Reklama

Rosyjska ruletka: „Dobry Rosjanin” i pożyteczny Kissinger

Rosyjska ruletka: „Dobry Rosjanin” i pożyteczny Kissinger

w cyklu ROSYJSKA RULETKA
26.05.2022
Czyta się kilka minut
Kreml od początku gra na zmiękczenie sankcji, rozwodnienie reakcji Zachodu oraz skompromitowanie Ukrainy i jej sojuszników. Co do tego ma wypowiedź byłego sekretarza stanu USA Henry’ego Kissingera w ramach forum w Davos?
Centrum Moskwy, 16 maja 2022 r. / FOT. ALEXANDER NEMENOV/AFP/East News
W

Wojna to nie tylko rozgrywka militarna, to skomplikowana gra, która toczy się na wielu frontach. Putin walczy o zapewnienie sobie władzy i odwrócenie trendu rozpadu imperium. Do walki na arenie międzynarodowej rzucił ostatnio wypróbowanych lobbystów, którzy pracują nad stworzeniem warunków do zamrożenia konfliktu w Ukrainie pod dyktando Kremla.

Linie podziału

Inwazja na Ukrainę wywołała gigantyczny wstrząs w rosyjskim społeczeństwie. Zaraz na początku wojny Putin wyznaczył linie podziału: dobrzy Rosjanie wspierają jego politykę „demilitaryzacji” i „denazyfikacji” Ukrainy, źli Rosjanie, którzy nie wspierają, to piąta kolumna, zdrajcy; dobrzy Rosjanie powinni własnymi rękami pozbyć się złych Rosjan. Machina państwowa została ustawiona w taki sposób, aby stłumić jakiekolwiek oznaki protestu i zapewnić reżimowi choćby tylko fasadowe poparcie mas. Propaganda sączyła (i nadal sączy) przekaz o słuszności rozpętanej wojny. Rosjanie mieli się budzić i zasypiać w przekonaniu, że szlachetnie walczą z nazizmem i że dla tych szczytnych celów warto wszystko poświęcić.


ROSYJSKA RULETKA: CZYTAJ AUTORSKI CYKL ANNY ŁABUSZEWSKIEJ >>>


Oficjalne sondaże mówią o 76-procentowym poparciu dla polityki Putina. Socjolog Grigorij Judin w rozmowie z portalem Zierkalo.io podaje w wątpliwość ten wynik: „Rosjanie chronią swoją prywatną sferę, uciekają od kwestii, które pozostają poza ich kontrolą, to dotyczy w szczególności polityki. Wszyscy zdają sobie sprawę, że za nią odpowiada Putin i lepiej nie mieć z tym nic wspólnego. Gdyby prezydent 24 lutego powiedział, że oddaje tzw. Doniecką i Ługańską Republiki Ludowe Ukrainie, sondaże wykazałyby 76-procentowe poparcie. (...) Moim zdaniem, na początku popierało [wojnę] 20-25 procent, to ludzie o agresywnym nastawieniu, domagający się krwi i zabijania, mniej więcej tyle samo kategorycznie odrzuciło operację militarną. Pomiędzy tymi grupami jest tzw. błoto (ci, którzy nie potrafią zająć twardej pozycji). W tej sytuacji najlepiej ustawić się tak, aby być z większością i żyć w przekonaniu, że wszystko jest dobrze i wszystko jest pod kontrolą. W warunkach totalitaryzmu błoto czuje: jeśli nie będziesz publicznie popierać wojny, to możesz stać się kolejnym celem reżimu. Granica pomiędzy agresywną częścią i grupą biernego poparcia zmienia się. (...) Coraz popularniejsze staje się myślenie: rozpoczęcie operacji być może nie było najlepszym pomysłem, ale teraz koniecznie trzeba doprowadzić ją do finału, w przeciwnym razie z nami będzie koniec”.


