Reklama

Przepis na sacrum

Przepis na sacrum

03.02.2020
Czyta się kilka minut
Projekt nowego wnętrza kościoła dominikanów w Katowicach wywołuje skrajne reakcje wiernych: od zachwytu po zarzuty o nihilizm. Czy to coś mówi o naszej religijności?
Projekt nowego wnętrza dominikańskiego kościoła w Katowicach / ARCHIWUM DOMINIKANOW W KATOWICACH
S

Siedzą zasłuchani – ona w białej czapce, on w grubym szarym płaszczu. Ot, para starszych ludzi w kościelnej ławie. Po chwili wstają i szybkim krokiem kierują się ku wyjściu.

Co sądzą na temat projektu przebudowy kościoła?

– To już nie nasz kościół, na pewno go zmienię – mówi kobieta.

– Czy widział pan kiedyś modernistyczny kościół pełen ludzi? – dodaje mężczyzna.

Ksiądz za ladą

Dwie godziny wcześniej, kościół parafii Przemienienia Pańskiego przy ulicy Sokolskiej w Katowicach. Właśnie zakończyła się wieczorna msza. Kościół jednak nie pustoszeje, przeciwnie: ludzi wciąż przybywa. Po kilkunastu minutach zapełniają się prawie wszystkie ławki.

Godzina dziewiętnasta, początek spotkania. Zebranych wita proboszcz i zarazem przeor katowickiego klasztoru dominikanów, o. Tomasz Golonka. Obok niego siedzą twórcy projektu przebudowy świątyni: architekci...

14470

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Projekt jak projekt, jak dla mnie - pasujący bardziej do kościoła kalwińskiego. Ale po co w ogóle proboszcz zorganizował to spotkanie po podjęciu ostatecznej decyzji?

"Będzie i tak,że ani na tej górze, ani nigdzie indziej nie będą czcić Boga."

Ejże, Teologu, ładnie to tak przekręcać słowa Pisma? "«Wierz mi, kobieto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze, ani w͟ ͟J͟e͟r͟o͟z͟o͟l͟i͟m͟i͟e nie b͇ę͇d͇z͇i͇e͇c͇i͇e͇ czcili Ojca". A co zamierzałeś przekazać tym cytatem?

Dokładnie to. Nie sądzę by to zostało przekręcone, tylko inaczej ujęte:)

A ujęte tak, jak stoi czarno na białym w J 4:21, nie pasowało do koncepcji? Przyjeżdżasz na Okęcie, bo nadchodzi godzina wylotu do Tel Awiwu, a tam się dowiadujesz, że nie zaraz, tylko kiedyś, nie do Tel Awiwu, tylko gdzie indziej, i nie ty, tylko ktoś inny. Tylko na twoim bilecie zostało to trochę inaczej ujęte :-D Daj Zbawicielowi powiedzieć tobie i tej kobiecie, co chciał powiedzieć, a nie to, co chcesz usłyszeć. No i nadal nie wiem, co to ma wspólnego z kościołem Dominikanów w Katowicach.

jak się coś zmienia w cytowanym tekście lub dodaje od siebie, to należy to wyjąć z cudzysłowu, a dla wstawki odautorskiej (np. swojej sugestii, aluzji czy interpretacji użyć np. nawiasów kwadratowych). I po sprawie. Może nie jesteś humanistą, ale jeśli czytasz Pismo Święte to ten warsztat powinieneś mieć opanowany, chcąc uczestniczyć w dyskusji pisanej. Oczywiście możesz się odnieść negatywnie do tej uwagi, jeśli lubisz mieć ostatnie słowo.

A co chciał powiedzieć Zbawiciel,przez te słowa? Tylu ilu ludzi,tyle interpretacji. Przyszły mi one na myśl, po przeczytaniu tekstu. Każdy inaczej będzie to wnętrze odbierał, odczytywał, przyjmował, czy też odtrącał. A idąc dalej za słowami: " Bóg jest duchem trzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie." Trudne.

Ma służyć parafianom, ma być miejscem modlitwy, jeśli odstrasza zamiast przybliżać do Boga, to z bólem serca, ale trzeba go ocieplić. Nie ma rady.

@Teolog w czwartek, 06.02.2020, 08:06. Czyli nie ma szans na uzgodnienie jakiejś intersubiektywnej, choćby niepewnej prawdy? Jezus rozmawia z Samarytanką jako Żyd (patrz "wy", "my" w następnym wersecie). Każdy z narodów uważa sam siebie za prawowitych Synów Izraela, a tych drugich za odszczepieńców lub nawet uzurpatorów (Kr 17:24), każdy swoją świętą górę za właściwą Górę Moria z Księgi Rodzaju, i oczywiście z całego serca nienawidzili się w czasach Jezusa. Czy mówiąc o zaprzestaniu kultu na obu górach Jezus prorokował o tragicznych wydarzenia roku 70., tego nie rozstrzygniemy, ale Jan Ewangelista najprawdopodobniej właśnie to miał na myśli. A idąc dalej do J 4:24 ("Bóg jest duchem..."), to po drodze mamy jeszcze J 4:23 "Nadchodzi jednak godzina, o͇w͇s͇z͇e͇m͇ ͇j͇u͇ż͇ ͇j͇e͇s͇t͇, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, a takich to czcicieli chce mieć Ojciec". Nowy, duchowy kult jest rzeczywistością już w momencie rozmowy, z zapowiedzią, że wkrótce zastąpi on dawny kult żydowski i samarytański. To całkiem łatwy do ogarnięcia sens. Reszta jest kreatywnym rozwinięciem bardziej niż interpretacją. A co z tym kościołem w Krakowie?

