Ratowanie Euro(py)

Zwykło się mówić, że postępy w zjednoczeniu Europy następują od kryzysu do kryzysu. Czy tak będzie po roku 2010, najgorszym w niespełna 10-letniej historii euro, gdy kolejne kraje mogą stanąć w obliczu bankructwa?
Czyta się kilka minut

Niewiele na to wskazuje. Wprawdzie na brukselskim szczycie w minionym tygodniu Unia zademonstrowała wobec rynków finansowych ("czarnego luda" tej bajki), że jest gotowa bronić stabilności euro. Ale ustalenia - utworzenie od 2013 r. "stałego mechanizmu kryzysowego" dla zagrożonych państw - to tylko kontynuacja prowizorium. Bo zarówno obecny "pakiet ratunkowy" (750 mld euro; z niego korzystają Grecy i Irlandczycy), jak też przyszły "mechanizm" to zwalczanie objawów, nie przyczyn kryzysu.

A główną przyczyną pozostaje nierównoczesność: integracja monetarna "Eurolandu" wyprzedza integrację w polityce fiskalnej i gospodarczej, choć one wpływają na kondycję euro. To grzech pierworodny wspólnej waluty. Nie do utrzymania jest sytuacja, gdy 16 krajów ma wspólny pieniądz, ale Francuzi i Grecy idą na emeryturę wcześniej niż inni, irlandzki podatek od firm jest niższy niż średnia unijna, zaś w minionej dekadzie płace realne rosły nawet w Grecji, ale spadały w Niemczech, które już wcześniej zaczęły reformy - i dziś "w nagrodę" muszą spłacać długi tych, co żyli na kredyt.

Także dlatego Angela Merkel najgłośniej mówi, że ratowaniu euro (czyli Europy) musi towarzyszyć ujednolicanie polityki gospodarczej. Problem w tym, że kryzys nie uderzył chyba dość mocno, aby politycy poczuli konieczność unifikacji podatków, systemów emerytalnych itd. Rok 2011 zapowiada się więc aż za bardzo ciekawie - ekonomiści rozważają już opcje niedawno nie do pomyślenia: jak wyjście Niemiec ze strefy euro czy wyrzucenie z niej Grecji.

Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów

„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

Najlepsza oferta

Czytaj 1 miesiąc za 1 złotówkę dzięki promocji z

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po miesiącu promocyjnym. Rezygnujesz, kiedy chcesz

Najniższa cena przed promocją 29,90 zł

1.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 1.00 zł

Wypróbuj TP Online: 7 dni za darmo

  • Nieograniczony dostęp do treści w serwisie i wersji audio artykułów
  • Tematyczne newslettery i dodatkowe publikacje tylko dla subskrybentów
  • 29 zł miesięcznie po zakończeniu okresu próbnego
  • Wymagane podpięcie karty. Rezygnujesz, kiedy chcesz
0.00 zł
Najniższa cena z 30 dni przed obniżką 29.90 zł

TP Online: Dostęp roczny online

Grafika na okładce: Nikodem Pręgowski dla „TP”

Artykuł pochodzi z numeru TP 52/2010