ATAK NA UKRAIN: CZYTAJ WIĘCEJ W SERWISIE SPECJALNYM >>>


Po trzech miesiącach wojny zauważalna stała się tendencja do krystalizowania się poglądów w grupie, która do tej pory nie zajmowała stanowiska. Jedni, jak np. aktor Konstantin Ławronienkow, znany z filmów Andrieja Zwiagincewa, deklarują swoje poparcie dla wojny Putina. Inni, jak sam Zwiagincew, odcinają się od agresywnej polityki władz. Światowe media zwróciły uwagę na antywojenną deklarację rosyjskiego dyplomaty Borysa Bondariewa. Pracownik genewskiego przedstawicielstwa Rosji przy ONZ złożył dymisję. „Jeszcze nigdy nie było mi tak wstyd za mój kraj” – napisał w antywojennym liście, który rozesłał do swoich kolegów z MSZ Rosji. To pierwszy przypadek protestu rosyjskiego dyplomaty przeciwko wojnie. Pierwszy i na razie jedyny, o jakim wiemy. Reszta pokornie realizuje politykę Kremla.

Paszport „dobrego Rosjanina”

Po wybuchu wojny z Rosji wyjechało kilkaset tysięcy ludzi, głównie do Armenii, Gruzji, Uzbekistanu, Turcji. Część zdecydowała się na powrót, część na pozostanie, część jeszcze się zastanawia. Na przeprowadzonym w tych dniach kolejnym zjeździe rosyjskiej emigracji antyputinowskiej w Wilnie Komitet Antywojenny (Garri Kasparow, Michaił Chodorkowski i in.) wystąpił z ideą przyznawania „paszportów dobrego Rosjanina”.

Pomysłodawcy chcieli wydawać dokumenty emigrantom, którzy deklarują się jako krytycy Putina i jego agresywnej polityki. Paszporty miałyby ułatwić „dobrym Rosjanom” życie za granicą, umożliwić zatrudnienie, zdobycie prawa do legalnego pobytu itd. Idea wywołała emocjonalną dyskusję w mediach społecznościowych. Padały zasadnicze pytania: a kto będzie określał i na jakiej podstawie, kto jest dobry, a kto nie jest?

Oliwy do ognia dolał jeszcze Kasparow, który w jednym z wywiadów jednoznacznie stwierdził, że ci, którzy pozostali w Rosji, ponoszą odpowiedzialność za wojnę w Ukrainie. Dysydent Aleksandr Podrabinek napisał na Facebooku w odpowiedzi: „A zatem ci, którzy szczęśliwie uciekli w bezpieczne miejsce, momentalnie oczyścili się ze wszystkich rosyjskich grzechów. A my, którzyśmy tu zostali, grzeszymy, podejmując skromne próby sprzeciwiania się dyktaturze. Wydaje mi się, że znalazłem wyjście. Cóż, wystawimy sobie paszporty »złych Rosjan«, ale jednocześnie zrobimy jeszcze paszporty »bardzo złych Rosjan« i rozdamy kremlowskim sługusom, wszelkim simonjanom i sołowjowom [nazwiska głównych propagandystów], żebyśmy mogli odróżnić się jakoś od tych drani w nadziei, że kiedyś nasza bohaterska emigracja uzna nasz opór wobec putinowskiej despotii w rodowym gnieździe”.

Krótko mówiąc, pomysł z wydawaniem „paszportów” w środowisku szeroko pojętej rosyjskiej inteligencji – i tej w kraju, i tej za granicą – nie został przyjęty. Niemniej problem zorganizowania poszczególnych ludzi czy sił sprzeciwiających się Putinowi pozostaje otwarty.

Putiniści zagraniczni i upiory przeszłości

Tak jak otwarty pozostaje problem wsparcia dla Putina za granicą. Rosyjska diaspora wcale nie jest jednorodna ani jednomyślna. Istnieją całkiem nieźle zorganizowane grupy, aktywizujące się na hasło z Kremla. Widać to było m.in. na ulicach Berlina 9 maja: mieszkający w Niemczech putiniści zorganizowali imponujący rajd samochodowy pod hasłem poparcia dla wojny Putina. Działa też w opiniotwórczych środowiskach mniej lub bardziej sprawna agentura, zaszczepiająca światłe myśli kremlowskich inżynierów dusz wszędzie, gdzie tylko może.

I jest grupa emigrantów, zaangażowanych (niektórzy od wielu lat) lub chcących się zaangażować w działania przeciwko reżimowi Putina. Mają stałe zajęcie na uniwersytetach, w instytutach badawczych czy gazetach albo pozostają wolnymi strzelcami. Zachowują dystans i samodzielność w formułowaniu opinii o polityce.

