło. Ukoronowaniem wywodu było wskazanie, że Zachód będzie chciał dodusić Rosję i użyje do tego „piątej kolumny” – ludzi mieszkających w Rosji, ale mentalnie tkwiących na Zachodzie. Ci zdrajcy zostaną, według Putina, wyłapani przez prawdziwych patriotów i wyeliminowani – społeczeństwo się w ten sposób oczyści.

Oglądając wystąpienie Putina, nie mogłam uwolnić się od wrażenia, że powtarzanie wyuczonego niewiarygodnego przekazu jest jakąś formą natręctwa, że wódz próbuje sam siebie przekonać do słuszności decyzji. Ale pewności nie ma. Tę niepewność maskuje brutalnością. Usprawiedliwia się, że musiał, po prostu musiał zaatakować. Wywód się jednak rozjeżdża. Bo z jednej strony wszystko idzie zgodnie z planem, a z drugiej – Rosja poza Chersoniem nie zdobyła ani jednego dużego ukraińskiego miasta, nie ustanowiła swojej administracji na terenach rzekomo czekających wyzwolenia spod władzy banderowskich nazioli. Rosyjska gospodarka korzysta na sankcjach, bo będzie samodzielnie rozwijać – a jednocześnie te sankcje to agresja przeciwko Rosji.


ROSYJSKA RULETKA: CZYTAJ WIĘCEJ TEKSTÓW ANNY ŁABUSZEWSKIEJ >>>


Znamienny był też fragment, w którym Putin otworzył sezon łowiecki na tych, którzy mają śmiałość zamanifestować niezgodę wobec jego agresywnej polityki wobec Ukrainy. Takich śmiałków jest niewielu, ale są. W ostatnią niedzielę znowu ludzie wyszli na ulice z plakatami „Nie dla wojny”, zatrzymano ponad osiemset osób. Uwagę światowych mediów przyciągnęło pojawienie się na wizji emitowanego na żywo programu informacyjnego „Wriemia” (TV 1 Kanał) kobiety z plakatem antywojennym. Kobietą okazała się wieloletnia redaktorka telewizyjna Marina Owsiannikowa, która została za swój czyn zatrzymana, grozi jej sankcja karna.

Na marginesie: to, co zrobiła Owsiannikowa, spotkało się z niejednoznacznym przyjęciem – w mediach społecznościowych wywiązała się dyskusja, czy to heroiczny krzyk niezgody wobec wojny, czy ustalone z kierownictwem stacji działanie. Niemniej akurat tego dnia o swoim odejściu z pracy w telewizji powiadomiło kilka osób, które były związane z kremlowską machiną propagandową od lat – korespondenci zagraniczni, producenci, redaktorzy. Czy to już trend, czy tylko niezbędna korekta, wliczona przez władzę w koszty?

Na razie machina działa bez zarzutu – wlewa w głowy odbiorców kłamliwe treści z pełną świadomością łamania etyki dziennikarskiej. Medialna tarcza zapewnia Putinowi bezpieczeństwo, jest co najmniej tak samo ważna, a może nawet ważniejsza niż osobista ochrona i służby bezpieczeństwa. I bardzo skuteczna. Militaryzowana latami przez telewizję (nie tylko programy informacyjne, lecz także filmy i inne przekazy), zatruta fałszywym mitem niepokalanej Pobiedy, rosyjska dusza na hasło „wojna” zareagowała radośnie. Okazała się szczelnie zaimpregnowana na prawdę o rozpętanej przez Putina inwazji. Zbrodnie wojenne? Tak, ale popełniają je tylko źli naziści z Ukrainy. O tym, że Putin został nazwany przez amerykańskiego prezydenta zbrodniarzem wojennym, przeciętny Rosjanin być może nawet się nie dowie. A nawet gdy się dowie, odrzuci tę myśl jako zwyczajne wiarołomstwo Zachodu.


JAK MYŚLI PUTIN. ROZMOWA Z KATARZYNĄ PEŁCZYŃSKĄ-NAŁĘCZ: Władca Rosji nie ma odwrotu. Położył na szalę los swój i swojego kraju, musi iść dalej.


Ci Rosjanie, którym propaganda nienawiści nie wyprała mózgów i którzy potrafią samodzielnie ocenić sytuację, a mają możliwości finansowe, spiesznie pakują walizki i wyjeżdżają, nie czekając, aż im władza przypnie łatkę zdrajcy. W związku z poważnym paraliżem ruchu lotniczego (sankcje) kierunki wyjazdów są ograniczone: to głównie państwa postsowieckie, następnym etapem dla wielu emigrantów zapewne będzie Zachód.

Ale to nie koniec złych wiadomości. Zaraz po tym, jak Rada Europy zagłosowała za usunięciem Rosji z tej organizacji, w Moskwie zaczęto głośno mówić o wyzwoleniu się z moratorium na wykonywanie kary śmierci (członkostwo w Radzie Europy obligowało Rosję do wprowadzenia moratorium, obowiązywało ono od 1996 r.). Partia Żyrinowskiego LDPR już zgłosiła się jako wnioskodawczyni referendum w tej sprawie. Rosja także w tym wymiarze zrywa z cywilizowanym światem.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

W latach 1992-2019 związana z Ośrodkiem Studiów Wschodnich, specjalizuje się w tematyce rosyjskiej, publicystka, tłumaczka, blogerka („17 mgnień Rosji”). Od 1999 r. stale współpracuje z „...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]