Reforma reformy

Minister edukacji Katarzyna Hall zapowiedziała rozłożenie wprowadzania obowiązku edukacji dla sześciolatków na dwa lata (w 2012 r. do pierwszych klas obowiązkowo pójdą nie, jak planowano, wszystkie sześciolatki, a tylko te urodzone w pierwszej połowie roku 2006). Zapowiedzi nie unieważniają argumentów za wprowadzaniem reformy (wyrównywania edukacyjnych szans i cywilizacyjnego równania z Europą), skłaniają jednak do pytań o motywy.
Czyta się kilka minut

"Stara się oceniać, na ile możliwości państwa gwarantują w stu procentach pełną usługę na rzecz dzieci" - tłumaczy swoją minister premier. Tyle że "stuprocentowe" przygotowanie do reformy to, zwłaszcza w okresie roku, mrzonka. Nie tylko dlatego, że dostosowywanie szkół - co podnosiła wielokrotnie sama minister - nie zależy od "państwa", a od samorządów. Również dlatego, że owo przygotowanie to nie tylko dostosowanie sal do potrzeb sześciolatków, ale też zmiany bardziej fundamentalne (np. przygotowanie nauczycieli do sprostania ważnemu, zwłaszcza w nauczaniu tak małych dzieci, wyzwaniu indywidualnego podejścia do ucznia).

"Minister Hall chce udobruchać rodziców przed wyborami" - mówią z kolei ci, którzy zapowiedzi odczytują w kategoriach politycznych. Tyle że i w takim przypadku opóźnianie reformy na niewiele się zda: koronnym argumentem krytyków jest nie tylko - i nie przede wszystkim - brak odpowiedniego przygotowania szkół, ale nieprzygotowanie do tak wczesnej edukacji samych sześciolatków.

O ile więc reforma, niezależnie od problemów z jej wdrażaniem, została przemyślana, o tyle zapowiedź jej opóźnienia jest sygnałem nieczytelnym (o niebezpieczeństwie przeładowania szkół pierwszym obowiązkowym rocznikiem sześciolatków - to trzeci z wymienianych motywów - wiedziano od dawna). Zwolenników zmian zapowiedzi pani minister mogą zaniepokoić, krytyków nie uspokoją, nauczycieli i rodziców utwierdzą zaś w przekonaniu, że polska edukacja to doświadczalny poligon zmian i zaskakujących zapowiedzi. W tym mających u nas bogatą tradycję, wypowiadanych "za pięć dwunasta" zapowiedzi reform własnych (bądź poprzedników) reform.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

ilustracja na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 39/2011