Do tego grona należy socjolog i politolog Kiriłł Rogow (zdecydował nie wracać do Rosji po wybuchu wojny). Posłużę się cytatem z jego niedawnej publikacji w mediach społecznościowych, aby przejść do drugiego tematu: formowania przez Kreml frontu politycznego na rzecz rozbrojenia Ukrainy i narzucenia korzystnego dla Rosji stanu zawieszenia broni. Rogow dostrzega i ostrzega, że coraz bardziej prawdopodobny staje się scenariusz zamrażania konfliktu (co byłoby w interesie Putina). Przyklaskuje temu zachodnie lobby, które chciałoby przymusić Ukrainę do porozumienia umownie nazywanego „Mińskiem 3”.

„Przerwanie działań wojennych będzie korzystne dla Kremla, niekorzystne dla Ukrainy i zademonstruje słabość Zachodu w obliczu putinowskiej strategii podnoszenia stawek w grze. (...) W rezultacie Rosja będzie się umacniać na zajętych terytoriach i intensywnie integrować je [z Federacją Rosyjską], możliwe jest włączenie tych obszarów w skład Rosji, Putin będzie je wykorzystywał jako kartę przetargową. Powód do nowej wojny można wykreować w każdym momencie, który będzie odpowiadał Putinowi. Zachód będzie zmuszony to przełknąć, bo już nie będzie miał w repertuarze dodatkowych sankcji. W takim wypadku Zachód będzie wyglądać żałośnie, bo wyjdzie na to, że sam lobbował za scenariuszem, który dokładnie powtarza to, co już znamy, gdy Zachód dostał kopa w tyłek. Głównym skutkiem porozumienia o zawieszeniu ognia będzie odkładanie rezygnacji przez Europę z rosyjskich surowców energetycznych. Sama strategia pozostanie w spisie rzeczy do załatwienia, ale plany restrukturyzacji europejskich rynków rozciągną się w nieskończoność. (...) Po zakończeniu walk Ukraina zniknie z pola widzenia europejskiej opinii publicznej. Liderzy jak Macron, Scholz czy Draghi nie będą znajdować się pod stałą presją swoich społeczeństw w sprawie pomocy Ukrainie. Na Kremlu liczą na to, że w perspektywie zaowocuje to osłabieniem sankcji”.

Kreml od początku gra na zmiękczenie sankcji, rozwodnienie reakcji Zachodu, wzmacnianie istniejących podziałów, generowanie nowych, skompromitowanie Ukrainy i wspierających ją sojuszników. Rosja zachowuje wielki potencjał szkodzenia. Posługując się wszelkimi metodami dąży do wytrącenia atutów Ukrainie. Wyciąga ze swojej talii kart różne figury, które wydają się jej znaczące i przydatne w tej grze. Znamienitym przykładem była wypowiedź byłego sekretarza stanu USA Henry’ego Kissingera w ramach forum w Davos.

Kissinger optował za jak najszybszym rozpoczęciem rozmów pokojowych i poszukiwaniem linii, która jednocześnie umożliwiłaby Ukrainie zachowanie suwerenności i wypracowanie warunków współpracy Rosji i Europy. Powiedział też, że dobrą podstawą do negocjacji byłoby przywrócenie stanu sprzed wojny rozpoczętej w lutym br. Oznaczałoby to de facto uznanie przez Ukrainę strat terytorialnych na rzecz Rosji. Słowa 98-letniego Kissingera wywołały tsunami komentarzy. Najważniejsza była reakcja prezydenta Wołodymyra Zełenskiego: „Widocznie w kalendarzu [Kissingera] wciąż jest rok 1938, a nie 2022 i wydaje mu się, że przemawiał w Monachium, a nie w Davos. Wychynął z zamierzchłej przeszłości i wypowiedział takie słowa po tysiącach rosyjskich rakiet, dziesiątkach tysięcy zabitych Ukraińców, po zbrodniach w Buczy i Mariupolu, po tzw. obozach filtracyjnych, w których wrogowie zabijają, torturują, gwałcą i poniżają obywateli Ukrainy. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie nawoływał do uwzględnienia interesów Rosji”.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

W latach 1992-2019 związana z Ośrodkiem Studiów Wschodnich, specjalizuje się w tematyce rosyjskiej, publicystka, tłumaczka, blogerka („17 mgnień Rosji”). Od 1999 r. stale współpracuje z „...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]