Miejsce Miłosza jest wśród największych poetów polskich, a wiadomo, że Polsce ich nie brakowało. Dla mnie najbliższy jest Mickiewiczowi. Z rozmaitych względów, ale przede wszystkim dlatego, że debiutancki tom “Trzy zimy" - podobnie jak “Ballady i romanse" Mickiewicza - otwiera nową epokę w poezji polskiej. Miłosz przygotował naszą poezję, a więc i naszą myśl na wszystkie istotne zjawiska XX wieku - od katastrofizmu po “pogoń za Rzeczywistością". Jego wiersze, jak i eseje to swoista encyklopedia minionego wieku. Gdyby zaopatrzyć jego zebraną, zasobną twórczość w skorowidze, to okazałoby się, że niczego, co ważne w filozofii, religii, literaturze, nie pominął. Jego geniusz objawił się również w niezwykłej pamięci i umiejętności oddania aury każdego fenomenu - czy to osoby, czy to rzeczy, czy to idei. Zawsze marzyłam o tym, żeby napisać o nim rozprawę pod staroświeckim tytułem: “Czesław Miłosz wśród prądów epoki". Miałoby to oddawać jego niepowtarzalną w Polsce rolę Poety-Przewodnika targanej burzami łodzi. Może wraz z jego śmiercią kończy się era takich Poetów.
Cały artykuł dostępny tylko dla subskrybentów
„Tygodnik Powszechny” – jedyny polski tygodnik społeczno-kulturalny.
30 tys. Czytelniczek i Czytelników. Najlepsze Autorki i najlepsi Autorzy.
Wspólnota, która myśli samodzielnie.

















