Reklama

Prymas przeprasza za kolonialną zbrodnię

Prymas przeprasza za kolonialną zbrodnię

16.09.2019
Czyta się kilka minut
„To był niezwykły widok” – pisały brytyjskie gazety.
TWITTER / @JUSTINWELBY
P

Podczas pielgrzymki do Indii zwierzchnik Kościoła anglikańskiego arcybiskup Canterbury Justin Welby, leżąc twarzą do ziemi w miejskim parku w mieście Amritsar, przeprosił za masakrę dokonaną w tym miejscu sto lat temu przez wojsko kolonialne.

13 kwietnia 1919 r. żołnierze na rozkaz gen. Reginalda Dyera otworzyli ogień do zgromadzonych w parku ludzi. Obowiązywał zakaz zgromadzeń, ale w mieście przebywało wielu nieświadomych tego zakazu pielgrzymów. Według brytyjskiego raportu ogień trwał 10 minut, wystrzelano 1650 nabojów. Zginęło 379 osób, w tym kobiety i dzieci. Ciężko rannych zostało ponad tysiąc osób. Strona indyjska podaje, że ofiar było jednak znacznie więcej.

Masakra wzmogła ruchy niepodległościowe i przyczyniła się do odzyskania przez Indie niepodległości.

„Nie mam upoważnienia, aby przepraszać w imieniu Zjednoczonego Królestwa, jego rządu czy historii, ale osobiście chciałbym bardzo przeprosić za ten straszny akt okrucieństwa. (…) Mogę jednak mówić w imieniu Chrystusa i powiedzieć, że jest to miejsce grzechu i odkupienia, ponieważ zapamiętaliście, co się wydarzyło, a imiona ofiar będą żyć, tak jak i ich pamięć przed Bogiem. Dusze tych, którzy zostali zabici lub ranni, pogrążonych w smutku, wołają do nas z tych kamieni i ostrzegają przed władzą i jej nadużyciem” – wyznał abp Welby. ©℗

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

i egzotyczny, dodajmy - przede wszystkim dlatego, że w kościele katolickim na takie zdawałoby się zwyczajne gesty trzeba czekać minimum sto lat właśnie

Zdaniem prasy brytyjskiej niezwykły, za to największy anglojęzyczny portal w Indiach, timesofindia.com, zreferował wydarzenie dość beznamiętnie. Od emocji kipi w komentarzach, w przytłaczającej większości negatywnych wobec arcybiskupa. Od umiarkowanych - że gest to pusty, niepotrzebny, połowiczny, bo powinna przepraszać królowa - po bardzo ostre - krokodyle zły, próba kupienia sobie tanim kosztem sympatii, a nawet podły podstęp, wpisujący się w ukrytą strategię misyjną i że w ogóle nie należało wpuszczać "tego śmiecia" (filth) do kraju. Arcybiskup nie jest atakowany tylko wtedy, kiedy komentujący piszą, że o wiele gorszych zbrodni dopuścili się i dopuszczają hindusi na sikhach (Amritsar jest tutaj wręcz symbolem ze względu na masakrę w 1984, za którą nikt nie przepraszał), muzułmanach i chrześcijanach. Czy brak choćby najmniejszego odniesienia w TP do reakcji najbardziej zainteresowanych - nie twierdzę przy tym, że głosy w "The Times of India" reprezentują większość czy nawet tylko znaczący procent opinii - nie jest sam w sobie przykładem postkolonialnej mentalności? Ważne, że wzruszył się arcybiskup i my razem z nim, nie?
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]