Nowy duchowy kult jest rzeczywistością już w momencie rozmowy,o ile przyjmiemy ,że właśnie dotyczy to tylko i wyłącznie tamtego okresu. I może od tego trzeba zacząć, czy tamte słowa to przeszłość,jedynie historyczna wzmianka.Odpowiedź na pierwsze pytanie,zawarta jest poniekąd w poprzedzającym zdaniu. Niepewna prawda,czy nadal mieni się prawdą, czy jest to kłamstwo? Być może, że cała reszta jest kreatywnym myśleniem,ale jest nim na szczęście, bo przytoczę tu jedno ze zdań Martina Heideggera, które brzmi "Najbardziej daje do myślenia to,że jeszcze nie myślimy." A jeśli chodzi o wnętrze kościoła,najprawdopodobniej powstanie i po wielu krytykach i demonstracjach,obrażaniu się niezadowolonych, będzie cieszył oczy zwolennikom modernizmu,a drzazgą w oku będzie tym, co nie lubią zmian:)

@Teolog w czwartek, 06.02.2020, 10:36. Zaraz, zaraz! Skromne przyznanie, że nie wszystko wiemy i możemy wiedzieć z absolutną pewnością, to kłamstwo? Moim zdaniem to przeciwieństwo arogancji. A właściwie to kto i na jakiej podstawie mógłby zarzucić komukolwiek innemu kłamstwo, skoro każdy ma prawo do własnej, dowolnej interpretacji, której nie musi z nikim i z niczym uzgadniać? Nawet tak bezsensownej (co stwierdzam z całym przekonaniem), że historyczną opowieść można dopasowywać do dowolnego okresu, byle nie pasowała do tego, którego rzeczywiście dotyczy. ;) A propos Heideggera, to cytat jest raczej swobodną i mocno upraszczającą, jeśli nie przeinaczającą oryginalną myśl - niezbyt zresztą zrozumiałą poza kontekstem - trawestacją w języku polskim zdania "Das Bedenklichste ist, dass wir noch nicht denken", użytą przez J. Tischnera, żeby zaraz takiemu "Heideggerowi" zaprzeczyć. Umówmy się, to nie jest błyskotliwy i lekki bon mot. "Dlatego nazywamy to, co teraz i potem i co zawsze, a więc od dawna daje do myślenia (zu bedenken bleibt): tym-co-najbardziej-poważne (das Bedenklichste). Czym jest to-co-najbardziej-poważne? Gdzie ukazuje się ono w naszym niepewnym (bedenklichen) czasie? To-co-najbardziej-poważne ukazuje się w tym, że my jeszcze nie myślimy. Wciąż jeszcze nie, chociaż stan świata ciągle jest coraz bardziej poważny. Wydaje się, że stan ten raczej wymaga, by człowiek działał, zamiast mówił na konferencjach i kongresach i by poruszał się wśród zwykłych przedstawień tego, co powinno i musi być zrobione...". Nie można Heideggerem podpierać się jak ciupagą i ozdabiać jego nazwiskiem dowolnego nonsensu. Albo i można, tylko po co? Nie lepiej mówić własnym głosem? Dobrze, że w końcu doszliśmy do konkluzji, że nowy wystrój kościoła ma wkurzyć tych, co nie lubią zmian. To się nazywa "kościół inkluzywny", nie?

W żadnej mierze, nie zarzucam kłamstwa. Zadałam pytanie. Można też wszystko nazwać stekiem bzdur i nonsensem, tak jak Pan napisał każdy ma prawo do dowolnej interpretacji:) Wnętrze kościoła, nie tyle ma wkurzać,tych co nie lubią zmian, w tym budynku każdy znajduje to,czego potrzebuje. Słowem,znajdziesz tam to, co wniosłeś. Nie widzę nic złego z posiłkowania się myślą i postrzeganiem rzeczywistości od innych ludzi.

Niejaki Teolog zamieścił (23 godziny temu) piąty już wpis, którym chyba definitywnie zamknął dalszą dyskusję nad artykułem PRZEPIS NA SACRUM. Teolog ma niepohamowaną żądzę by mieć ostatnie słowo, czym odbiera ochotę ewentualnym dalszym dyskutantom. Zapewne Ci, którzy już zabrali głos żałują swego kroku wdepnięcia w ....o. Teolog jest albo trollem, albo maniakiem własnej wielkości, albo jednym i drugim. Listy dyskusyjne pod artykułami są świetnym pomysłem i sposobem uzyskiwania informacji zwrotnej dla autorów. Niestety, inwazja intelektualnych maniaków zamienia je w ciągu godziny w pralnię własnych niespełnień i kompleksów. Szanowna redakcjo TP, proponuję aby wzorem działających już poważnych portali, dać możliwość nadesłania tylko jednej wypowiedzi z jednego komputera. Każdy, kto jest nienasycony, niech we własnym wpisie zaprosi sobie podobnych do dyskusji na jego prywatnym blogu. Wówczas z pewnością pojawią się dużo bardziej wartościowe wypowiedzi i ciekawsze dyskusje. Nadaktywność Teologów powstrzymuje ludzi przed doznaniem wdepnięcia....

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]