Recenzja prokuratorska

Decyzja prokuratury katowickiej, która umorzyła śledztwo w sprawie demonstracji nacjonalistów wieszających portrety europosłów PO „na konstrukcjach przypominających szubienice”, wprawiła mnie w zaskakująco dobry nastrój.
Czyta się kilka minut
Jan Piotr Norblin, Wieszanie zdrajców, 1794 / Wikimedia / Domena publiczna / / Wikimedia / Domena publiczna
Jan Piotr Norblin, Wieszanie zdrajców, 1794 / Wikimedia / Domena publiczna / / Wikimedia / Domena publiczna

Od kilku lat usiłuję uprawiać i propagować performatykę – niszową dziedzinę akademicką, zajmującą się badaniem różnego rodzaju, niekoniecznie artystycznych, przedstawień. Przekonany, że tworzą one nasz świat współczesny i rządzą nami, usiłuję namawiać kogo się da, by zająć się nimi poważnie, choćby dla rozpoznania naszej wspólnoty. Przebić się z tym niełatwo, a tu nagle takie wsparcie!

Według prokuratury nie można powieszenia portretów potraktować jako przypadku stosowania gróźb bezprawnych z powodu przynależności politycznej, ponieważ „będąca elementem happeningu inscenizacja (...) miała charakter symboliczny, nawiązujący do historycznych wydarzeń z XVIII wieku, a utrwalonych na obrazie Jana Piotra Norblina”. Prawie nie wierzyłem własnym oczom, bo przykładem obrazu „Wieszanie zdrajców” Norblina, ukazującym prawnie skuteczne wykonanie wyroku śmierci in effigie, czyli na wizerunku, posługuję się, wyjaśniając studentom sprawczą moc „surogacji”. Czy to znaczy, że wkrótce zaczniemy prowadzić na zlecenie ministra Ziobry seminaria o polskich inscenizacjach i happeningach?

Po chwili zdałem sobie jednak sprawę, że prokuratorskie uzasadnienie dowodzi, iż przedstawień nie traktuje się poważnie nawet w kraju, który w 2010 r. przeżył wielką tragedię będącą wynikiem rywalizacji na spektakle społeczne i jest rządzony przez ugrupowanie, zawdzięczające wiarygodność i poparcie właśnie comiesięcznym inscenizacjom. Teoretycznie powinniśmy wiedzieć najlepiej, że performans zabija. Ale dopóki na scenę nie upadnie kolejne ciało powalone ciosem nożownika, nadal będziemy sobie opowiadać uspokajające bajędy, że to tylko „happening”. Skoro przypomniano Norblina, to może warto też przypomnieć słowa współczesnego mu biskupa: „dla was to igraszka, nam chodzi o życie”. ©

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz

TP Online: Dostęp roczny online

Ilustracja na okładce: Przemysław Gawlas & Michał Kęskiewicz dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru Nr 49/2019