Rewizjonizm?

Czy to kolejny przypadek niemieckiego rewizjonizmu historycznego? Tygodnik "Der Spiegel" opublikował jako główny materiał tekst, który na okładce anonsował tytuł: "Wspólnicy - europejscy pomocnicy Hitlera w mordowaniu Żydów". Opisano w nim, jak urzędy i mieszkańcy krajów okupowanych przez Niemcy brali udział w Holokauście. Pretekstem była ekstradycja do Niemiec Johna Demjanjuka, domniemanego zbrodniarza pochodzenia ukraińskiego.
Czyta się kilka minut

Wbrew temu, co mówiono z niepokojem w Polsce, to nie początek kolejnej kampanii zmierzającej do rewizji historii. Owszem, w Niemczech, także w ostatnich latach, było wiele prób relatywizowania winy za wojnę i Holokaust. Nie kto inny, jak noblista Günter Grass swą opowieścią o masakrze na Bałtyku przebudził - jako jeden z pierwszych - pragnienie wielu Niemców, by postrzegać się jako ofiary. Potem były demagogiczne książki Jörga Friedricha "Pożoga" i "Pogorzeliska" (obie stały się bestsellerami), które - oskarżając aliantów o zbrodnie wojenne - wywołały kontrowersyjną, delikatnie rzecz ujmując, debatę o nalotach. Pisać historię na nowo próbowała też Erika Steinbach. "Tygodnik" informował o tym, także tekstami niżej podpisanego. Wspólnym mianownikiem tych artykułów była teza: owszem, Niemcy byli także ofiarami, ale ostatnimi ofiarami swych własnych złych uczynków.

Tymczasem "Spiegel" nie próbuje kwestionować niemieckiej winy ani nie ustawia Niemców w roli ofiar. Tekst zaczyna zdanie: "To Niemcy są odpowiedzialni za Holokaust, masowe zabijanie Żydów na skalę przemysłową". Wątek ten przewija się przez cały artykuł, w którym opisano zbrodnie jednostek ukraińskich, chorwackich czy węgierskich i współdziałanie państw, np. Francji. Jeśli chodzi o Polskę, mowa jest jedynie o roli "szmalcowników" i Jedwabnem; zarazem mowa jest o tym, jak wielu Polaków ratowało bezinteresownie Żydów. Wprawdzie "Spiegel" cytuje sporną tezę Götza Aly’ego, który spekuluje, czy Holokaust można traktować jako "projekt europejski". Ale trudno mówić o rewizjonizmie hamburskiej gazety.

W procesie Demjanjuka przed sądem stanie nie-Niemiec. Fakt ten krytykuje jeden z czołowych niemieckich dziennikarzy Ernst Cramer. Ponad 90-letni niemiecki Żyd, któremu udało się uciec z obozu w Buchenwaldzie i przedostać do USA, pisze w "Die Welt": "Jeśli w ostatnim wielkim procesie za zbrodnie z czasów nazizmu sądzony będzie w Niemczech Ukrainiec, wielu Niemców będzie mogło oprzeć się wygodnie w fotelu i powiedzieć: ach, jak pięknie, to wcale nie byliśmy, my Niemcy, to byli Ukraińcy". To naprawdę dylemat. Tylko czy z tego powodu nie powinno się ścigać Demjanjuka?

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 22/2009